Follow by Email

środa, 20 września 2017


Lubię jesień, lubię jej kolory, smaki i zapachy. Lubię piec szarlotkę, czuć zapach cynamonu, lubię usiąść z kubkiem herbaty z cytryną i miodem, uwielbiam śliwki, sycące dania i bardziej niż latem mam ochotę na mięso. Co prawda wybieram tą jesień słoneczną, abym mogła pospacerować, poszurać w liściach, nazbierać kasztanów. Zdecydowanie nie lubię jej szarości i deszczu. Zniosę wszystko, ale jak pada to brrrrr. Każda pora roku ma swoje uroki. A wy za co lubicie jesień ???
A jak jesień to kotlety mielone, które mi się kojarzą z dzieciństwem, mama robiła nam takie na obiad czy do szkoły na kanapki. Zdecydowanie wolałyśmy z siostrą taką wersję dodatków na kanapki od sklepowych szynek. Pamiętam jak koleżanki ze szkoły chciały się ze mną zamieniać na kanapki, w mojej był kotlet, była sałata z działki, był pomidorek. Tak więc dzisiaj mam dla was takie kotleciki mielone, ja dodałam do nich kapustę pekińską. Są naprawdę pyszne i polecam wam taką wersję. To miłego dnia kochani. 

Składniki:

- 500 g mielonej łopatki
- 1 duża cebula
- 3 ząbki czosnku
- sól, pieprz
- 1 bułka kajzerka
- 100 ml mleka
- kawałek kapusty pekińskiej
- olej rzepakowy do smażenia (Woj-Len)

Mięso przekładamy do miski, przyprawiamy solą i pieprzem. Bułkę łamiemy na kawałki i zalewamy ją mlekiem, aby zmiękła. Czosnek wyciskamy i dodajemy do mięsa.

Cebulę obieramy i kroimy ją w kostkę, podsmażamy na patelni z łyżką oleju. Kapustę pekińską drobno szatkujemy i dodajemy wraz z podsmażoną cebulą do mięsa. Dodajemy również bułkę wraz z całym mlekiem. Mieszamy wszystko razem ze sobą.

Rozgrzewamy patelnię z olejem, formujemy kotleciki i smażymy na rumiano z dwóch stron. 
Kotlety podajemy z ziemniakami, ryżem i ulubioną surówką. Będą również świetnie smakować na kanapki. 



14

wtorek, 19 września 2017



Bardzo lubię jesień, kolorowe liście spadające z drzew, kasztany leżące pod nogami. Jesień kojarzy mi się z grzybami, dynią i śliwkami. Jak każda pora roku ma swoje plusy i minusy. Niestety negatywnym aspektem jest coraz krótszy dzień, ponura aura i deszcze, chociaż te mają swój urok.
Każdego z nas jesienią może dopaść chandra, złe samopoczucia a nawet depresja. Zbyt mało słońca daje się we znaki. Wracasz z pracy i siadasz na kanapie, za oknem szaro-buro a ty nie masz na nic ochoty. Pewnie w tej chwili wiele z nas powie – tak, mnie też to dopada. Dopada nas w najmniej oczekiwanym momencie. Niby wszystko jest dobrze a nasze samopoczucie się pogarsza i z dnia na dzień jest coraz gorzej. Tak to jesienna chandra.

Dopada nas codzienność, spada nasza forma, łapiemy przeziębienia i negatywnie się oceniamy, borykamy się z problemem i są sytuacje, kiedy nas to zaczyna przerastać.
Na jesienną chandrę są na szczęście sposoby, każda z nas może z tym skutecznie walczyć. Podpowiem wam jakie ja mam sposoby, aby się jej nie poddać.

Jeżeli masz w domu psa to sukces, skup się na tym, aby codziennie wyjść z psem na spacer. Nie muszą to być jakieś długie spacery, wystarczy kilka minut na świeżym powietrzy, aby poczuć się lepiej i to niezależnie od pogody. Może padać, może wiać a pies musi wyjść na spacer. Warto także pomyśleć o jakiejś aktywności fizycznej, zapisać się na fitness i biegać do klubu chociażby dwa razy w tygodniu. Jeżeli pogoda dopisuje wybierz się na rower, fajnie jest pojeździć po okolicy, zobaczyć co słychać w zaprzyjaźnionym parku czy lesie. Przy okazji dotlenisz  organizm, poprawisz wydolność oraz wzmocnisz swoją odporność. Jazda na rowerze dostarcza wiele radości, możemy zachwycić się otaczającą nas przyrodą, która o tej porze roku potrafi być piękna. Kto lubi biegać, niech biega, kto lubi tańczyć, niech zapisze się na zumbę. A może basen okaże się dla ciebie idealny.  Każdy z nas może dobrać taką aktywność fizyczną, która sprawi, że poczujemy się szczęśliwi.
Dobrym sposobem jest muzyka, film i książka. Jak czujesz, że dopadają cię szare myśli, włącz ulubioną muzykę. Obejrzyj z bliskimi fajny film lub wybierz się do kina. Nie zamykaj się w sobie, nie zamykaj się w domu. Kubek gorącej herbaty, a może kawy, ciekawa książka i ciepły koc naprawdę działają cuda. Nie bądź dla siebie zbyt surowa, jak nie masz ochoty dzisiaj na sprzątanie czy gotowanie to odpocznij. Naprawdę nic na siłę. Chociaż ja właśnie jak mam zły humor to zamykam się w kuchni i gotuje, to mnie odpręża i pozwala zapomnieć o problemach. Pamiętajmy także o rozmowie, gdy jest nam źle to podzielmy się tym z mężem, mamą a nawet siostrą czy koleżanką. Rozmowa naprawdę pomaga i fajnie mieć świadomość, że nie zostaje się samej ze smutkami. Jest nam łatwiej pozbyć się negatywnych emocji. No i uśmiech, który ma zbawienny wpływ. Uśmiechnij się do siebie w lustrze, powiedz sobie, że jest super. Nalej sobie wody do wanny, dodaj aromatycznych olejków do kąpieli, zapal świece i pozwól, aby ciepła woda zabrała całe napięcie. Połóż się wcześniej spać, odpowiednia ilość snu sprawi, że będziesz lepiej funkcjonować następnego dnia.




Warto sobie wszystko dokładnie przemyśleć i zaplanować. Nie możemy mówić, że nie mamy czasu. Każdy ma czas, to zależy od naszej organizacji. Spotkaj się z koleżanką z pracy na kawę, idź z przyjaciółką na zakupy, jak kupisz sobie nową bluzkę a może torebkę z pewnością poprawi ci się humor. A może zajmiesz się robótkami ręcznymi. Robienie na drutach czy wyszywanie, które było kiedyś tak modne wraca do łask i dzisiaj. To naprawdę potrafi zająć myśli i pozwoli się zrelaksować. Mnie zafascynowała jakiś czas temu metoda zdobienia drewnianych przedmiotów tzw. decoupage.
Jest to bardzo fajne zajęcie, bardzo wciągające i dające dużo satysfakcji. Ja sama zdobiłam tace na naczynia, pudełka na chusteczki czy wiszące aniołki. Tą metodą można zdobić kieliszki czy wazony. Wygląda to naprawdę cudnie i można jesienią się tym zająć i porobić prezenty dla bliskich pod choinkę. Właśnie takie prezenty sprawiają dużo radości, prezenty które zrobisz sama. 




Warto poszukać swojej pasji, a może właśnie teraz zrealizujesz jakieś swoje ukryte marzenia, coś co chciałaś kiedyś zrobić, ale się nie udało. Może właśnie teraz się uda.
Zadbaj też o prawidłową dietę, objadanie się słodkościami tylko pogorszy sprawę. Jedz warzywa i owoce, które są dostępne jesienią, pieczone jabłko z marmoladą smakuje wspaniale a zupa z dyni zachwyci cię swoim aromatem. Fajnym rozwiązaniem jest rozpoczęcie dnia od pożywnego śniadania, takiego które dostarczy nam energii. Ja wybieram owsiankę, zawsze się sprawdza. Można ją przygotować na wiele sposobów.


I pamiętaj jesienną chandrę możesz szybko zwalczyć, myśl pozytywnie, wychodź z domu i uśmiechaj się do świata. Zobaczysz jaki piękny potrafi być każdy dzień. 



23

poniedziałek, 18 września 2017


Sałatki po prostu uwielbiam. Mogłabym je jeść cały czas, bez końca. Na śniadanie, obiad i kolację a nawet na deser. A najbardziej mi smakują sałatki latem, pełne zieleni, mieniącej się czerwieni i przebłyskujących innych kolorów. Zdrowo, smacznie i lekko. 
Staram się zawsze przygotowywać sałatki inaczej, a to dodaje jogurt, a to oliwę. Dodatki także zmieniam w zależności od chęci i nastroju. Bardzo lubię wplatać różne zioła i sałaty. Czasami dodam szynkę, podsmażone kawałki mięsa czy kabanosy. A najbardziej mi smakuje sałatka kartoflana z dodatkami, które mam akurat pod ręką. 
Taka sałatka spokojnie wystarczy wam na syty obiad, możecie ją także zabrać ze sobą do pracy. Wasze brzuszki będą zadowolone. 

To już kolejny przepis biorący udział w kampanii "Ziemniaki czy Kartofle". Zachęcam was również do głosowania na mój przepis w kartoflanym pojedynku a także do śledzenia kampanii, mam nadzieję, że znajdziecie tam mnóstwo ciekawych inspiracji na dania z kartoflami. Zajrzyjcie na www.ziemniakiczykartofle.pl.


Składniki:

- 500 g małych kartofli
- 200 g pomidorków koktajlowych
- 100 g kabanosów
- opakowanie mieszanki sałat 
- kilka listków szczawiu czerwonego
- garść szczypiorku
- 4 łyżki jogurtu naturalnego
- łyżka oliwy
- łyżka musztardy
- łyżka miodu
- łyżeczka octu balsamicznego
- sól, pieprz


Kartofle myjemy, nie obieramy ich ze skórki. Kroimy na kawałki i wrzucamy je na patelnię z łyżką oleju. Podsmażamy je na niewielkim ogniu, zamykamy pokrywkę i dusimy, aż zmiękną. Jak będzie taka potrzeba możemy wlać odrobinę wody.

Na talerzu lub półmisku układamy sałaty. Dodajemy kartofle, pokrojone kabanosy oraz pokrojone pomidorki. Posypujemy listkami szczawiu i szczypiorkiem.

Przygotowujemy sos - jogurt mieszamy z oliwą, musztardą, miodem, octem, mieszamy i przyprawiamy solą i pieprzem. Takim sosem polewamy sałatkę. 
Taką sałatkę możemy zapakować do pojemnika i zabrać ze sobą w podróż. 
Smacznego. 




Przepis powstał w ramach kampanii „Ziemniaki czy kartofle?”, której działania sfinansowane są ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.
35

niedziela, 17 września 2017


Taką tartę jadłam ostatnio w przytulnej knajpce, gdzie spotkałam się z przyjaciółką na pogaduszki i kawkę. Tarta była z figami i gruszką, podana na ciepło z gałką lodów. Jejku jakie to było pyszne. Tak więc przygotowałam podobną tartę z owocami. Galette bo taka jest jej nazwa to ciasto kruche i dowolne nadzienie. Jest tak naprawdę bardzo szybka i łatwa do zrobienia, po prostu zagniatamy ciasto, schładzamy je, rozwałkowujemy i dodajemy owoce, zawijamy do środka brzegi ciasta i pieczemy. A jak smakuje, po prostu mniam. Nie można się jej oprzeć a ręka sama sięga po kolejny kawałek. Koniecznie spróbujcie jak smakuje. 


Składniki:

- 300 g mąki pszennej (użyłam od Kłos-Pol)
- 150 g zimnego masła (zawartość tłuszczu 82 %)
- 80 g cukru pudru
- 1 jajko
- szczypta soli
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki jogurtu naturalnego gęstego

- kilka śliwek
- 1 duża gruszka
- 1 duża nektarynka

- cukier puder do posypania


Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy proszek do pieczenia i cukier puder. Wbijamy jajko, dodajemy jogurt i pokrojone zimne masło oraz szczyptę soli. Szybko zagniatamy ciasto, chowamy je na godzinę do lodówki. 

Śliwki kroimy na ćwiartki, gruszkę na pół - wydrążamy ogryzek i kroimy ją w cienkie plasterki. Tak samo robimy z nektarynką. 

Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na podsypanej mąką stolnicy lub blacie, na kształt owalnego koła. Ciasto przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia - taką dużą z piekarnika. Na środku układamy owoce, pozostawiamy wolne brzegi ciasta. Następnie brzegi zakładamy na owoce do środka. Posypujemy cukrem pudrem i wstawiamy do nagrzanego piekarnika - 180 stopni, grzanie góra-dół i pieczemy przez 40 minut, następnie pieczemy jeszcze 5 minut - grzanie -dół. Upieczoną tartę posypujemy cukrem pudrem i możemy jeść. Pysznie smakuje jeszcze na ciepło, spróbujcie także podać ją z gałką lodów. 
Smacznego. 







34

sobota, 16 września 2017


Kochani, co zabieracie ze sobą najczęściej do pracy lub szykujecie dzieciom do szkoły ? Pewnie wielu z was odpowie - kanapki, bo cóż by innego. Oczywiście kanapki są super, poza tym można je przygotować na wiele sposobów i nie musi to być plater żółtego sera czy szynki. Możemy stworzyć prawdziwe arcydzieła. 


Fajnym pomysłem jest przygotowanie jakiś smakowitych past na kanapki, można dodać pieczone mięso czy warzywa. Kilka propozycji poniżej:

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2015/03/pasta-z-ososiem-na-kanapki.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/07/pasta-z-ciecierzycy.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2014/11/pasta-z-fasoli-i-suszonych-pomidorow.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/07/pasty-z-twarozku-shake-kawowy-i-blender.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/05/pieczona-opatka.html


A co zrobić jak nam się już znudzą kanapkowe szaleństwa ? zapragniemy czegoś innego, nowych smaków i rozwiązań ? Już biegnę z odpowiedzią. Sprawa jest dość prosta i nie skomplikowana, ponieważ rozwiązań jest naprawdę wiele. 





Możemy sobie na śniadanie do pracy czy do szkoły przygotować owsiankę lub jaglankę (zamiast kaszy jaglanej możecie oczywiście wykorzystać inną kaszę). Można sobie ułożyć warstwowo składniki w słoiku lub pojemniku i wymieszać przed samym podaniem. Można sobie taką owsiankę przygotować wieczorem a rano ją zabrać do pracy. 

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/07/owsianka-pieczona-z-malinami-i-chia.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/07/owsianka-z-owocami.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/04/owsianka-z-wisniami.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/02/owsianka-i-jaglanka-w-jednym.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2015/11/owsianka-z-kaszy-owsianej.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2015/01/owsianka-orzechowa.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2015/09/jaglanka-na-sniadanie.html





Fajnym rozwiązaniem są różnego rodzaju placki czy naleśniki. Można je usmażyć z samego rana lub wieczorem. Zobaczcie także co zostało wam z obiadu, może własnie placki czy naleśniki i zabierzecie je na drugi dzień ze sobą. Albo resztka risotto lub jakaś zapiekanka, wszystko będzie pasowało - nawet kotlety, z których można  przygotować pyszną sałatkę. 

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/12/placki-z-jabkami-i-cynamonem.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/07/nalesniki-bezglutenowe-z-twarogiem-i.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/05/placki-z-maki-kokosowej-i-ryzowej.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/07/placki-z-mascarpone-i-limonka.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/06/nalesniki-budyniowe.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/08/nalesniki-z-twarogiem-i-jagodami.html






Sałatki i surówki świetnie się sprawdzają jako posiłek w pracy czy szkole. Tutaj mamy prawdziwe pole do popisu. Wykorzystajmy makaron, ryż czy kasze, dodajmy ulubione składniki - sałatę, pomidory, ogórki, oliwki, ser feta czy kukurydzę. Wystarczy wszystko zapakować w pojemnik - możecie sobie kupić taki specjalny lunch-box.





I tutaj chciałabym wam polecić pojemniki na sałatki czy kanapki dla dzieci Tupperware. Świetnie się do tych celów nadają. Wybór jest naprawdę duży, zobaczcie sami tutaj. Dodatkowo możemy się zaopatrzyć w butelkę na wodę, którą zabierzemy ze sobą do pracy czy szkoły. Ja jestem z tego pojemnika, co widzicie na zdjęciu bardzo zadowolona. Zabieram sobie w nim sałatki, kanapki, przekąski i oczywiście butelkę wody. 






















http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/06/saatka-z-bobem.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/06/saatka-z-kukurydza-w-pomidorach.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/03/surowka-do-obiadu-z-rukola-i-marchewka.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/12/saatka-makaronowa-z-wedzonym-kurczakiem.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/11/saatka-z-burakami-i-jajkiem.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/11/saatka-z-szynka-i-serem.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/07/komosa-ryzowa-z-warzywami.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/02/saatka-makaronowa-z-feta.html






Fajnie sprawdzają się także owoce. Możemy z nich przygotować sałatkę lub koktajl. Aby koktajl był bardziej syty dodajcie do niego płatki owsiane czy ugotowaną kaszę jaglaną. Zasyci na długo i doda nam energii. 

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/06/koktajl-z-patkami-ryzowymi-i-chia.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/06/koktajl-truskawka-banan-szpinak.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/05/pozywny-koktajl-na-sniadanie.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2015/11/zdrowy-koktajl-na-drugie-sniadanie.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2015/03/koktajl-mus-z-owocow-i-kaszy-peczak.html






Modne są ostatnio wszelkiego rodzaju musy owocowe i tzw smoothie bowl. Możemy je sobie przygotować w pojemniczku lub słoiku. 

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/02/smoothie-bowl-na-sniadanie.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/02/smoothie-bowl-na-sniadanie.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/02/musy-owocowe.html






Śniadanie do pracy lub szkoły nie musi być cały czas takie same.Do szkoły dla dzieci możemy przygotować zdrowe kanapki, i zapakować dodatkowo marchewkę, kawałki ogórka, papryki czy kalarepki. Możemy także ugotować kalafiora czy fasolkę, jak mamy sezon. Możemy dodać pokrojone jabłko lub inne owoce. Są takie fajne pojemniki, które są podzielone na części i zamykane, dzieci bez problemu zabiorą takie śniadanie do szkoły i z chęcią je zjedzą. 
Polecam także samemu piec chleb i bułki. Są zdecydowanie pyszniejsze niż pieczywo dostępne w sklepach. 

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/07/bueczki-pszenne-na-sniadanie-z-miodem.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/12/bueczki-sniadaniowe-z-pestkami-dyni.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/04/bueczki-drozdzowe-na-sniadanie.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2017/04/chleb-pszenno-orkiszowy-na-drozdzach.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/12/chleb-pszenny-drozdzowy.html

http://www.kulinarnamaniusia.pl/2016/11/chleb-zytni-na-zakwasie-z-orzechami.html


Zbiór propozycji na śniadanie do pracy czy szkoły znajdziecie również tutaj:

http://www.kulinarnamaniusia.pl/search/label/posi%C5%82ek%20do%20pracy





Jeżeli jesteście zainteresowani produktami Tupperware, chcecie zostać konsultantką lub po prostu zrobić zakupy czy zorganizować u siebie w domu party to zgłoście się do Pani Ewy, która jest konsultantką w Bydgoszczy - podaje telefon 503730810.
16

piątek, 15 września 2017


Bardzo lubię cukinię i w zasadzie sięgam po nią przez cały rok. Teraz pojawia się ona u mnie dość często, kupuje na targu u jednego gospodarza jeszcze taką malutką. Ma on jej naprawdę dużo, obrodziła w tym roku bardzo. Cukinię dodaje do wielu dań, do zup, sosów, sałatek. Lubię ją usmażyć na patelni obtoczoną w bułce tartej. Dzisiaj mam dla was nieco inny sposób przygotowania cukinii, upiekłam ją po prostu w piekarniku. Wyszły takie ala frytki, pyszne i chrupiące. Koniecznie spróbujcie takiej wersji. Miłego dnia kochani. 


 Składniki:

- 4 małe cukinie
- bułka tarta
- 1 jajko
- 1 łyżka mleka
- sól, pieprz
- olej rzepakowy (od Woj-Len)

Cukinię kroimy na kawałki, ja pokroiłam na takie grubsze paski. Do miski wbijamy jajko, dodajemy łyżkę mleka, szczyptę soli i pieprzu i mieszamy widelcem. Wkładamy pokrojoną cukinię i mieszamy, tak aby dokładnie się pokryła jajkiem.

Na talerz wysypujemy bułkę tartą i obtaczamy każdy pasek cukinii.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy olejem, układamy paski cukinii.

Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni i pieczemy 10 minut, następnie przekładamy paski na drugą stronę (w razie potrzeby dodajcie odrobinę oleju przy przekładaniu) i pieczemy kolejne 10 minut - pod koniec pieczenia włączcie funkcję termoobiegu, aby cukinia się zarumieniła.

Taką cukinię możemy podać jako dodatek do obiadu, lub jako danie główne.



28

czwartek, 14 września 2017


Uwielbiam zupy kremy, chociaż jako dziecko ich nie cierpiałam. Jak mama robiła taką zupę na obiad to uciekałam z krzykiem. Ale wiadomo, że gusta i smaki się z wiekiem zmieniają, więc teraz jest tak, że taki rodzaj dań bardzo mi smakuje. 
Pojawiły się piękne i dorodne dynie, takie pięknie kolorowe. Nie mogłam się oprzeć i kupiłam kawałek dość sporego okazu. I nagotowałam gar zupy, tęskniłam już za tym smakiem. Do zupy dodałam mleczko kokosowe, które w połączeniu z dynią dopełnia całość dania. Koniecznie spróbujcie takiej wersji. Zupę krem podałam z pieczoną bagietką, ale można dodać podprażone płatki migdałów, podpieczone plasterki boczku, pokrojony i podpieczony chleb w formie kostki lub z groszkiem ptysiowym. 
Smacznego kochani i miłego dzionka.


Składniki:

- 2 kg dyni
- 1 słodki ziemniak - batat
- kawałek pory
- 2 marchewki
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz
- chilli
- imbir
- szczypta kurkumy
- szczypta cynamonu
- łyżka natki pietruszki
- puszka mleczka kokosowego


Dynię obieramy i wydrążamy pestki, kroimy ją na kawałki. Batata również obieramy i kroimy w kostkę, por kroimy na kawałki, marchewkę obieramy i również kroimy na kawałki. Wszystkie warzywa wkładamy do garnka i zalewamy szklanką wody. Gotujemy pod przykryciem do miękkości, na małym ogniu.

Następnie wyciskamy czosnek, dodajemy do zupy. Imbir - ja miałam świeży (możecie użyć także w proszku) ścieramy na tarce i również dodajemy do zupy - imbiru wystarczy kawałeczek. Wszystko razem miksujemy blenderem. 

Dodajemy mleczko kokosowe, doprawiamy zupę solą, pieprzem, chilli, kurkumą, cynamonem. Dodajemy natkę pietruszki i wszystko mieszamy.

Ja podałam zupę z podpieczoną bagietką, całość komponowała się pysznie.
Smacznego.



23

środa, 13 września 2017


Po szaleństwie na Smooth Bowl na słodko przyszedł czas na wersję wytrawną. Z chęcią sięgnęłam po książkę Davida Bez "Bowllove", która ma dzisiaj swoją premierę. Byłam ciekawa jak komponować te pyszne miseczki pełne smaku. W książce znajdziecie bardzo dużo propozycji, jak stworzyć miski pełne zdrowia i smaku. Jest to rewelacyjna forma dania, zwłaszcza na zbliżającą się jesień i zimę. Mamy tu prawdziwe pole do popisu, do miski wkładamy to co lubimy.

W książce autor podzielił Bowl Food na dwie grupy - na mokro i na sucho. Obie wersję są bardzo fajne, można je przygotować na śniadanie lub obiad. Wersja na mokro przypomina zupy pełne warzyw z dodatkiem węglowodanów, mięsa czy ryb. Przy każdym przepisie jest także podana wersja dla wegan czy wegetarian. Takie danie świetnie syci, rozgrzewa i smakuje.
Wersja na sucho przygotowywana jest z dodatkiem dressingów czy sosów. 

W książce znajdziemy opis z czego tak naprawdę składa się Bowl Food na mokro czy na sucho czyli tzw. anatomia. Jest baza, są warzywa, białka i forma bulionu czy dressingu. Wygląda to po prostu bardzo apetycznie i zachęca do jedzenia. Jest kilka słów o dressingach i sosach, o składnikach, których używamy do przygotowania. Zrobienie takiej misy pełnej smaku nie zajmuje wiele czasu, jest łatwe i używamy składników, które lubimy czy mamy pod ręką. Na końcu książki jest kilka stron przeznaczonych do własnych zapisków. Książka jest inspiracją do tworzenia i jak dla mnie naprawdę fajną książką z pysznymi przepisami. 

#Buchmann #saladpride #nealsyardpride



















Tytuł - "Bowllove"
Autor - David Bez
Stron - 185, miękka oprawa
Wydawnictwo Buchmann
Cena - 39,99 zł

15

wtorek, 12 września 2017


Kalafior to warzywo, które w sumie najczęściej jemy gotowany z bułką tartą i masełkiem, dodajemy do zup czy sosów. A kalafior świetnie się sprawdza w innych daniach. Ja najbardziej uwielbiam kalafior w postaci pieczonej, jest po prostu pyszny, ma lekko orzechowy smak. Uwielbiam dodawać go do sałatek czy jako dodatek na kanapki. Z kalafiora możemy zrobić kotlety, pure, przygotować zapiekankę lub zapiec go z serem i kukurydzą a także jeść w postaci surowej. Możliwości jest naprawdę dużo. Ja dzisiaj zapraszam was właśnie na kalafior pieczony, koniecznie spróbujcie takiej wersji. Miłego dnia kochani. 


Składniki:

- mały kalafior
- oliwa
- sól


Kalafior dzielimy na małe różyczki. Blaszkę (tą dużą z piekarnika) wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy oliwą. Układamy różyczki kalafiora i posypujemy solą (dwie szczypty wystarczą). Polewamy oliwą i wkładamy do nagrzanego piekarnika - 180 stopni, grzanie góra-dół. Pieczemy kalafiora przez około 30 minut, po 20 minutach zajrzyjcie co się z nim dzieje. Pod koniec pieczenia możemy włączyć funkcję termoobiegu, aby różyczki ładnie się zarumieniły. 

Pieczony kalafior możemy dodać do sałatki, do makaronu czy ryżu, na kanapki lub po prostu się nim zajadać, możemy podać jako dodatek do obiadu czy wrzucić na koniec gotowania do zupy czy sosu.
Pieczony kalafior jest po prostu pyszny. 




26

poniedziałek, 11 września 2017


Witajcie słoneczka. Dzisiaj przychodzę do was z produktem, który wtargnął przebojem do mojej kuchni. Jest to przyprawnik - bardzo tajemnicza nazwa, ale wskazuje na przyprawy. Ja bym się spodziewała pojemników do przypraw takich jak na sól i pieprz. Ale to coś zupełnie innego - to taki organizer do przypraw. Z pewnością u wielu z was przyprawy walają się po całej kuchni, u mnie troszku tak jest. Część przypraw mam w słoiczkach, część w torebkach zawiązanych gumką. Czasami jest tak, że jakieś przyprawy mi się wysypią, jakieś kupuje po raz kolejny, mimo, że mam otwartą paczkę w domu. Z tymi przyprawami to jest taki troszku misz-masz. 

No ale jest na to rozwiązanie. Oczywiście znajdziemy w sklepach pojemniki na przyprawy jakie tylko chcemy, ale ten produkt ujął mnie prostotą, pomysłem i idealnym dla mnie rozwiązaniem. Nie  muszę przesypywać przypraw do słoiczków czy pojemników, otwieram paczkę i po prostu wsuwam ją w grzbiet i mocuję na przyprawniku, i już. Jak dla mnie naprawdę bomba. 

Na grzbiety naklejamy naklejki z nazwami przypraw i zawsze mamy pod ręką to co chcemy, to co jest nam potrzebne, nie szukamy, nie wertujemy całej sterty przypraw. 

Cytuję Pana Darka, od którego otrzymałam tego kuchennego pomocnika:

"Parę lat temu w wyniku pewnej sprzeczki rodzinnej, której sprawcą były przyprawy, a dokładniej te w saszetkach powstał produkt nazywany przez nas PRZYPRAWNIKIEM. Nazwa pospolita natomiast samo rozwiązanie mimo, że proste to już innowacyjne. Wiadomo, że na rynku jest mnóstwo przypraw w torebkach, lecz nie było nic poza koszyczkami, klamerkami, gumkami, itp. Oczywiście można było je przesypywać do słoiczków. Tak było też u nas. Część z nich została przesypywana do słoiczków, ale jednak spora ilość była składowana w tradycyjny sposób czyli w koszyczku. Za zamknięcie niektórych odpowiadały klamerki, a niektóre były po prostu podwinięte. Po czasie i tak się robił w nich bałagan, przyprawy się rozsypywały, wietrzały. Z powodu przyprawowego bałaganu oczywiście dublowanie się przypraw było na porządku dziennym. Podczas corocznej akcji porządkowej wychodziły na światło dzienne takie fakty, że jesteśmy posiadaczami 4szt. pieprzu czarnego, z czego 3 otwartych i 2 przeterminowane, 7 tymianków, 3 majeranków itp. Jednak najgorszy był fakt, że zwykle brakowało tej przyprawy, która na daną chwilę była niezbędna;)) W czasie corocznych akcji porządkowych szybko zaczynał pojawiać się konflikt, który potrafił przerodzić się nie raz w prawdziwą bitwę ;))Powód??? -słodka papryka;))
Podczas ostatniego takiego konfliktu postanowiliśmy, że skoro już wybuchł, to żeby przyniósł coś pożytecznego. No więc jak opadł już przyprawowy kurz;) usiedliśmy i rozpoczęła się debata nad tym, jak poukładać przyprawy, żeby nie trzeba było ich przesypywać, żeby łatwo i sprawnie znaleźć i użyć tą właściwą. No i oczywiście, żeby się przestać kłócić o kolendrę;)) Próbowaliśmy szukać jakiegoś istniejącego już rozwiązania na rynku, które by załatwiało problem, niestety bez zadowalających efektów. Pomyśleliśmy więc, że skoro czegoś nie ma to "zrobimy se to sami". W wyniku tych powojennych działań powstał "przyprawnik". Już w wersji prototypowej wzbudził zainteresowanie wśród znajomych,u których w większości jak się okazało występował ten sam przyprawowy problem. Prościuteńki konstrukcyjnie twór załatwiał wszystkie nasze problemy z przyprawami w torebkach. Ze względu na to, że nigdzie na rynku nie znaleźliśmy wcześniej niczego podobnego, a że produkt spodobał się i wzbudził silne zainteresowanie wśród znajomych już na samym początku oraz samo rozwiązanie jest ideowo proste, postanowiliśmy spróbować go opatentować, co zresztą jak się później okazało było bardzo dobrym posunięciem. Przyprawnik dostał pozytywną ocenę i został mu przyznany patent nr 222825 na wynalazek:
"Organizer materiałów sypkich".






Tak więc taki organizer stoi dumnie u mnie w szafce i ja jestem z niego bardzo zadowolona. Już za sam pomysł Pan Darek ma u mnie 6 z plusem i to wielką. To naprawdę ułatwia życie i powoduje, że panuję wokół ład i porządek. Spójrzcie na swoje przyprawy w kuchni, czy u was też jest podobna sytuacja, jak to opisuje Pan Darek ? Jestem przekonana, że w wielu kuchniach tak jest. 

Jeżeli jesteście zainteresowani takim przyprawnikiem zajrzyjcie na stronę www.przyprawnik.com.pl i zapoznajcie się z ofertą. Jest dostępnych kilka fajnych rozwiązań dotyczących przechowywania przypraw. Ja zdecydowanie polecam ten produkt i bije brawo dla pomysłu jego stworzenia. 







24

niedziela, 10 września 2017


Co przygotować na pyszne, zdrowe i syte śniadanie ? oczywiście owsiankę. Latem kocham owsianki przygotowywane na szybko, z owocami czy jogurtem. Teraz, gdy poranki są chłodniejsze a za oknem jest jeszcze szaro, zdecydowanie wybieram owsianki pieczone. Uwielbiam ich smak. Do takiej owsianki świetnie pasują śliwki, jabłka czy gruszki. Polecam zamrozić sobie porcję śliwek, zimą wystarczy wyjąć z zamrażalnika i już. Za oknem pochmurno o zapowiadają deszcz, a ja zajadam się właśnie takimi pysznościami. Miłej niedzieli kochani. 


Składniki:

- 40 g płatków jęczmiennych
- 110 ml mleka roślinnego - u mnie kokosowe
- 1-2 śliwki
- pół łyżeczki cynamonu
- łyżka miodu


Płatki zalewamy mlekiem roślinnym, ja akurat miałam pod ręką kokosowe, ale możecie użyć innego - np. ryżowego czy sojowego. Dodajemy miód, cynamon i pokrojone śliwki, wszystko razem mieszamy.

Przekładamy wszystko do naczynia do zapiekania. Ja swoją owsiankę zapiekłam w mini garnku żeliwnym od Ballarini. Mini garnek ma pojemność 250 ml i danie przygotowane w takim garnku wystarczy dla jednej osoby, tak więc teraz mogę sobie zapiekać owsiankę tylko dla siebie. Garnek pasuje do wszystkich kuchenek i piekarników a przygotowane w nim dania długo utrzymują ciepło. Jak dla mnie super, poza tym jest w moim ukochanym czerwonym kolorze. Oczywiście można w nim przygotować także inne dania - zapiekanki, gulasze czy zupy a także od razu podać jedną porcję w takim naczyniu, które na stole prezentuje się okazale i bardzo estetycznie.

Naczynie wkładamy do nagrzanego piekarnika do 150 stopni, grzanie góra-dół i pieczemy 20 minut.
Smacznego.





32
Zdjęcia i przepisy są moją własnością.
Nie zgadzam się na ich kopiowanie i publikowanie bez mojej zgody. Jeżeli chcesz je wykorzystać napisz do mnie szkodzinska.marzena@gmail.com

Translate

Wydrukuj przepis

:-)

:-)

:-)

sprawykuchenne.pl

:-)

rondel

Jestem tutaj

Durszlak.pl

Tutaj też mnie znajdziesz

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Top blogi