Sałatka z pomidorów i pieczonego kalafiora


Dzień dobry słoneczka. Oj ale dzisiaj mam lenia, wstałam i nie mogę się tak jakoś ogarnąć. Właśnie robię sobie sałatkę do pracy z pomidorów, pieczonego kalafiora i sera feta. Pyszności. Uwielbiam smak pieczonego kalafiora - jest taki lekko orzechowy. Taką sałatkę możecie podać do obiadu, będzie także super pasowała na imprezkę czy do grilla. To takie fajne jesienne smaki, koniecznie spróbujcie. 
Dobra to ja kończę się zbierać bo jeszcze chwilka i się spóźnię do pracy. 
Miłego dnia wam życzę. 


Składniki:

- 3 pomidory czerwone
- 3 pomidory żółte
- kilka różyczek pieczonego kalafiora
- 100 g sera feta
- sól, pieprz
- oliwa
- kilka listków świeżej bazylii


Pomidory kroimy na plastry. Układamy je na przemian na talerzu. Na pomidorach układamy różyczki pieczonego kalafiora (przepis znajdziecie tutaj) i układamy pokrojoną fetę. Całość posypujemy szczyptą soli i pieprzu oraz polewamy oliwą. Na koniec posypujemy pokrojoną bazylią.

Do takiej sałatki możemy podać podpieczone bagietki.

Przepis na pieczonego kalafiora znajdziecie tutaj



Gofry kakaowe


Tak za mną chodziło coś słodkiego, ale takiego co bym mogła zjeść bez większych wyrzutów sumienia, coś lekkiego a wywołującego uśmiech na twarzy. Zastanawiałam się nad ciastem, zastanawiałam się nad deserem a w końcu wybór padł na gofry. Kilka minut i mam. Pyszne, chrupiące, możne je jeść same bez dodatków. Można je podać z jogurtem, dżemem, dodać owoców, polać czekoladą lub posypać cukrem. Małe pyszności. Macie ochotę - zapraszam, podzielę się. 


Składniki:

- 500 g mąki orkiszowej
- 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 50 ml oleju słonecznikowego
- 400 ml napoju ryżowego lub mleka
- 5 łyżek erytrytolu lub zwykłego cukru
- 2 łyżki kakao
- 2 jajka


Do miski wbijamy jajka i dodajemy erytrytol, miksujemy na puszystą masę. Następnie wlewamy napój ryżowy lub mleko, sok z cytryny, olej, kakao, proszek do pieczenia i mąkę. Ponownie wszystko razem miksujemy.

Rozgrzewamy gofrownicę. Porcjami nakładamy ciasto i smażymy gofry na rumiano. Po upieczeniu gofry układamy na kratce, aby przestygły. Podajemy z owocami, cukrem pudrem, dżemem lub zjadamy same, są pyszne. 






Chlebek bananowy z kakao, czekoladą i orzechami


Co zrobić jak w kuchni leżą już bardzo dojrzałe banany i nikt nie chce ich już jeść - zrobić chlebek bananowy. My go uwielbiamy i czasami specjalnie odkładam banany, aby dojrzały i żeby z nich zrobić to pyszne ciasto. Przygotowuje go na różne sposoby, dodaje różne składniki - zawsze smakuje. Taki chlebek możecie dać dzieciom do szkoły na drugie śniadanie, zabrać ze sobą do pracy lub poczęstować nim gości jak wpadną z wizytą. Możecie do niego dodać czekoladę lub orzechy. Do tego kawka, herbatka lub kubek mleka czy kakao jak ktoś lubi. To taki umilacz chwili. 
Życzę wam miłego i pełnego uśmiechu dnia, to kto robi chlebuś bananowy ?


Składniki:

- 3 dojrzałe banany 
- 1 jajko 
- 60 g masła 
- 100 g cukru 
- szczypta soli 
- 220 g mąki orkiszowej jasnej 
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia 
- płaska łyżeczka sody oczyszczonej 
- łyżeczka cynamonu 
- 2 łyżeczki kakao 
- 10 małych kostek czekolady - ponad 100 g 
- 7 orzechów brazylijskich


Do miski wkładamy pokrojone banany i rozgniatamy je widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków. Dodajemy cukier i jajko, mieszamy.

Roztapiamy masło i jeszcze ciepłe powoli wlewamy do miski cały czas mieszając.

Dodajemy mąkę, szczyptę soli, kakao, proszek do pieczenia i sodę, cynamon i mieszamy trzepaczką, dosłownie chwilkę aby składniki się połączyły.

Keksówkę (40 cm) wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto.

Orzechy i czekoladę siekamy, ale nie za drobno. Posypujemy ciasto po wierzchu.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni, grzanie góra-dół, pieczemy nasz chlebek przez 50 minut.

Po upieczeniu wyciągamy - papier do pieczenia nam w tym pomoże i kładziemy na kratce, aby wystygło. Po upływie 20 minut możemy jeść. Jeżeli nie macie mąki orkiszowej jasnej możecie dać pszenną. Smacznego. 





Pasta z pieczonego batata


Bardzo lubię robić domowe pasty na kanapki. Zazwyczaj używam do nich fasolę lub ciecierzycę. Ale ostatnio piekłam bataty i tak sobie pomyślałam, że zrobić z nich także pastę. I powiem wam, że wyszła taka pyszna, że będę ją robiła częściej. Smakuje rewelacyjnie - bardzo fajnie się komponuje z pomidorkami i czymś pikantnym, ja miałam taki koncentrat curry o pikantnym smaku, ale jak nie macie takiej pasty to możecie dać odrobinę chilli. Próbujcie, kombinujcie ze smakami, każdemu smakuje coś innego a z batata można stworzyć naprawdę pyszne dania. 


Składniki:

- 1 duży pieczony batat
- 6 suszonych pomidorów w zalewie olejowej
- 1 łyżeczka koncentratu curry - pikantna pasta curry
- sól, pieprz
- szczypta suszonej kolendry
- łyżka suszonej cebuli


Jak upiec batata - batata obrać ze skórki i pokroić w kostkę, ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, nasmarować olejem - łyżka wystarczy i posypać solą. Piec w 200 stopniach 30 minut. Można go także upiec w skórce, przekroić batata na pół, nasmarować olejem, posypać solą i piec 40 - 45 minut. 

Upieczonego batata przestudzić i rozdrobnić widelcem. Dodać pokrojone pomidory, curry, sól, pieprz, kolendrę i suszoną cebulę. Wszystko razem wymieszać. 

Taka pasta super smakuje na kanapki, można ją podać jako dip z warzywami. 






"Codziennie kochaj siebie" recenzja książki


Bardzo czekałam na tą książkę, bardzo. Louise Hay znam od dawna, oczywiście nie ją samą ale jej twórczość. Jest ze mną obecna już od lat - w sumie jak sobie pomyślę, to ponad 20 lat. Jej pierwszą książkę "Możesz uzdrowić swoje życie" kupiła moja mama i razem ją czytałyśmy, po drodze było ich jeszcze kilka. I chciałabym wam polecić te książki, bo one naprawdę mają moc. 

"Codziennie siebie kochaj" to 365 dni to 365 życiowych mądrości - na każdy dzień w roku. Codziennie czytamy sobie dany tekst i wprowadzamy go w swoje życie. To taki rodzaj kalendarza, który zawiera cytaty z jej książek. To taka perełka dla wszystkich jej czytelników, ale i dla tych, którzy jeszcze nigdy nie mieli do czynienia z jej książkami. Jej twórczość może być obecna przy śniadaniu czy przy zasypianiu. Kochani ja mocno wierzę w moc tych słów i wiem, że one się sprawdzają. Możecie się śmiać czy mówić, że zwariowałam, ale książki Louise Hay naprawdę mi pomogły, pomogły mi uporać się z wieloma problemami, pomogły mi zrozumieć wiele rzeczy i pomogły mi zmienić swoje myślenie. Teraz jestem pozytywną osobą, która z uśmiechem idzie przez życie i dzielę się tym moim wariactwem z innymi. 


Każdy z nas powinien zrozumieć, że może sam uzdrowić swoje życie. Ta książka to droga, która cię do zdrowia doprowadzi. Sama autorka przeszła w swoim życiu wiele, wiele razy odbijała się od dna, borykała się z problemami zdrowotnymi w tym z rakiem, ale potrafiła się podnieść i znalazła sposób na szczęście i dzieliła się tym w swoich książkach z czytelnikami. 



Książka "Codziennie kochaj siebie" ma oddać cześć autorce, która niestety już odeszła z tego świata, ale pozostawiła po sobie prawdziwe bogactwo, wydała ponad 30 książek, w tym poradniki samopomocy, książki dotyczące zdrowia, książkę kucharską a także serię książek dla dzieci. 

Kochani naprawdę wam polecam jej książki a zwłaszcza tą, w której znajdziecie absolutnie wszystko. Warto uzdrowić swoje życie, zmieniając sposób myślenia, bo tak naprawdę może się dużo zmienić na lepsze. Jak ważne i piękne mogą być codzienne afirmacje, jak bardzo one na nas działają. Jesteś piękną i wartościowa, to będzie cudowny dzień, dzisiaj wszystko się uda - wypowiadaj je przed lustrem, powieś na kartce na lodówce, napisz sobie na dłoni - spróbuj i zobacz, że to naprawdę działa. Zaufaj sobie i swojemu wewnętrznemu głosowi, posłuchaj, pomyśl w ciszy. Rozpoczynaj dzień z uśmiechem i pogodnym nastawieniem, wszystkie złe i smutne myśli wygoń i zamknij lub wyrzuć przez okno. Dziękuj za to co masz i doceniaj każdą najmniejszą chwilę. Życie cię kocha. To takie proste - musisz tylko to zrozumieć i pokochać siebie i pokochać życie. 


Tytuł - "Codziennie kochaj siebie"
Autor - Louise Hay
Miękka oprawa, stron 392
Cena - 37,05 zł
TaniaKsiążka

Owsianka czekoladowa


Dzień dobry kochani. Oj chciało by się powiedzieć - jak ja nie lubię poniedziałku. Ale wiecie co trzeba ten poniedziałek odczarować i ja mam na to sposób - pyszne śniadanie, które doda nam energii i sił, aby się z tym poniedziałkiem zmierzyć. 
Owsianka - uwielbiam i po prostu kocham, jem bardzo często właśnie na śniadanie lub posiłek w pracy. Nie dość, że jest szybka to jeszcze pyszna i można ją przygotować na wiele sposobów, codziennie może być inna. Możecie do niej dodać absolutnie wszystko na co macie akurat ochotę, owoce, orzechy, czekoladę - mówię wam, po takim śniadaniu dzień od razu staje się lepszy. 
Miłego dnia i mnóstwa uśmiechu i pozytywnej energii. 


Składniki:

- szklanka płatków owsianych górskich
- szklanka wody
- szklanka napoju kokosowego (lub mleka)
- 2 łyżeczki kakao
- 30 g gorzkiej czekolady
- orzechy
- figi

Płatki zalewamy wodą i dodajemy napój kokosowy. Chowamy na noc do lodówki a rano przygotowujemy resztę. Płatki przekładamy do garnka i je podgrzewamy. Dodajemy kakao i pokruszoną czekoladą. Mieszamy, aż składniki się połączą. W razie potrzeby dodajemy jeszcze wody lub napoju kokosowego, to zależy jaką gęstość owsianki chcecie uzyskać. 

Ja nie dodaje do owsianki cukru ale jak macie ochotę i lubicie bardziej słodką wersję to możecie dodać erytrytol - dla osób na diecie z niskim indeksem glikemicznym, albo miód czy coś innego dla pozostałych osób. Oczywiście możecie także przygotować owsiankę od razu rano i nie zalewać płatków wieczorem, trzeba je tyko wtedy troszkę dłużej gotować. 

Przekładamy do miseczek, dekorujemy pokrojonymi plasterkami figi i dodajemy orzechy. 






Porozmawiajmy - jak zrobić swój własny zakwas i upiec domowy chleb


Kochani postanowiłam napisać post na temat pieczenia domowego chleba w domu. Ja pieczywo piekę już od dawna, oj będzie ponad pięć lat i nie wyobrażam sobie teraz, żebym przestała go piec. Pieczenie domowego chleba czy bułek naprawdę uzależnia. I sprawia mnóstwo radości, nie ma nic piękniejszego od zapachu domowego pieczywa podczas pieczenia. Mi taki zapach kojarzy się z dzieciństwem, z ciepłem domowego ogniska i radością. Dom, w którym roznosi się zapach pieczonego chleba jest taki przytulny. 

Dostałam mnóstwo pytań od was jak się do tego zabrać i jak zrobić swój pierwszy zakwas. Kochani zachęcam was do spróbowania, nie zrażajcie się niepowodzeniami i próbujcie. To naprawdę nic trudnego, nawet jak wam nie wyjdzie pierwszy chleb to kolejny będzie już lepszy. We wszystkim trzeba nabrać wprawy. 

Jak zrobić swój zakwas.

Do przygotowania swojego zakwasu potrzebujecie duży słoik, ciepłą wodę i mąkę żytnią najlepiej typ 1850 lub wyżej lub razową. 

1 dzień - do słoika wlewamy 100 ml ciepłej wody i wsypujemy 100 g mąki - mieszamy i przykrywamy ściereczką, zostawiamy w ciepłym miejscu na 24 godziny.

2 dzień - do słoika wlewamy 100 ml ciepłej wody i wsypujemy 100 g mąki - mieszamy i przykrywamy ściereczką, zostawiamy w ciepłym miejscu na 24 godziny.

3 dzień - do słoika wlewamy 100 ml ciepłej wody i wsypujemy 100 g mąki - mieszamy i przykrywamy ściereczką, zostawiamy w ciepłym miejscu na 24 godziny.

4 dzień - do słoika wlewamy 100 ml ciepłej wody i wsypujemy 100 g mąki - mieszamy i przykrywamy ściereczką, zostawiamy w ciepłym miejscu na 24 godziny.

5 dzień - możemy już piec chleb, zakwas jest gotowy. Ze słoika odkładamy kilka łyżek zakwasu, będzie on nam potrzebny przy kolejnym pieczeniu chleba. Zakwas przekładamy do słoika i przykrywamy zakrętką, przechowujemy w lodówce. 


Resztę zakwasu przekładamy do miski i dodajemy resztę składników potrzebnych na chleb - różnego rodzaju mąkę, sól, ziarna i wodę. Przepisy na chleby znajdziecie tutaj - PIECZYWO

I jeszcze taka uwaga - ten pierwszy zakwas będzie młody, im starszy on będzie tym będzie silniejszy. 

Jak będziecie chcieli upiec kolejny chleb to wieczorem wyciągamy zakwas z lodówki i go dokarmiamy. Ja przekładam zakwas do miski, dodaje 100 ml ciepłej wody i 100 g mąki żytniej typ 1850 lub 2000, mieszam, przykrywam ściereczką i zostawiam na całą noc. Rano odkładam kilka łyżek zakwasu ponownie do słoika i chowam go do lodówki na następny raz, kiedy będę piekła chleb. I tak powtarzam cały czas. Mój zakwas jest już bardzo stary, mam go od samego początku jak zaczęłam piec domowe pieczywo. 


Z domowymi chlebami możecie dowolnie kombinować, dodawać mąkę orkiszową, żytnią, graham czy gryczaną. Można dodać do chleba żurawinę lub orzechy, różne ziarna - słonecznik, siemię lniane, sezam, pestki dyni czy płatki owsiane. Najważniejszy jest zakwas a resztą już sama pójdzie, zobaczycie. 

Ja zawsze przechowuje mój zakwas maksymalnie tydzień w lodówce, jak wiem, że nie będę piekła chleba to go w między czasie dokarmiam i chować potem znowu do lodówki. Dokarmiam zawsze tą samą ilością ciepłej wody i mąki i zostawiam na całą noc, aby zakwas mój popracować. 

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania to piszcie w komentarzach, na wszystkie odpowiem. No i jestem ciekawa waszych wypieków, pochwalcie się koniecznie. Życzę wam powodzenia w pieczeniu domowego pieczywa i mam nadzieję, że pokochacie to tak samo jak ja. 

Murzynek z kremem ganache i dżemem porzeczkowym


Witajcie słoneczka. Jak wam minęła sobota ? Mi w zasadzie bardzo pracowicie, wiecie sprzątanie, zakupy. No i gotowanie, robiłam dzisiaj rogaliki i ciasto, zapiekankę z warzyw i kotlety. Troszku mi z tym wszystkim zeszło, ale już teraz siadam z kubkiem pysznej kawki i ciastem, które jest po prostu obłędne w smaku. Jeżeli lubicie murzynka, to ciacho wam posmakuje. Ja bardzo lubię a tym razem przełożyłam ciasto dżemem i kremem czekoladowym. Po prostu mniam, spróbujcie koniecznie jakie jest pyszne. To takie moje jesienne smaki. 
Pozdrawiam was cieplutko i życzę miłego wieczorku i odpoczynku. 


Składniki:

- 4 jajka
- 300 g cukru
- 680 g mąki pszennej
- 500 ml mleka
- 220 ml oleju
- słoik dżemu porzeczkowego (300 g)
- 40 g kakao
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- łyżeczka masła do wysmarowania blaszki

krem
- 230 g gorzkiej czekolady (minimum 60% kakao)
- 180 ml śmietany kremówki 30%

polewa
- 70 g gorzkiej czekolady (minimum 60% kakao)
- 2 łyżki mleka

dodatkowo - słoik dżemu porzeczkowego
- 2 garście płatków migdałów

Do miski wbijamy jajka i dodajemy cukier. Miksujemy wszystko mikserem lub mieszamy trzepaczką. Dodajemy mleko i olej i ponownie mieszamy, wsypujemy mąkę porcjami i miksujemy. Dodajemy kakao i proszek do pieczenia i ponownie mieszamy. Na koniec wkładamy do miski dżem i mieszamy łyżką.

Blaszkę (38x25) do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia - tylko spód, a boki smarujemy masłem. Wylewamy ciasto i wkładamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni i pieczemy 45 minut.

Ciasto wyciągamy z piekarnika i studzimy.

Do miski wkładamy posiekaną czekoladę. W garnku podgrzewamy śmietanę kremówkę (do momentu, aż zacznie wrzeć) i wlewamy ją do czekolady. Czekamy 2-3 minuty i delikatnie mieszamy całość, aż składniki się dobrze połączą. Taką czekoladę ze śmietaną schładzamy a następnie miksujemy, tak aby powstał krem. Do kremu dodajemy 2 łyżki dżemu porzeczkowego i mieszamy łyżką. 

Ciasto kroimy na pół wzdłuż, rozsmarowujemy na jednej części dżem porzeczkowy i krem ganache, przykrywamy drugą częścią ciasta. 

Jeszcze została nam polewa - do garnka wlewamy wodę i zagotowujemy, stawiamy na garnek miskę i wsypujemy czekoladę, rozpuszczamy w tzw. kąpieli wodnej, dodajemy mleko i mieszamy. Tak powstałą polewą smarujemy ciasto i posypujemy płatkami migdałów. 
Smacznego. 



Drożdżowe paluchy na śniadanie


Dzień dobry, zapraszam was dzisiaj na śniadanko. Upiekłam wczoraj pyszne, domowe paluchy drożdżowe. Do tego mam domowe powidła ze śliwek, które w tym roku robiłam w piekarniku. Są pyszne. Takie paluchy uwielbiają dzieci, do tego herbatka lub mleko czy kakao i już mamy pyszne śniadanko. Przepis jest dość łatwy i wyjdzie każdemu bez problemu, koniecznie spróbujcie jakie są pyszne. Domowe pieczywo jest najlepsze, takie paluchy możecie także podać do jakiejś zupy krem czy zjeść z sałatką. 
Życzę wam smacznego i pięknego dnia. 



Składniki:



- 320 g ciepłego mleka
- 500 g mąki pszennej  

- 30 g masła 
- 25 g świeżych drożdży 
- 1 łyżeczka cukru 
- 1 łyżeczka soli 
- rozbełtane jajko do posmarowania 
- sezam, siemię lniane, słonecznik do posypania


Do miski wsypujemy mąkę. Dodajemy sól. Do kubeczka wkładamy drożdże i zasypujemy je cukrem, mieszamy łyżeczką i zostawiamy na chwilkę - drożdże po chwili zrobią się płynne. Do drożdży dodajemy kilka łyżek ciepłego mleka, mieszamy i wlewamy do mąki. 

W pozostałym mleku rozpuszczamy masło i dodajemy do miski. Wyrabiamy ciasto. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny. 

Następnie dzielimy ciasto na 9 kulek i robimy z nich wałeczki. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, smarujemy rozbełtanym jajkiem i posypujemy ziarnami. 

Przykrywamy ściereczką i zostawiamy jeszcze na 30 minut. 

Paluchy pieczemy w nagrzanym piekarniku do 200 stopni przez 15-20 minut, aż się ładnie zarumienią. Paluchy przekładamy na kratkę, aby przestygły i już możemy jeść. 






Kruche rogaliki maślane


Uwielbiam robić rogaliki. Jak je piekę to zlatuje się zaraz cała rodzinka i już porywają mi jeszcze takie gorące. Ten przepis na rogaliki znalazłam jakiś czas temu na instagramie u @onijka. Są rewelacyjne w smaku i powiem wam, że trudno poprzestać na jednym. Są takie kruche i maślane. Pyszności po prostu. Spróbujcie bo jestem pewna, że wam zasmakują. Bardzo fajnie się z nimi pracuje i każdemu wyjdą bez problemu. Do środka najlepiej dać marmoladę, żeby nic nie wypływało bo dżem może wylatywać z rogalików podczas pieczenia. Dajcie znać jak wam smakowały. Miłego dnia. 



Składniki:


- 300 g mąki pszennej 
- 300 g twarogu półtłustego 
- 300 g masła 

- marmolada 
- cukier puder


Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy pokrojone masło i pokruszony w rękach twarożek. Wszystko razem zagniatamy ze sobą. 

Ciasto chowamy do lodówki na jakąś godzinkę - można krócej a można dłużej. Ciasto musi się schłodzić. 

Następnie ciasto dzielimy na cztery części. Każdą z nich rozwałkowujemy podsypując blat mąką. Każdą cześć dzielimy na trójkąty - u mnie 12 części. 

Nakładamy marmoladę i zawijamy. Układamy rogaliki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, pieczemy w nagrzanym piekarniku do 180 stopni przez 30 minut. 

Jeszcze ciepłe posypujemy cukrem pudrem i układamy na kratce, aby przestygły.






Chleb na zakwasie niski indeks glikemiczny


Chlebuś, chlebuś - upiekłam sobie pyszny chlebuś. Kombinowałam, próbowała i jest - chleb domowy dla osób, które muszą być na diecie z niskim indeksem glikemicznym, z insulinoopornością, cukrzycą czy pcos. Jak mam do wyboru chleb kupny to zdecydowanie wolę sama go upiec, przynajmniej wiem co w nim jest tak naprawdę. No i wyszedł mi przepyszny. 
Domowe chleby piekę już od dawna, nabrałam w nich wprawę, uwielbiam to robić i nie wyobrażam sobie, żebym je przestała piec. Piekę trzy blaszki chleba raz w tygodniu, czasami dwa razy i nie kupuje ze sklepu. Przechowuje go i mamy na cały tydzień pieczywo, czasami sobie mrożę kawałek na potem. Taki chleb bez problemu wytrzymuje tydzień, nie pleśnieje i jest pyszny. Niestety te chleby ze sklepu szybko się psują i potrafią spleśnieć. A pieczenie domowego chleba wcale nie jest takie trudne. Trzeba tylko spróbować i na samym początku nie zrażać się porażkami, mi na początku też nie zawsze wychodziły. Pieczenie chleba uzależnia. 
Jak macie ochotę zapraszam na śniadanko. Miłego dnia kochani. 


Składniki:

- 5 łyżek zakwasu aktywnego żytniego (dokarmionego kilka godzin wcześniej)
- 300 g mąki orkiszowej typ 2000
- 300 g mąki pełnoziarnistej typ 1850
- 500 ml wody
- 150 g ziaren - słonecznik, siemię lniane, pestki dyni
- 1 łyżeczka soli


Do miski wkładamy dokarmiony zakwas, dodajemy mąkę orkiszową i pełnoziarnistą, wlewamy ciepłą wodę, wsypujemy ziarna i sól. Wszystko razem mieszamy za pomocą rąk lub miksera z hakiem. Ciasto na chleb wyrabiamy dosłownie chwilkę. Przykrywamy miskę ściereczką i zostawiamy na kilka godzin - czas od 4-8 godzin. Następnie ciasto przekładamy do foremki keksówki (foremkę smarujemy olejem, aby chleb się nam nie przykleił i łatwo się dał wyjąć po upieczeniu) i ponownie zostawiamy do wyrośnięcia na 1-2 godzin. 

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni, grzanie góra-dół, i wstawiamy chleb. Pieczemy 1 godzinę i 20 minut. Po upieczeniu chleb wyciągamy z blaszki i przekładamy do wystudzenia na kratkę. 




Ciasto orzechowe na zimno


Dzień dobry. Jest weekend jest i ciasto. Do zrobienia w dosłownie kilka minut, łatwe i szybkie a jakie pyszne. Smakuję naprawdę obłędnie. To ciacho zrobiłam już jakiś czas temu na swoje urodziny i powiem wam, że zniknęło w mgnieniu oka i bardzo wszystkim smakowało. Naprawdę warto je zrobić. Jest co prawda nieco kaloryczne, ale czasami trzeba sobie pozwolić na przyjemności i coś słodkiego. Najlepiej jest go zrobić wieczorem i niech spędzi całą noc w lodówce a na kolejny dzień będziecie mieli coś pysznego do kawki. 
Miłego dnia słoneczka i smacznego. 




Składniki:

- duże opakowanie herbatników - 450 g 
- 500 g serka mascarpone 
- 500 ml śmietany kremówki 36% 
- 4 batony z orzechami - ja kupiłam takie podobne do snickersa 
- 30 g mlecznej czekolady 
- słoik dżemu porzeczkowego 
- 4 łyżki masła orzechowego


Blaszkę (35x23) smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. 

Układamy warstwę herbatników. Dżem porzeczkowy mieszamy z masłem orzechowym i rozsmarowujemy masę na herbatnikach. Przykrywamy warstwą kolejnych herbatników. 

Serek mascarpone przekładamy do miski i dodajemy 250 ml schłodzonej śmietany, miksujemy chwilkę aż składniki się połączą i powstanie gęsty krem. 

Batony siekamy nożem na małe kawałeczki i dodajemy do kremu, mieszamy. Przekładamy krem na herbatniki i przykrywamy go kolejną warstwą herbatników. 

Pozostałe 250 ml śmietany ubijamy mikserem na sztywno i rozsmarowujemy na cieście. 

Czekoladę ścieramy na tarce na dużych oczkach i posypujemy ciasto. Schładzamy go w lodowce. 






Kalafior smażony w mące z ciecierzycy


Dobry wieczór słoneczka. Jestem, w końcu uporałam się ze wszystkim i usiadłam i pisze dla was post. Ostatnio mam dość dużo obowiązków i wiele spraw do załatwienia, ciągle w biegu, ale dzisiaj już luzik, koniec. Mam dla was dzisiaj pyszny pomysł na kalafiora - mówię wam jest obłędny w smaku. Ja do panierki użyłam mąki z ciecierzycy, ale jak macie panier z ciecierzycy to też będzie super. Osoby które nie mają problemów z insulinoopornością, cukrzycą czy pcos mogą użyć zwykłej bułki tartej. Dostaje od was dużo pytań o dietę w insulinooporności czy w ogóle na temat samej insulinooporności. Kochani obiecuje, że napisze na ten temat post, bo tak będzie mi łatwiej i dla was także wygodniej - niż pisanie odpowiedzi na zapytania, bo to wymaga ode mnie czasu i nie zawsze mogę wam w danej chwili odpowiedzieć. Ale siądę i go stworzę - w najbliższym czasie. A wracając do kalafiora to koniecznie musicie go zrobić. Ja zaparzyłam sobie właśnie duży kubek herbaty i odpalam kolejne odcinki serialu "Dom z papieru" i oglądam, bardzo mnie wciągnął. Pozdrawiam was cieplutko i życzę miłego wieczorku. 


Składniki:

- kalafior 
- 2 jajka 
- 4 łyżki mleka 
- mąka z ciecierzycy 
- szczypta soli 
- olej


Kalafiora dzielimy na różyczki i gotujemy all dente - ja mój zrobiłam na parze - tak najbardziej lubię bo zachowuje smak i witaminy. 

Kalafiora przelewamy zimną wodą i odsączamy. 

Jajka roztrzepujemy z mlekiem i solą, różyczki kalafiora moczymy w jajku i obtaczamy w mące.

 Smażymy na patelni z dodatkiem oleju na rumiano, uwaga - nie przypalamy bo kalafior będzie miał gorzki posmak. 

Możecie podać sam lub z różnymi dodatkami, ziemniaki, ryż, mięso czy jeszcze jakaś surówka.



Krem z cukinii z groszkiem ptysiowym


Bardzo lubimy wszelkiego rodzaju zupy i pojawiają się one u nas bardzo często. Zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym bardzo często je gotuje. Super sycą i rozgrzewają no i są pyszne.
Jako dziecko nie lubiłam zup w postaci kremów co zmieniło mi się kilka lat temu, teraz je uwielbiam i jem nawet kilka razy w tygodniu w takiej wersji i to nie tylko na obiad, zdarza mi się taką zupę zjeść na kolację lub zabrać ze sobą do pracy. Zupy to bogactwo smaków, witamin i składników odżywczych, mój organizm bardzo dobrze je toleruje i dobrze się po nich czuje.
Tak więc polecam wam je i polecam taką zupę krem z cukinii, jest pyszna. 
Zapraszam i życzę miłego dnia.



Składniki:

- 600 g cukinii
- 500 g bulionu warzywnego lub mięsnego
- 2 ziemniaki
- 1 marchewka
- 1 pietruszka
- ząbek czosnku
- 1 czerwona cebula
- kawałek pora
- sól, pieprz
- szczypta chili
- natki pietruszki

- groszek ptysiowy Brześć
- śmietana lub jogurt



Do garnka wlewamy bulion. Dodajemy cukinię pokrojoną w kostkę, pokrojoną cebulę, czosnek obieramy z łupiny i wrzucamy do warzyw. Por kroimy na kawałki, tak samo marchewkę, pietruszkę i ziemniaki.

Wszystko zagotowujemy i dusimy pod przykryciem około 30 minut. 

Następnie pozwalamy zupie nieco wystygnąć i miksujemy blenderem. Ma powstać gładki krem. Doprawiamy pieprzem, chilli oraz solą.

Przelewamy zupę do miseczek, posypujemy natką pietruszki, dekorujemy kleksem śmietany lub jogurtu i dodajemy groszek ptysiowy. 
Smacznego.