Woda z cytryną, pomarańczą i rozmarynem i dzbanek filtrujący wodę


Woda jest podstawą naszego życia, jest ona po prostu niezbędna do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Reguluję ciśnienie tętnicze, oczyszcza organizm z toksyn, utrzymuje odpowiednią temperaturę ciała, poprawia wygląd naszej skóry. 
Nasz organizm najpierw odczuwa brać wody a nie brak jedzenia. Zbyt mała ilość wypitej wody skutkuje bólem głowy, zaburzeniami pamięci, suchą skórą, wysychaniem błony śluzowej. Zwłaszcza podczas upałów należy zadbać o odpowiednie nawodnienie. Przyjęło się, że powinniśmy wypijać co najmniej 2 litry wody, ale ja myślę, że każdy organizm jest inny i to także zależy od naszego stylu życia. 

Powiem wam szczerze, że ja owszem wodę piję, ale wciąż za mało. Staram się zawsze mieć ją przy sobie i po prostu po nią sięgać. Jak ćwiczę lub jeżdżę na rowerze to piję duże ilości zwykłej, czystej wody. Ale na co dzień wolę wodę z dodatkiem mięty, melisy, cytryny, pomarańczy, rozmarynu. Jakoś tak lepiej mi wchodzi woda z dodatkami i nie mówię tu o słodkich dodatkach typu soki. Bo to wcale nie jest takie zdrowe, a wody smakowe dostępne w sklepach pełne są zbędnego cukru. Tak samo napoje i soki. Dlatego ja wybieram wodę i moja rodzina również. I powiem wam, że już od dłuższego czasu nie kupuje wody w butelkach - dla mnie to oszczędność czasu, bo nie muszę jej nosić ze sklepu, oszczędność pieniążków, a także dbanie o środowisko bo nie wyrzucam plastikowych butelek. Używam dzbanków przelewowych, filtrujących wodę. 


Dzbanki filtrujące wodę to dla mnie najlepsze rozwiązanie. Po prostu wlewam wodę z kranu do dzbanka, wkład ją filtruję a ja piję czystą, zdrową wodę. Szukając dzbanków, bo na rynku jest ich całkiem sporo, kieruję się wygodą używania, funkcjonalnością i wykonaniem. Dzbanek Aguaphor Amethyst spełnia moje oczekiwania w pełni. Czerwony kolor - bo mam bzika na tym punkcie, pojemność filtrowanej wody 1,5 litra, szybka filtracja, wygodna pokrywa żebrowana (nie ma potrzeby otwierania pokrywy, wystarczy przesunąć i żeberka same się otwierają i dają możliwość nalania bezpośrednio wody),  wymienny i bardzo wydajmy wkład - 200 l (wymiana średnio co dwa miesiące), mechaniczny wskaźnik zużycia wkładu. Dzbanek jest ładny, wygodny i naprawdę solidnie wykonany. 

Wkłady filtrujące Aquaphor zmniejszają ilość najbardziej szkodliwych substancji znajdujących się w wodzie:
- twardość wody - kamień i żółty osad
- osad taki jak rdza, piasek, szlam
- chlor, chloroform i inne związki chloru organicznego
- metale ciężkie, żelazo, ołów, rtęć, miedź
- produkty ropopochodne
- fenole
Ja obecnie używam wkładu filtrującego B25 (MG) MAXFOR, który wzbogaca wodę w magnez. Skutecznie usuwa z wody chlor, fenol, pestycydy, żelazo i niweluje nieprzyjemny smak i zapach wody. Wydajność takiego filtra wynosi 200 l co wystarczy średnio na dwa miesiące używania. Ja jestem bardzo zadowolona z mojego czerwonego dzbanka, używam co kilkanaście razy dziennie, bo moja cała rodzinka pije wodę. Zdecydowanie wam polecam takie rozwiązanie. 

Zajrzyjcie na stronę Aquaphor i zobaczcie jakie jeszcze ciekawe rozwiązania oferują i jakie mają produkty. 



A teraz szybki przepis na wodę smakową. 

- woda z dzbanka filtrującego
- dwa plasterki cytryny
- dwie gałązki rozmarynu
- sok z połowy pomarańczy
- kostki lodu - opcjonalnie

Wodę przelewamy do dzbanka, dodajemy plasterki cytryny i rozmaryn, wyciskamy sok z pomarańczy i dodajemy opcjonalnie kostki lodu, aby wodę schłodzić. Oczywiście do przygotowania lodu używam wody z dzbanka filtrującego. 

Do takiej wody możemy dodać mrożone owoce, listki mięty, melisy, limonkę. 

Porozmawiajmy o wodzie - przepisy na wodę smakową



Wodę powinien pić każdy z nas, o tym chyba nie trzeba nikomu przypominać. Woda jest podstawą życia i zaleca się pić  przynajmniej 2 litry płynów dziennie. ale ta ilość jest uzależniona od naszego organizmu, od pory roku i codziennej aktywności fizycznej. Jeżeli uprawiamy sport, jest lato to zdecydowanie powinnyśmy zwiększyć ilość wypijanych płynów w ciągu dnia.

Najlepsza jest woda mineralna niegazowana o niskiej zawartości sodu. Ja osobiście nie znoszę kupowania butelek z wodą, dlatego mam dzbanek z filtrem przelewowy i piję wodę przefiltrowaną z kranu. Staram się, naprawdę się staram o wodzie pamiętać i pić jej odpowiednią ilość. ale przyznam się wam szczerze, że rożnie z tym bywa. Lubię pić kawę i herbatę - czarną i owocowe, miętę lub melisę. Latem mam na balkonie zioła, które wykorzystuję do wody, aby poprawić jej smak. Świetnie nadają się także owoce i warzywa. Sama woda - no cóż smakuje mi wówczas, gdy jestem już bardzo spragniona. ale nie umiem tak zawsze się zmusić i wypić jej 2 litry. Za to jak przygotuje w domu dzbanki z wodą lub szklankę to wypijam jej znacznie więcej - dodaje do wody listki mięty, melisy, bazylię. dodaje truskawki, pomarańczę, plasterki cytryny lub limonki, borówki lub maliny, plasterki ogórka. Taka woda zupełnie inaczej smakuje i z chęcią sięgamy po więcej. Mam taki patent - dzbanek z wodą lub szklanka zawsze stoi w zasięgu ręki. To działa i nawet nie wiem kiedy dzbanek jest pusty i dolewam do niego wodę. Staram się także zawsze mieć wodę ze sobą, jak gdzieś wychodzę. Mam taki bidon, do którego dodaje miętę i plasterki limonki lub cytryny i wodę, i sięgam po niego kiedy tylko mam ochotę. Tak samo podczas wysiłku fizycznego - w tej chwili dużo jeżdżę na rowerze i zawsze mam ze sobą wodę - z dodatkiem soku z cytryny, miodu i odrobiną soli.





Nasz organizm woła o wodę w sytuacji, gdy już jesteśmy, że tak powiem odwodnieni, i nie powinnyśmy dopuścić do sytuacji, kiedy czujemy się mocno spragnieni. Brak wody objawia się bólem głowy, zaburzeniami pamięci, bardzo suchą skórą, wysychaniem błony śluzowej. Jesteśmy osłabieni a nasza przemiana materii zwalnia. Picie wody znacznie poprawia wygląd naszej skóry, jest ona bardziej odżywiona i elastyczna.

Co pić oprócz wody - oczywiście kawa i czarna herbata się nie liczy. Polecam herbatę zieloną oraz herbatki ziołowe. Można także pić soki owocowe i warzywne, ale w umiarkowanych ilościach. Można je oczywiście rozrabiać z wodą.
Uwierzcie mi, wodę trzeba pić i tutaj nie ma dyskusji. Chcecie się czuć lepiej, mieć więcej energii, lepiej sypiać, mieć lepszą przemianę materii, ładniejszą skórę i ciało - odpowiedź jest prosta - pijcie wodę. I to nie są żarty, sprawdziłam na sobie.
Ważne jest także to jak pijemy wodę - odradzam sięganie po nią np 3 razy dziennie i wypijanie 500 ml na raz. Pijemy ją regularnie, małymi łyczkami i w nie za dużych ilościach na raz. Lepiej częściej po nią sięgać w mniejszych ilościach.
Nie powinno się pić w trakcie posiłku, ponieważ utrudnia to trawienie. Najlepiej napić się wody kilka minut przed posiłkiem a następnie kilka minut po posiłku, dajmy czas, aby jedzenie się w naszych brzuszkach ułożyło.
Bardzo istotnym faktem, jest to, że zaraz po przebudzeniu powinniśmy wypić co najmniej szklankę wody, aby nasze procesy w organizmie mogły zacząć pracować poprawnie.

To takie małe podsumowanie - co nam daje picie wody:

- redukuje cholesterol
- wypłukuje toksyny z naszego organizmu
- redukuje cellulit, poprawia trawienie i pobudza metabolizm
- nawilża skórę, poprawia jej elastyczność i wygląd
- powstrzymuje apetyt i dotlenia organizm
- pomaga w problemach jelitowych
- dodaje energii i zwalcza zmęczenie
- znacznie poprawia naszą wydolność w czasie wysiłku fizycznego
- poprawia nasz nastrój, pamięć oraz koncentrację
- poprawia wzrok i pomogą obniżyć gorączkę
- redukuje bóle głowy, bóle pleców, pomaga w zwalczaniu nieświeżego oddechu
- znacznie poprawia funkcjonowanie naszych nerek



Wody smakowe

- woda + plasterki pomarańczy + listki bazylii + owoce borówki amerykańskiej





- woda + mrożone kawałki truskawek + listki mięty + plasterki cytryny





- woda + plasterki ogórka + listki melisy + plasterki limonki







Jak żyć zdrowo, w zgodzie z samym sobą czyli odżywianie, ruch i woda



Piszę ten post, ponieważ ostatnio moje życie stanęło na głowie, problemy zdrowotne, które mnie dopadły, kazały mi się zatrzymać na chwilę i nad wszystkim zastanowić. Moje życie, ciągle w biegu, ciągły brak czasu na wszystko. Jak tak sobie teraz siedzę i piszę to dochodzę do wniosku, że za dużo na siebie po prostu wzięłam, za dużo obowiązków, za dużo wszystkiego. Ale ja to naprawdę lubiłam, ten ciągły pośpiech, ciągle coś się działo. Ale mój organizm wysyłał mi sygnały ostrzegawcze, siedząca praca - całe 8 godzin, potem do domu, obowiązki i dodatkowe prace, stres i brak ruchu. W pewnym momencie mam wrażenie, że zapomniałam co jest dla mnie najważniejsze, co mniej ważne a co zupełnie nieistotne. Ile to razy sobie obiecywałam, że zapisuje się na fitness, bo przecież dużo spędzam czasu siedząc, a to nie jest dobre dla mnie i mojego kręgosłupa. Tak pobolewał mnie od czasu do czasu, aż pewnego dnia wszystko się zbuntowało. Rwa kulszowa, ból nogi i drętwienie, problemy z żołądkiem i wątrobą. Jejku skąd to wszystko przecież ja się zdrowo odżywiam. Ale coś musiało być nie tak, gdyż przybyło mi kilka kilogramów, byłam cały czas zmęczona, niewyspana.

Dość, dość, dość. Dosyć tego wszystkiego. Od teraz jest inaczej, od razu a nie od jutra czy od poniedziałku. Wiecie co, ja po prostu źle się z tym wszystkim czułam, nie lubię diet bo tak naprawdę nie działają, ćwiczenia przecież zawsze lubiłam i byłam aktywna. Postanowiłam bliżej się temu wszystkiemu przyjrzeć. No tak, jem zdrowe śniadania - super. Ale już w pracy różnie z tym bywa, praca często odciąga mnie od wszystkiego, nie mam czasu zjeść czy wypić odpowiednią ilość płynów. Zorientowałam się, że przecież wcześniej zawsze przygotowywałam sobie zdrowy posiłek do pracy a teraz jem co mam pod ręką. Potem dom - szybki obiad i dalej praca. A gdzie przyjemności - i nie chodzi mi tu o słodkie poprawiacze nastroju, bo nastrój bywał czasami wprost fatalny, ale takie prawdziwe przyjemności - spacer z psem, ćwiczenia czy wizyta u kosmetyczki, kino z przyjaciółką.
Każdy ma swoje wzloty i upadki, ja swój wzlot miałam bardzo długo, upadek niestety nastąpił, ale na szczęście szybko się podniosłam. Mój organizm po prostu tego nie wytrzymał. Po dużej dawce silnych leków i rehabilitacji kręgosłup wrócił do sprawności, noga też wraca. Przez leki niestety mam podrażniony żołądek i wątrobę, ale jestem w fazie naprawczym.





Postanowiłam - zamarzyłam sobie, że chce się dobrze czuć sama ze sobą, chcę żyć w zgodzie z sobą i być szczęśliwa, tak po prostu. Teraz czuję, że mam to wszystko pod kontrolą, mam swoje życie w "garści". Ponownie czytam dokładnie etykiety produktów, kupuję u lokalnych sprzedawców. Jem lekko i zdrowo, nie mogę jeść za bardzo smażonego, póki co jeszcze czuję skutki tego wszystkiego. Owoce i duża, naprawdę duża ilość warzyw, kasze, ryż i makaron. Odpowiednia ilość białka i moje pieczywo. Nasiona chia, płatki owsiane czy jaglane, różnego rodzaju domowe pasty, musy i koktajle. No i woda - piję co najmniej 2 l dziennie, mam wrażenie, że byłam znacznie odwodniona - ciągłe zmęczenie i sucha skóra to brak nawodnienia. Ważne, aby dostarczać dla organizmu odpowiednią ilość wody i nie wlicza się w to kawy czy herbaty. Woda, czysta woda i tu polecam dzbanek filtrujący do wody, ja akurat posiadam z filtrem magnezowym od Dafi. Powiem wam szczerze, że ja po prostu nienawidzę plastikowych butelek z wodą, trzeba butelki potem wyrzucam a gromadzi się tego całkiem sporo. Przygotowuję wody smakowe z dodatkiem mrożonych listków mięty (jak dobrze, że sobie je zamroziłam latem), z dodatkiem soku z cytryny, pomarańczy czy grejpfruta lub popijam po prostu samą bez dodatków. Moja woda płynąca z kranu nie nadaje się za bardzo do picia, więc prawdziwym wybawieniem jest woda z dzbanka filtrującego i to nie tylko dla naszych organizmów, ale także dla sprzętów kuchennych - czajnika czy ekspresu do kawy. 





Ciągle mam ze sobą butelkę z wodą a w tym bardzo mi pomaga butelka filtrująca od Dafi. Wlewam wodę z kranu a pije już przefiltrowaną, nie kupuje butelek w sklepie, zatem oszczędzam a potem nie muszę wyrzucać plastików. No i kupiłam sobie rower stacjonarny, mój stan zdrowia teraz nie pozwala mi na szaleństwa w klubie fitness czy na siłowni, ale chcę się ruszać, chce ćwiczyć. Jeżdżę kilka razy w tygodniu i wykonuję serie ćwiczeń wzmacniających kręgosłup. Po ćwiczeniach super się czuję, dają mi wiele radości i uśmiechu. Wróciłam także do czytania książek, codziennie wieczorem czytam chociaż kilka stron a potem sen przychodzi bez problemu. Mam więcej energii i chęci na wszystko, bo po chorobie te siły i energia gdzieś uciekły i nie mogłam ich odnaleźć. Taką butelkę dostał także mój syn i mąż, przy sporcie, przy spacerach, przy wycieczkach rowerowych taka butelka pełna wody naprawdę się przydaje, ja swoją noszę teraz zawsze w torebce. Junior zabiera sobie ją do szkoły i zawsze ma dostęp do wody, nie musi kupować jej w sklepie czy czekać, aż wróci do domu, żeby się jej napić. 





Każdy z nas ma prawo do pomyłek, do słabości, do gorszych dni. Nie bądźmy dla siebie zbyt surowi, ale nie pozwólmy się zapędzić do "kąta". Kontrolujmy własne życie, wybierajmy te lepsze rozwiązania. Zdrowe odżywianie naprawdę nie jest trudne a daje nam wiele pozytywnych i cennych rad. Naprawdę możecie dać radę. I nie mówcie mi, że nie macie czasu. Na wszystko znajdzie się czas, ja też jestem zabiegana - praca, obowiązki - zajęć miliony. Ale warto poświęcić odrobinę czasu na to, aby zjeść rano zdrowe śniadanie, przygotować posiłek do pracy, zabrać ze sobą butelkę z wodą. Nie jedzmy byle czego, bo nasz organizm wcześniej czy później się zbuntuje a po co. Lepiej czuć się zdrowo i szczęśliwie każdego dnia. Dzięki zdrowym produktom czujemy się po prostu lepiej, idzie wiosna, a to powinno być zachętą dla każdego, kto się jeszcze zastanawia czy waha. Róbmy wszystko w zgodzie z samym sobą, bądźmy szczęśliwi.

Lemoniada z herbatą i wodą kokosową



Podobno dzisiaj ostatni dzień takich upałów, podobno. Zobaczymy jak będzie jutro. Ale dzisiaj było upalnie, słońce paliło bardzo. Siedząc w pracy w 33 stopniach człowiek ma po prostu dość. Jak tylko wróciłam do domu to sięgnęłam po zimną i pyszną lemoniadę, którą przygotowałam sobie wczoraj i schłodziłam w lodówce. Od razu przypomniało mi się morze i urlop. A może macie ochotę na szklaneczkę lemoniadki. 

Woda z nasionami chia - orzeźwienie w upały



Nastały upały, temperatura znacznie przekracza 30 stopni i to w cieniu. Momentami ciężko jest wytrzymać. Taki skwar jest wyjątkowo uciążliwy nie tylko dla osób starszych, mnie samą już czasami on męczy. Na szczęście rozpoczęłam urlop i łatwiej jest mi przetrwać, niż jak siedziałam w pracy. Leniuchuje całe trzy tygodnie, będzie mnie troszku mniej na blogu w pewnych okresach, musicie mi to wybaczyć, ale posty będą się ukazywać bo mam przygotowane kilka wpisów, niektóre czekają już bardzo długo.