Follow by Email

sobota, 18 listopada 2017



Na samym początku mojej recenzji chciałabym podziękować Mikołajowi za tą książkę. Gdy trafiła w moje ręce to podchodziłam do niej nieco sceptycznie. Najpierw ją sobie przejrzałam wzdłuż i wszerz a potem zaczęłam czytać. I tak jak zaczęłam czytać tak wciągnęłam się bez reszty. "Dieta Mind" Mikołaja Choroszyńskiego to książka, którą koniecznie musicie przeczytać. Dieta Mind to sposób odżywiania, który ma na celu poprawę funkcjonowania mózgu i układu nerwowego. Odpowiednio dobrana dieta potrafi poprawić naszą pamięć, funkcjonowanie naszego organizmu a także zmniejszyć ryzyko zachorowania na Alzheimera. Dieta jest dość prosta i łatwa, musimy się tylko trzymać produktów, które są dla nas dobre a unikać produktów, które nam szkodzą. 






Książka jest napisana w bardzo przystępny sposób. Nie ma w niej skomplikowanych nazw czy długich medycznych wyjaśnień, których i tak w większości mało rozumiemy. Mikołaj naprawdę się postarał i stworzył dla nas czytelników poradnik, z którym każdy powinien się zapoznać i żyć według zalecanych zasad.  I wiecie co - te zasady do mnie trafiają i przekonują w pełni, że warto. I nie wymaga to ode mnie jakiś specjalnych poświęceń. Korzystamy z produktów ogólnie dostępnych, zdrowych, pełnowartościowych a unikamy żywności przetworzonej. Ale nie będę tutaj pisała co warto jeść a co należy unikać - o tym to sobie już poczytacie w książce i stworzycie sobie swoją listę. Warto pomyśleć nad tym co jemy i robić to z głową. Proponowane produkty są podzielone na 10 grup i to one powinny się pojawiać w naszym codziennym odżywianiu najczęściej, i 5 grup, po które powinniśmy sięgać jak najmniej. 






No i są oczywiście wspaniałe przepisy na różne dania. Przepisy naprawdę ciekawe i zachęcające do wypróbowania. W tej diecie nie ma produktów zakazanych, są produkty, które powinniśmy ograniczyć lub po prostu unikać. Nie ma miar, wagi czy kalorii. Dieta Mind jest tak stworzona, aby bez wysiłku korzystać z niej do końca życia. Pewnie, że dla osób, które mają swoje utarte nawyki żywieniowe może się ona okazać na początku trudna do wykonania, ale potem już nie ma z nią problemu, po prostu zmieniamy swoje nawyki żywieniowe na odpowiednie odżywianie. I nawet jak sięgniemy po produkty, które nie są dla nas zdrowe to świat się nie zawali a dieta się nie kończy bo nie daliśmy rady. Zaczynamy dalej odżywiać się prawidłowo i już. A nasz organizm nam za to podziękuje. Bo ta dieta sprawia, że nasz organizm po prostu funkcjonuje prawidłowo. 








Tytuł "Dieta Mind"
Autor - Mikołaj Choroszyński
Stron 256, oprawa miękka
Wydawnictwo M
Książkę możecie kupić tutaj.


6

piątek, 17 listopada 2017


Takie dania lubię przygotowywać jesienią najbardziej. Warzywa, ryż, kasza, makaron i już mam wszystko co mi potrzeba. A risotto to jedno z dań, które sprawiają mi dużo radości. Ja wiem, że trzeba mu poświęcić odrobinę czasu, ale za to potem smak wynagradza wszystko. Dzisiaj risotto na bogato, z dodatkiem rożnych warzyw. Idealne jesienne danie dla każdego. Bo każdy może w tym daniu odnaleźć odrobinę szczęścia. 
Smacznego.

Składniki:

- 200 g risotto Risana
- około 1 l wywaru warzywnego
- 150 ml wody
- 1 cebula
- 400 g pieczarek
- 1 średnia cukinia
- połowę kalafiora
- 1 kalarepa
- 2 małe marchewki
- 2 łyżki suszonych warzyw (marchewka, seler, pietruszka)
- 2 łyżki masła
- 100 ml wina (u mnie białe półwytrawne)
- sól, pieprz
- świeża bazylia

Na patelni rozpuszczamy łyżkę masła i dodajemy pokrojoną w drobną kostkę cebulę, przesmażamy ją i dodajemy ryż, chwilkę go obsmażamy. Wsypujemy ryż i dodajemy porcjami wywar warzywny wraz z suszonymi warzywami i mieszamy. Pod koniec gotowania wlewamy wino i odparowujemy. 

Na drugiej patelni rozpuszczamy drugą łyżkę masła. Dodajemy pokrojone w plasterki pieczarki oraz pokrojoną marchewkę, chwilkę przesmażamy. Dolewamy 150 ml wody i dodajemy pokrojoną w kostkę cukinię i różyczki kalafiora, oraz pokrojoną w kostkę kalarepkę. Dusimy do miękkości pod przykryciem. 

Jak ryż będzie już odpowiednio miękki (to zależy od waszych upodobań - ja lubię taki bardziej twardawy a niektórzy lubią całkiem miękki) dodajemy warzywa i mieszamy. Przyprawiamy jeszcze do smaku solą, pieprzem.

Risotto przekładamy na talerze i dekorujemy świeżą bazylią.





27

czwartek, 16 listopada 2017


Zachciało mi się kopytek. Dawno ich nie robiłam a chodziły za mną już od dłuższego czasu. W lodówce zostały mi jeszcze kotlety mielone z ostatniego obiadu i tak sobie pomyślałam, że dodam je do kopytek do ciasta. I wiecie co to był świetny pomysł. Kopytka wyszły bardzo fajne w smaku. Podsmażyłam je na masełku i posypałam szczypiorkiem. Można je także podać z jakąś ulubioną suróweczką. Zdecydowanie wam polecam takie kopytka. 



Składniki:

- 800 g ugotowanych ziemniaków
- 200 g kotletów mielonych
- 2 jajka
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- sól, pieprz

Ziemniaki przekładamy do miski, kotlety kroimy na mniejsze kawałki i dodajemy do ziemniaków. Wszystko razem tłuczemy tłuczkiem, dodajemy jajka, mąkę ziemniaczaną i pszenną, sól i pieprz do smaku. Najpierw dodajcie 150 g mąki, potem w razie potrzeby jej dosypcie więcej, ilość mąki zależy od tego jakie mamy ziemniaki.

Gotową masę dzielimy na części, z każdej z nich robimy rulon na podsypanej mąką stolnicy lub blacie. Kroimy na kawałki. 

W dużym garnku gotujemy wodę z łyżeczką soli i łyżką oleju, porcjami wkładamy kopytka i gotujemy od momentu wypłynięcia 3-4 minuty. Wyławiamy łyżką cedzakową kopytka na talerze. Ja kopytka podsmażyłam na obiad i posypałam szczypiorkiem. Możecie je podać z jakimś ulubionym sosem lub surówką. 
Smacznego.






33

środa, 15 listopada 2017

Kochani zapraszam was na obiecany wcześniej konkurs. Do wygrania jest taka świetna patelnia granitowa od Ballarini. Więcej informacji na temat patelni znajdziecie tutaj. Konkurs jest łatwy i każdy, ale to każdy może w nim wziąć udział i spróbować swoich sił. Proszę tylko, aby zgłoszenia anonimowe zawierały chociaż imię, bo potem ciężko mi się z wami rozmawia. Zadanie konkursowe jest przyjemnie i nie skomplikowane, dlatego bardzo was zachęcam do udziału bo jest o co walczyć. Powodzenia. 


- konkurs trwa od dzisiaj 15.11.2017 r. do 19.11.2017 r.

- ogłoszenie wyników opublikuje w osobnym poście na blogu do dnia 26.11.2017 r.

- zadanie konkursowe jest bardzo przyjemne - w komentarzu pod tym postem napisz jakie pyszne śniadanie przygotujecie dla swoich bliskich na patelni, możecie napisać cały dokładny przepis lub tylko opisać co to będzie

- spośród wszystkich zgłoszeń wybierzemy jedną osobę, która otrzyma patelnię od Ballarini

- zgłoszenia anonimowe powinny zawierać imię, można podać swój adres mailowy

- nagroda zostanie wysłana tylko na terenie Polski

- po ogłoszeniu wyników będę czekała 5 dni na adres osoby, która wygrała, jeżeli osoba się nie zgłosi, wówczas wybierzemy kolejną


Zapraszamy do udziału i życzymy powodzenia.




46

wtorek, 14 listopada 2017


Domowy chleb - czy może być coś lepszego ? oj chyba nie. Ja już od dawna piekę własne pieczywo czy to na zakwasie czy to na drożdżach. Uwielbiam go wyrabiać, obserwować jak rośnie i jak się piecze. A zapach unoszący się po całym domu jest po prostu cudowny. Przypomina mi się od razu moje dzieciństwo i babcia, która piekła chleb. No i ten smak, nie ma nic pyszniejszego od pajdy takiego świeżego, pachnącego chleba. Ale pieczenia chleba trzeba się po prostu nauczyć. To nic trudnego, naprawdę, potrzeba tylko odrobiny ciepła i miłości. I już. 




Pieczenie chleba w domowych warunkach to same zalety. Po pierwsze smakuje o wiele lepiej, mamy wpływ na to co znajdzie się w takim chlebie, utrzymuje dłużej świeżość, no i jest o wiele tańszy niż chleby dostępne w sklepach. Świetną książką, w której znajdziecie wszystkie informację o chlebie i innych wypiekach jest "Twój domowy włoski chleb" Alessandro Valli. To prawdziwa skarbnica wiedzy na temat pieczywa. Z książki dowiecie się jak rośnie ciasto, jak ważna jest rola składników użytych do pieczywa, są opisane etapy produkcji chleba - wyrabianie, pierwsze wyrastanie, formowanie, drugie wyrastanie i pieczenie. Jest także wiele ciekawych informacji na temat samego chleba - jego wartości odżywczych, mitach na temat chleba, celiakii. 





W książce znajdziecie także kilka słów na temat dostępnych mąk np. razowej, twardoziarnistej, płaskurkowej, kasztanowej czy kukurydzianej.  Jest także rozdział poświęcony automatom do chleba, jego zaletach, wadach oraz pomoc jaki automat do chleba wybrać. Są również receptury chleba do przygotowania w automacie. 




No i są przepisy na wspaniałe wypieki. Różnego rodzaju bochenki a także receptury potraw a chleba np. słodkie pączki z chleba, zupa chlebowa, budyń czekoladowy, kluski canederli, pizza povera czy klops jarski. Wiele z nich jest naprawdę bardzo ciekawych. 

Naprawdę warto wypiekać chleb w domowych warunkach. Nie jest to czynnością skomplikowaną czy trudną a dostarcza naprawdę wiele radości. Chleb jest najprostszą potrawą, gdyż składa się z wody i mąki. No i chyba sami przyznacie, że chleb jest produktem, który najczęściej zjadamy. Ja zdecydowanie wam polecam taką książkę, to prawdziwy poradnik jak łatwo i przyjemnie upiec domowe pieczywo w zaciszu własnej kuchni. 




Autor - Alessandro Valli
Cena 49 zł
Stron 224, miękka oprawa
Wydawnictwo CeDeWu


12

poniedziałek, 13 listopada 2017





No i mamy znowu poniedziałek. Najgorsze jest to poranne wstawanie, ja chyba nigdy tego nie polubię i cokolwiek by się nie działo, to najlepiej mi się śpi właśnie nad ranem. A tu budzik szaleje i woła wstawaj, nie pomaga drzemka włączana po raz trzeci. Trzeba wstać i już. Za oknem jeszcze ciemnawo i najchętniej wróciłabym pod kołdrę. Czas na śniadanie, które doda nam energii i sprawi, że ten poranek będzie jednak lepszy. Ja dzisiaj wybrałam placki, co prawda przygotowałam je wczoraj i schowałam do lodówki a dzisiaj tylko je odgrzałam. W ciągu kilku minut cała rodzinka siedziała przy stole i zajadała pyszne placki. Łyk kawy i rozmowa przy śniadaniu sprawiły, że w końcu się obudziłam. No to czas się ubierać i lecieć do pracy. Placków przygotowałam więcej i zapakowałam do pudełeczek, będą na drugie śniadanie w pracy. Zachęcam was do zrobienia takich placuszków, są naprawdę pyszne i zdrowe, sycą na długi czas. No to miłego poniedziałku kochani. 

Składniki:

- 2 jajka
- 130 g serka homogenizowanego (możecie użyć jogurtu)
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżki mąki pszennej
- 4 łyżki płatków owsianych
- 1 łyżka miodu
- 1 łyżka nasion chia
- 1 łyżka masła orzechowego


Do miski wbijamy jajka i mieszamy trzepaczką lub mikserem. Dodajemy serek lub jogurt, proszek do pieczenia, mąkę, płatki owsiane i ponownie mieszamy. Następnie dodajemy miód, nasiona chia i masło orzechowe. Mieszamy i odstawiamy ciasto na 20 minut. 
Rozgrzewamy patelnię. Dodajemy odrobinę oleju kokosowego i łyżką nakładamy porcję ciasta, formujemy na kształt placków. Smażymy na małym ogniu, na rumiano z dwóch stron.

Ja placki przygotowałam na patelni granitowej przeznaczonej do wszystkich rodzajów kuchenek. Posiada ona bardzo odporną unikatową powłokę non-stick wzmocnioną drobinkami granitowymi. Ma grube dno a stalowa rączka umożliwia wykorzystanie jej również w piekarniku. Patelnia jest odporna na zarysowania i uszkodzenia. Rozmiar 24 cm idealny do placków czy naleśników. Doskonale się na niej przygotowuje potrawy bez tłuszczu. Nic się nie przykleja i nie przywiera do dna. Fajnie można ją wykorzystać do zrobienia omletów czy frittaty, zacząć przygotowywać na patelni na gazie czy płycie a dokończyć pieczenie w piekarniku. Patelnia Ballarini z serii Portofino to produkt, który mogę wam polecić. Ja przez kilka dni cały czas ją używałam i jestem z niej bardzo zadowolona. Odsmażałam na niej ziemniaki, wyszły takie fajnie rumiane, robiłam jajka sadzone oraz kotlety mielone. 

Placki podajemy z jogurtem, owocami, miodem, dodajcie co lubicie. Takie placki możecie sobie zabrać do pracy na drugie śniadanie lub dać dzieciom do szkoły.
Smacznego.

Będę miała dla was konkurs, w którym do wygrania będzie patelnia od Ballarini. Obserwujcie bloga. Konkurs pojawi się jeszcze w tym tygodniu. 




Patelnia Ballarini z serii Portofino do kupienia tutaj. 


41

sobota, 11 listopada 2017


Uwielbiam ciasta z jabłkami i dość często wykorzystuje te owoce do przygotowania różnych słodkości. Wystarczy chwilka i już możemy się cieszyć smakiem wspaniałego deseru. No o jabłka są zdrowe. Za oknem taki misz masz. Chmury i przedziera się słoneczko. Ale na razie nie pada i niech tak zostanie. Ja dzisiaj planuje odpoczynek z rodzinką a jutro wybieramy się na festiwal Camerimage. A na deser mam dla was biszkopt cynamonowy właśnie z jabłkami. Wyszedł pyszny w smaku, puszysty i delikatny. Zapraszam was zatem na kawkę i ciacho. 


Składniki:

- 6 jajek
- 200 g cukru trzcinowego
- 180 g mąki pszennej
- 50 g mąki ziemniaczanej
- 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki kardamonu
- 1 czubata łyżeczka cynamonu

- 2-3 jabłka
- cukier puder do posypania ciasta
- łyżeczka masła do wysmarowania blaszki
- łyżka bułki tartej do podsypania blaszki


Do miski wbijamy białka, żółtka wkładamy do osobnej miski. Miksujemy mikserem i w połowie miksowania dodajemy cukier. Jak już uzyskamy sztywną pianę, wówczas dodajemy żółtka i ponownie miksujemy. 

Mąkę pszenną mieszamy z ziemniaczaną, dodajemy proszek do pieczenia, kardamon i cynamon. Dodajemy porcjami do masy i miksujemy na średnich obrotach. 

Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. 

Blaszkę smarujemy masłem i podsypujemy bułką tartą, wykładamy ciasto. Na wierzchu układamy pokrojone jabłka. 

Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do temperatury 170 stopni, grzanie góra-dół, pieczemy przez 45 minut. Upieczone ciasto posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego. 





36

czwartek, 9 listopada 2017


Zachciało mi się wczoraj czegoś pysznego, czegoś łatwego i szybkiego w przygotowaniu. Czegoś zdrowego i sytego, czegoś słodkiego i chrupiącego. Ale mam wymagania co. Zajrzałam do szafki w poszukiwaniu składników na to "coś". Wybór padł w pierwszej chwili na orzechy, no dobra i co jeszcze. Kasza manna, mleko - już wiem - kasza manna ale w innym nieco wydaniu. Taki ni to mus ni to budyń. Pyszny i szybki deser dla każdego, dla małego i dużego. Mówię wam, że wyszedł po prostu idealny. I jestem pewna, że nawet osoby, które nie za bardzo przepadajà za kaszą manną zjedzą ją w takim wydaniu ze smakiem. No to zapraszam i życzę smacznego. 


Składniki:

- 500 ml mleka (u mnie bez laktozy)
- 80 g kaszy manny
- 4 łyżeczki cukru trzcinowego
- 2 łyżki karobu
- 60 g orzechów (u mnie brazylijskie i laskowe)
- kilka chipsów kokosowych
- kilka mrożonych malin do dekoracji


Do garnka wlewamy mleko i dodajemy cukier. Zagotowujemy. Następnie powoli wsypujemy kaszę mannę i mieszamy, ja mieszałam trzepaczką, aby nie powstały grudki. Gotujemy, aż kasza zrobi się gęsta, odstawiamy aby przestygła na 20 minut.

Orzechy siekamy na mniejsze kawałki, tak samo chipsy kokosowe.

Kaszę manną miksujemy blenderem na gładką masę, dodajemy orzechy - kilka zostawiamy do dekoracji.

Zmiksowaną kaszę przekładamy do miseczek, dekorujemy orzechami, chipsami kokosowymi i malinami. Smacznego.



33

środa, 8 listopada 2017


Pamiętam, jak kiedyś byliśmy u znajomych, którzy wrócili z wakacji w Gruzji. I pamiętam, jak byłam zachwycona zdjęciami i ich opowiastkami. A kuchnia - hmmm od samej rozmowy robiłam się głodna. Smak, świeżość i proste, sycące potrawy pełne kolorów i aromatycznych przypraw. Rozmarzyłam się i obiecałam sobie, że kiedyś się tam wybiorę i poznam kuchnię Bliskiego Wschodu. Ale to kiedyś... a teraz z pomocą przyszła książka Sabriny Ghayour "Persiana". Sabrina wydała już wcześniej jedną świetną książkę "Sirocco" a ta książka jest jej kolejnym hitem. 
I ta książka właśnie dzisiaj ma swoja premierę. 




"Kuchnię Bliskiego Wschodu" otacza często aura tajemniczości - kojarzy się z Baśniami z tysiąca i jednej nocy i czarami orientu. Ma opinię egzotycznej i enigmatycznej. Wbrew reputacji dominują w niej jednak całkiem proste i sycące potrawy."





I jest w tym coś prawdziwego, ponieważ przeglądając książkę od razu mam ochotę zamknąć się w kuchni i oddać się przyjemności gotowania. Jest w tym jakiś rodzaj magii, ale magii bez komplikacji za to z ogromem radości. 
Bo przecież przygotowanie smacznych posiłków wcale nie musi być trudne, nie musi być przykrym obowiązkiem, wystarczy odrobina wiedzy i kilka prostych, ulubionych składników i już możemy czarować. Czary mary i wychodzi nam obiad doskonały. Tak, tak to szczera prawda. Ja kocham gotować, ale równie mocno kocham jeść. Kocham czuć smak i niech będzie on zdecydowany i charakterystyczny. Każda kuchnia ma takie swoje smaki i to jest w tym najlepsze. 






Jak pisze sama autorka książki - mam nadzieję, że dzięki tej książce odkryjesz, jak łatwo dostępne i nieskomplikowane są potrawy, smaki i składniki z Bliskiego Wschodu. Przekonasz się, że wcale nie trudno wprowadzić je do swojej kuchni.






Kuchnia Bliskiego Wschodu to niekoniecznie przepych, stoły suto zastawione ciepłymi i zimnymi daniami. To bardzo często pyszne dania jednogarnkowe, które szybko nakarmią całą rodzinę i sprawią, że długo będziecie pamiętać ich smak.
Ta książka może was zainspirować do tworzenia, jeżeli nie masz jakiegoś składnika lub po prostu go nie lubisz, możesz spokojnie zastąpić go innym. I o to w kuchni przecież chodzi. Opuszczenie jakiegoś składnika nie sprawi, że potrawa będzie gorsza, będzie jedyna w swoim rodzaju bo stworzona przez ciebie. 







Książka "Persiana" jest pięknie wydana i opatrzona smakowitymi zdjęciami. Już w ten weekend planuje przygotować orientalną focaccię i może coś jeszcze. Zaznaczyłam już kilka, ech no dobra - bardzo dużo - przepisów do wypróbowania. Ja zdecydowanie wam polecam tą książkę, naprawdę warto mieć ją w swoich zbiorach i korzystać w każdej wolnej chwili.






Tytuł - "Persiana"
Autor - Sabrina Ghayour
Wydawnictwo Insignis
Twarda oprawa, stron 240
Cena - 69,99 zł
10

wtorek, 7 listopada 2017


Mam zestaw kilku a nawet kilkunastu produktów, bez których nie wyobrażam sobie życia. Jakbyście dzisiaj weszli do mojej kuchni to zawsze je tam znajdziecie. Są to produkty, po które sięgam dość często, produkty, które wiele razy ratowały mnie przez zjedzeniem tzw. "byle czego". Pozwalają mi przygotować szybko jakieś fajne i zdrowe danie, jak wrócę późno z pracy a organizm domaga się czegoś "konkretnego" a nie schwyconej w biegu kanapki. Pewnie każdy z was ma taką swoją listę. Ja zauważyłam, że te produkty kupuję dość instynktownie, jak jestem w sklepie to moje ręce jakoś tak same po nie sięgają. 

To u mnie to wygląda tak - w mojej kuchni znajdziecie zawsze:

Makaron - ratuje mnie w wielu sytuacjach. Z jego pomocą mogę szybko przygotować coś pysznego, ugotować makaron a w między czasie na patelni udusić warzywa. Wszystko razem połączyć, przyprawić, dodać zioła i już - mamy cudowne danie. Jak wpadną niezapowiedziani goście można szybko przygotować sałatkę, można dodać do makaronu kawałek szynki czy sera, pomidorki, podprażone na patelni ziarna słonecznika czy dyni i możemy gości częstować kolacją. Ja uwielbiam makaron podany z jogurtem czy owocami, szybko i pysznie. 

Ryż - uwielbiam go za szybkość i różnorodność zastosowań. Przygotowuje z jego pomocą dania na słodko i na wytrawnie. Ryż z warzywami czy mięsem z jednej patelni, jako dodatek do zup, do sosów czy surówek. Świetnie się sprawdza w sałatkach i to naprawdę różnych - z owocami czy z warzywami. Ryż super smakuje na śniadanie ugotowany z mlekiem i jabłkiem, czy też pieczony. Można go zabrać ze sobą do pracy na drugie śniadanie w towarzystwie np. pomidorów, cukinii, brokuła, marchewki czy groszku lub fasolki. 

Kasza - uwielbiam te małe, zdrowe kuleczki. Jest tak wiele odmian kasz, że każdy znajdzie coś dla siebie. Nie musimy lubić wszystkich jej odmian, możemy wybrać te, które nam smakują. Ja chyba lubię każdą, mówię chyba, ponieważ to zależy od pory roku i mojego nastroju. Jesienią i zimą uwielbiam kaszę pęczak i gryczaną a wiosną i latem chętniej sięgam po orkiszową, jaglaną czy kus-kus. Dodaje je do wszystkiego - do śniadania, w postaci owsianki z owocami; na obiad do warzyw czy mięsa; na kolację w formie zapiekanek czy sałatek. Jako posiłek do pracy również będzie idealna i nasyci nas na długi czas. 





Płatki owsiane, żytnie, orkiszowe, jaglane, ryżowe - to moja wielka miłość. Odkąd zaczęłam rano jeść śniadania, nie wyobrażam sobie bez nich życia. Owsianki czy jaglanki są dla mnie podstawą poranków. I jak zjem takie pyszne i zdrowe śniadanie to mam wiele energii na cały dzień. Płatki możemy wykorzystać także jako dodatek do ciast, muffinek czy ciasteczek. Jedząc takie produkty mam pewność, że robię coś dobrego dla mojego organizmu. 

Banany i jabłka- to owoce, które zawsze mam w kuchni. Dodaje je jako dodatek do śniadań, zabieram ze sobą do pracy. Sięgam po nie, gdy mam ochotę na coś słodkiego albo gdy najdzie mnie ochota po prostu na "coś". I zamiast batonika czy cukierka wybieram właśnie banana czy jabłko. Banana zjadam zawsze po treningu, gdy wrócę z przejażdżki rowerowej lub po długim spacerze i czuję głód. Naprawdę pomaga a przede wszystkim banan czy jabłko są zdrowe. Z ich pomocą można stworzyć pyszne desery, można je dodać do placków czy ciasteczek. 

Rukola - jej smak wzbogaca wiele dań. Wykorzystują ją nie tylko do sałatek. Kładę ją na kanapki, dodaje do sosów, do warzyw pod koniec duszenia, do zapiekanek. Bardzo lubię jej wyrazisty, ostrzejszy smak. 

Kukurydza, groszek, ciecierzyca, soczewica w puszce - zawsze mam ich zapas w szafce. Jak potrzebuje przygotować szybką sałatkę czy dodać do zapiekanek czy dań z ryżem lub kaszą. Przygotowuje z nich również pyszne domowe pasty na kanapki. Uwielbiam ciecierzycę w towarzystwie pomidorów i rukoli z kroplą oliwy. 





Oliwa, olej - moi pomocnicy w kuchni. Do sałatek, do duszenia czy smażenia potraw. Spróbujcie pieczonych bagietek posmarowanych oliwą, ząbkiem czosnku i plasterkami pomidorów. Taki zestaw smakuje wspaniale. 

Cynamon - wiecie co właśnie zdałam sobie sprawę, że tą przyprawę kupuję najczęściej. Dodaje ją do owsianek, ryżu z owocami, do deserów, ciast. Dodaje szczyptę lub dwie do sosów, do mięsa. Cynamon genialnie pobudza nasz metabolizm i wspomaga odchudzanie. Kanapka z twarogiem posypana cynamonem i polana miodem to dla mnie poezja smaku. 

Mrożonki - zawsze latem i jesienią mrożę sobie zapas owoców i warzyw. Ciągle mi brakuje miejsca, aby wszystko zmieścić. Ale szuflady są pełne takich skarbów. Sięgam po nie w każdej chwili. Mrożone owoce super sprawdzają się przy porannych śniadaniach, dodaje je do owsianek, do placków czy naleśników. Przydadzą się także do ciast czy muffinek. Mrożone warzywa świetnie pasują do ryżu, makaronu czy kasz a także przy przygotowywaniu zup. Są szybkim sposobem na pyszny obiad. 

Kawa i herbata - to moje dwa nałogi. Kawę kocham po prostu i już. Uwielbiam jej smak i piję ją zazwyczaj z mlekiem bez laktozy. Mój żołądek buntował się po zwykłym mleku. Kawę mogę pić kilka razy dziennie, chociaż staram się ograniczyć do max 3 dziennie. No i herbata - nie wyobrażam sobie bez niej wieczoru. Piję ją z miodem, z domowym sokiem, z pigwą lub sięgam po mieszanki owocowe. To mnie relaksuje i daje dużo przyjemności. W pracy lubię sobie zrobić przerwę na kubek herbaty, pozwala mi ona odpocząć i nabrać do wszystkiego dystansu. Kawę i herbatę lubię dodawać do deserów czy ciast i muffinek a także kremów. 





Jajka - zawsze mam je w lodówce i bardzo je lubię. Dodaje je do sałatek, wrzucam na kanapki, zabieram je ze sobą do pracy w towarzystwie warzyw. Są także fajnym daniem obiadowym, można przygotować jajko sadzone z warzywami czy ziemniakami, omlet. W mojej kuchni wykorzystuję je dość często. Wolimy je jeść zamiast wędlin na kanapki czy serów. A jajecznicę można przygotować na naprawdę wiele sposobów - z różnymi dodatkami - serem, pomidorem, cebulą, pieczarkami, wędliną czy samym szczypiorkiem. 

I to chyba już wszystkie moje najważniejsze i ulubione produkty, które mam zawsze w kuchni. Bez których nie umiem już funkcjonować i wiecie co, nawet nie chce. 

Napiszcie proszę w komentarzach jakie wy macie swoje ukochane produkty w kuchni. Porozmawiajmy.
34

poniedziałek, 6 listopada 2017


Kochani przyszedł czas na ogłoszenie wyników jesiennego konkursu z Teekanne. Bardzo, ale to bardzo wam dziękuje za tak liczny udział i tyle wspaniałych zgłoszeń. Wybór był bardzo trudny i burzliwy, więc dopiero dzisiaj ogłaszamy wyniki. Żałuję, że nie mogę nagrodzić was wszystkich. Ale są tylko trzy nagrody. 

Tak więc - zestaw herbat Teekanne otrzymują:


Pamiętam jak piłam herbatę, siedząc wygodnie w fotelu i czytając listy od mojego (w tamtym momencie jeszcze nie!) chłopaka. Początek naszego związku był nieco inny niż zwykle, bo poznawaliśmy się lepiej pisząc do siebie listy, które następnie musieliśmy czytać siedząc w ciszy i spokoju z kubkiem cieplej herbaty, a rozmawiając przez telefon wieczorami, czytaliśmy sobie wiersze. Romantycznie i nastrojowo i mimo, iż od tamtego czasu minęło kilka lat, to nadal wspominam to bardzo bardzo miło, mając w pamięci wyraźny zapach herbaty karmelowej 😊 pozdrawiam gorąco !


Jest zimno i słonecznie, ale suche poranne październikowe powietrze sprawia, że oddycha się łatwo. Para leci nam z ust, uszy mamy zimne, ale mimo to jest nam ciepło - jesteśmy rozgrzani żwawym marszem. Przemierzamy góry, nasze ukochane Karkonosze. Właśnie wracamy ze schroniska spod Śnieżki, którą zdobyliśmy wczorajszego dnia. Musimy złapać oddech, więc usiedliśmy sobie przy drodze. Przed nami rozpościerają się piękne widoki na Wielki Staw, a w oddali widać przepiekną złocącą się Kotlinę Jeleniogórską. Wyciągam z plecaka termos i oto jest - przepyszna, gorąca i parująca jeszcze herbata. Zielona o smaku cytrusowym - taką uwielbiam najbardziej! Jestem szczęśliwa, że znów udało nam się zdobyć kolejny szczyt. Mój Ukochany przytula mnie, a ja daję mu kubeczek z napojem. To będzie kolejny piękny dzień... Każdy dzień rozpoczęty od herbaty jest dobry! Pozdrawiam :)



mlodaaga - Agnieszka Syc
Kocha lubi smakuje
przypina na nogi snowboard i po śniegu szusuje
Gdy nos jest już zmarznięty
i mięsień nogi naciągnięty
Przychodzi pora na herbatkę
poleconą przez sąsiadkę
Pani Janinka herbatkami Teekanne wszystkich częstuje
za pomoc w noszeniu zakupów w ten sposób dziękuje.
To u niej te wspaniałe smaki poznałam
i od pierwszego łyka w herbacie Teekanne się zakochałam
Teraz gdy tylko w góry się wybieram
zawsze w termosie ją ze sobą zabieram
Herbatki Teekanne są bardzo rozgrzewające
i nie da się ukryć, że mega kuszące.
Tam w górskiej scenerii smakują wyśmienicie
I do tego rozgrzewają znakomicie

Razem z marką Teekanne gratulujemy. Ja czekam na wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera przez całe 3 dni. Adresy wysyłajcie na mojego maila szkodzinska.marzena@gmail.com
Jeżeli ktoś się nie zgłosi wówczas wybierzemy kolejną osobę. 

Niestety jedna z osób się nie zgłosiła, nie ma z nią kontaktu. A dłużej czekać nie możemy, wybieramy kolejną osobę, którą proszę, aby szybciutko wysłała mi swój adres wraz z numerem telefonu dla kuriera. 
Wybraliśmy :


A można napisać jak chciałoby się taką herbatę pić, a nie jak się pije? Jeśli można to napiszę :)

Chciałabym usiąść wraz z moim Mężem na schodach tarasu z kubkiem parującej, aromatycznej herbaty Tekkanne w dłoni.
Czuć jej ciepło, zapach, delektować się cudownym smakiem, a potem otworzyć dużą białą kopertę zaadresowaną do mojego Męża, powoli rozłożyć kartkę...
Jeszcze mały łyk aromatycznej herbaty żeby delektować się chwilą..
Zerknąć na kartkę i przeczytać : jest Pan zdrowy.
7


Ostatnio dostałam od koleżanki sproszkowaną guaranę do spróbowania. Chodzę taka jakaś śpiąca, rano jak dzwoni budzik to najchętniej bym go wyrzuciła przez okno. Nawet kawa na mnie nie działa jak powinna i stąd ta guarana. Testuję jak na mnie działa. No i tak sobie leżała ona w pudełeczku a ja zabrałam się za robienie ciasteczek i tak sobie pomyślałam, że jej dodam odrobinę. Razem z bakaliami powstały pyszne ciasteczka, idealne na jesienne smutki. Miłego poniedziałku kochani. 


Składniki:

- 200 g miękkiego masła
- 200 g cukru
- 2 małe jajka
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 50 g rodzynek 
- 50 g posiekanych orzechów - u mnie migdały, orzechy nerkowca
- 1 łyżeczka sproszkowanej guarany


Masło wkładamy do miski i miksujemy je razem z cukrem. Jak składniki się połączą to dodajemy jajka i dalej miksujemy.
Następnie wsypujemy mąkę i proszek do pieczenia oraz guaranę, mieszamy łyżką. Można także wymieszać po prostu ręcznie. Na koniec wrzucamy suszoną żurawinę razem z rodzynkami i posiekanymi orzechami, mieszamy. Z masy formujemy kuleczki wielkości orzecha włoskiego (wychodzi ok 50 ciasteczek).
Kuleczki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni, grzanie góra-dół i pieczemy 15 minut. Upieczone ciasteczka wyciągamy
z piekarnika i zostawiamy je na blaszce, aby przestygły. Przekładamy je do pojemnika i przechowujemy zamknięte.
Smacznego.







26
Zdjęcia i przepisy są moją własnością.
Nie zgadzam się na ich kopiowanie i publikowanie bez mojej zgody. Jeżeli chcesz je wykorzystać napisz do mnie szkodzinska.marzena@gmail.com

Translate

Wydrukuj przepis

:-)

:-)

:-)

sprawykuchenne.pl

:-)

rondel

Jestem tutaj

Durszlak.pl

Tutaj też mnie znajdziesz

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Top blogi