Naleśniki na kefirze i maślance


Nie miałam pomysłu co zrobić na obiad. Tak sobie usiadłam z zeszytem mojej mamy
i babci i trafiłam na naleśniki. Od razu przypomniał mi się ich smak, pyszne i puszyste, mięciutkie w smaku, po prostu rozpływające się w ustach. Naleśniki z dodatkiem mleka zsiadłego. Moja babcia zawsze nastawiała takie świeże mleko na zsiadłe i robiła z niego placki lub naleśniki. Więc ja  zrobiłam podobne z dodatkiem kefiru i maślanki. Sami spróbujcie jakie są pyszne.

Miłego dnia kochani. 

Składniki:

- 3 jajka
- 3 łyżeczki cukru
- 200 ml maślanki
- 250 ml kefiru
- szczypta soli
- 400 g mąki pszennej typ 500
- 2 łyżki oleju kokosowego

farsz - twarożek z jogurtem naturalnym, cukrem i cynamonem, ulubiony dżem.

Wykonanie:

Do miski wbijamy jajka i dodajemy cukier, ubijamy je trzepaczką lub mikserem. Następnie dodajemy kefir i maślankę i ponownie ubijamy. Wsypujemy mąkę, sól i olej kokosowy, mieszamy, aż składniki się połączą.

Rozgrzewamy patelnię, ja już nie używam oleju, ponieważ jest już w cieście. Łyżką nabieramy porcję ciasta i rozlewamy na całej patelni, smażymy na rumiano z dwóch stron.

Gotowe naleśniki smarujemy farszem - twarożkiem lub dżemem. Można podać także z owocami, ja swoje naleśniki przygotowałam wieczorem a na drugi dzień je podgrzałam na patelni.
Smacznego.










Papryka faszerowana kartoflami


Dzisiaj zapraszam was do wspólnego grillowania. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam jeść kartofle. Przygotowuje z nich różne dania, gotuje, piekę, smażę, tłuczę, kroję lub miksuje. Jakby się tak zastanowić to spożywanie kartofli w Polsce w ostatnich latach spadło, jemy ryże, makarony czy kasze. A przecież kartofel jest nie dość, że pyszny to i tani, ma mało kalorii, jest bogaty w witaminę C i witaminę B, magnez, fosfor a także potas. Wpływa korzystnie na układ pokarmowy, układ nerwowy. Kartofle mają właściwości zasadotwórcze, co wpływa korzystnie na naszą równowagę kwasowo-zasadową. Nie słusznie krąży opinia, że kartofle tuczą - w 100 g mają zaledwie 80 kcal. 

Aby zachować wszystkie cenne właściwości kartofli musimy je odpowiednio przygotować - najlepiej jest je ugotować na parze. Przy pieczeniu i smażeniu tracą one wiele właściwości - ale są przecież tak pyszne. Kartofle nie należy zbyt długo moczyć w wodzie i lepiej ich nie obierać a ugotować w tzw. "mundurkach" zachowując więcej wartości odżywczych. Po ugotowaniu również nie przechowujmy ich zbyt długi, stracą swoją świeżość i pozostałe wartości. 

Kartofel to taki nasz lokalny produkt, z którego słynie Polska. Dlatego ja wspieram spożycie kartofla i zachęcam was, abyście częściej po niego sięgali i biorę udział w kampanii "Ziemniaki czy Kartofle" - www.ziemniakiczykartofle.pl.
Zachęcam was również do głosowania na mój przepis w kartoflanym pojedynku http://ziemniakiczykartofle.pl/pojedynek/ a także do śledzenia kampanii, mam nadzieję, że znajdziecie tam mnóstwo ciekawych inspiracji na dania z kartoflami. 

A teraz zapraszam was na pyszne papryki faszerowane kartoflami.



 Składniki:

- 8 papryk czerwonych szpiczastych
- 4 papryki białe
- 1 kg kartofli
- 2 cebule
- 300 g pieczarek
- sól, pieprz
- olej do smażenia


Kartofle obieramy i gotujemy, odcedzamy i jeszcze ciepłe tłuczemy tłuczkiem, odstawiamy.
Pieczarki ścieramy na tarce na dużych oczkach, cebulę kroimy w kostkę.

Papryki myjemy i ścinamy wierzch. Ściętą górę kroimy w kostkę i dodajemy do pieczarek.
Rozgrzewamy patelnię z łyżką oleju i wkładamy pieczarki, cebulę i pokrojoną paprykę, dodajemy sól i pieprz, podsmażamy wszystko chwilkę.

Dodajemy podsmażone warzywa do kartofli i mieszamy, doprawiamy jeszcze do smaku.

Takim farszem napełniamy papryki. Każdą z nich zawijamy w folię aluminiową (paprykę czerwoną można zawinąć po dwie sztuki) i układamy na rozgrzany grill, grillujemy, aż papryka zmięknie - około 30 minut. Czerwona papryka szybciej robi się miękka - po 15 minutach jest już gotowa, biała musi się grillować dłużej.

Ja podałam paprykę faszerowaną kartoflami z grilla w towarzystwie szaszłyków z kartoflami - kartofle należy w całości podgotować, nadziać na patyczki z warzywami - u mnie papryka, cukinia i cebula i posmarować olejem za pomocą pędzelka. Układać na rozgrzanym grillu i grillować około 30 minut, aż szaszłyki się zarumienią.
Smacznego.

Przepis powstał w ramach kampanii „Ziemniaki czy kartofle?”, której działania sfinansowane są ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.






+



Brownie z czerwonej fasoli


Witajcie kochani. Mam dla was dzisiaj przepis na wspaniałe w smaku ciasto, mocno czekoladowe z pewnym tajemnym składnikiem. Nie wiem dlaczego tak długo zwlekałam, aby go upiec. Tak mnie naszło wczoraj i jak spróbowałam kawałek to przepadłam, dosłownie i w przenośni. To najlepsze brownie jakie jadłam do tej pory, po prostu nie można mu się oprzeć. Ciasto nie ma w sobie mąki a fasolę czerwoną. I powiem wam, nikt nie zgadł z czego jest zrobione, a jak się dowiedzieli to robili wielkie oczy ze zdziwienia. Ciasto jest absolutnie genialne i już. Planuje już upiec kolejne. Przepis zaczerpnęłam z bloga Kasi - Gotuje bo lubię
Biegnijcie zatem po składniki i dajcie znać jak wam smakowało. 


Składniki:

- 2 puszki czerwonej fasoli
- szklanka cukru trzcinowego
- 4 jajka
- 3 łyżeczki cukru z wanilią
- szczypta soli
- 2 banany
- 3 łyżki oleju kokosowego
- 4 łyżki prawdziwego kakao
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Do misy malaksera lub blendera wkładamy wszystkie składniki i miksujemy około 5 minut. Ważne, aby wszystkie składniki dokładnie się zmiksowały i wymieszały. Można także zmiksować wszystko blenderem ręcznym, ale zróbcie to bardzo dokładnie i miksujcie dłużej.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, grzanie góra-dół. Blaszkę 21x32 wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy ciasto 60 minut, następnie wyciągamy i zostawiamy, aby przestygło. Ale powiem wam, tak po cichu, że takie ciepłe jest przepyszne. Na drugi dzień smakuje wspaniale, jest mokre i puszyste, nie jest suche. Koniecznie je zróbcie.




Placki ziemniaczane z warzywami i serem


Dzień dobry słoneczka. Mamy w końcu piątek i weekend. Wyczekany, upragniony odpoczynek. Za oknem upały, duchota, no w końcu lato. Ale momentami jest zbyt duszno, przynajmniej dla mnie. Ale upały wcale mnie nie wyganiają z kuchni, cały czas tam szaleje pośród moich szafek, urządzeń i piekarnika. 

Jakiś czas temu zostałam zaproszona do udziału w walce z Szefem Kuchni. Jest to już runda 2 - "wszyscy na jednego". Stare porzekadło mówi - co dwie głowy to nie jedna, więc ja zaprosiłam do pomocy w kucharzeniu moich chłopaków, męża i syna. Być może razem pokonamy Szefa Kuchni, kto wie. Postawiliśmy na proste i łatwe danie, a jakie pyszne zarazem. Mąż zajął się ziemniakami, syn warzywami a ja resztą. Już teraz śmiało mogę stwierdzić - my tu rządzimy. 


Składniki:

- 1 kg ziemniaków
- 1 jajko
- 1 cebula
- 4 łyżki mąki pszennej
- 2 łyżki płatków owsianych
- szczypta soli
- olej do smażenia placków

- 2 małe cukinie
- kilka pieczarek
- kilka pomidorków koktajlowych
- ser żółty w plastrach (od MSM Mońki)

- szczypiorek do posypania placków


Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę, cebulę również obieramy i kroimy na kawałki. Ziemniaki z cebulą miksujemy - ja użyłam do tego mojego Thermomixa. Dodajemy jajko, mąkę, płatki owsiane oraz sól i ponownie miksujemy chwilkę, aż składniki się połączą. 

Rozgrzewamy patelnię z olejem, łyżką nakładamy porcję ciasta formując placki, smażymy je na rumiano z dwóch stron. Przekładamy je na talerz.

Cukinie kroimy w plastry, pieczarki również. Podsmażamy je chwilkę na patelni. Pomidorki kroimy na plasterki. 

Blaszkę do pieczenia (z piekarnika) wykładamy papierem do pieczenia. Układamy placki. Na każdym placku układamy pieczarki, plasterki cukinii, pomidorków. Dodajemy plasterki sera. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni na 20 minut, grzanie góra-dół. Gotowe placki przekładamy na talerze i posypujemy szczypiorkiem. 




Zapiekanka z ziemniakami




Kochani dzisiaj zapraszam was na pyszną zapiekankę "na winie" czyli ze składników, które mamy dostępne w lodówce i które trzeba wykorzystać, aby się nie zmarnowały. Pewnie nie raz zostają wam jakieś resztki kiełbas czy wędlin, resztki warzyw. Pamiętajcie, nic nie wyrzucamy, nic nie marnujemy, wszystko można przerobić i zużyć. Można zamrozić, można przygotować coś pysznego. 
Ja miałam w lodówce kawałki kiełbas i plasterki różnych szynek, cukinię, kawałek sera. No to powstała zapiekanka. 

Chciałabym się was tak przy okazji również zapytać czy znacie firmę Tupperware, macie w kuchni produkty tej firmy ? ja powiem wam, szczerze, że bardzo je lubię. Mam w domu kilka produktów, a poznałam tą firmę jakieś 10 lat temu, gdy moja mama podarowała mi w prezencie miskę. Taką białą dużą miskę z niebieską pokrywką - miska super, wyrastało w niej ciasto na drożdżówkę, służyła do sałatek i innych rzeczy. Mam ją do dzisiaj i nie jest wcale zniszczona. Zresztą mam wiele produktów, które służą mi od lat. Firma Tupperware jest na polskim rynku od wielu lat. Jej produkty wyróżniają się jakością produktów i szerokim zastosowaniem. Każdy kto chce może dołączyć do firmy i zostać konsultantką, pracować i robić to co lubi. Jeżeli jesteście zainteresowani produktami Tupperware, chcecie zostać konsultantką lub po prostu zrobić zakupy czy zorganizować u siebie w domu party to zgłoście się do Pani Ewy, która jest konsultantką w Bydgoszczy - podaje telefon 503730810. 
A ja chciałabym jeszcze przy okazji polecić wam obieraczkę do warzyw - moim zdaniem najlepszą ze wszystkich obieraczek. Posiada dwustronne ostrze, które jest idealne dla osób prawo i leworęcznych, posiada także oczko - za pomocą którego łatwo usunięcie drobne zabrudzenia z warzyw. Bardzo fajnie się ją trzyma w dłoni i ja jestem z niej bardzo zadowolona. 




Chciałabym także wspomnieć o Masarni Zawistowski, której produkty używam już od ponad roku i mogę z całą świadomością wam polecić ich produkty. Niestety nie są one dostępne w całej Polsce a jedynie w Bydgoszczy i okolicach. Tak więc osoby, które tu mieszkają mogą skorzystać. Pyszne wędliny, pasztety, salcesony, produkty na grilla - kto próbował ten wie jakie są super. Dobra jakość produktów i duża zawartość mięsa w produkcie. Może z czasem masarnia Zawistowski będzie dostępna dla większej części odbiorców. 

Razem z masarnią Zawistowski i firmą Tupperware (przedstawicielstwo w Bydgoszczy) przygotowujemy bardzo duży konkurs. Jeszcze nie czas, abym pisała o szczegółach, ale konkurs ruszy już od września, także obserwujcie bloga.




A teraz już zapraszam was na zapiekankę.

Składniki:

- 1,5 kg ziemniaków
- 3 małe cukinie
- 2 cebule
- 3 ząbki czosnku
- 300 g wędlin - u mnie kiełbasa i szynki
- kilka pomidorków koktajlowych
- 500 ml mleka
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki mąki
- sól, pieprz
- szczypta chili
- 150 g sera żółtego
- garść szczypiorku

Ziemniaki obieramy i gotujemy je 10 minut. Odcedzamy i kroimy w kostkę. Cukinię kroimy w kostkę, cebulę i czosnek w plasterki.
Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju i podsmażamy chwilkę cebulę z cukinią i czosnkiem. Przekładamy do miski. Na tej samej patelni podsmażamy pokrojoną kiełbasę i szynki. 

Naczynie do zapiekania smarujemy olejem, wkładamy ziemniaki, cukinię z cebulą i podsmażone wędliny. Mieszamy. Na wierzchu układamy pokrojone pomidorki koktajlowe, ja po prostu przekroiłam je na pół.

Do garnka wkładamy masło i rozpuszczamy go, dodajemy mąkę i mieszamy. Wszystko zalewamy mlekiem i mieszamy trzepaczką, aby nie powstały grudki. Przyprawiamy solą i pieprzem, opcjonalnie chilli, gotujemy na małym ogniu cały czas mieszając, tak długo, aż sos nam zgęstnieje. 

Sosem polewamy zapiekankę i posypujemy startym żółtym serem. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 40 minut. 
Gotową zapiekankę posypujemy szczypiorkiem.








Bagietka z warzywami


Uwielbiam zapiekanki. Pamiętam czasy, jak uczyłam się poza miejscem zamieszkania i musiałam sobie sama organizować posiłki. A jak wiadomo z kasą zawsze krucho to często z koleżanką robiłyśmy zapiekanki. Wystarczyła bułka, ketchup i ser. Więcej nam do szczęścia nie było potrzeba. 
Teraz jak robię bagietki to są one znacznie bogatsze w składniki. To taki szybki i pyszny pomysł na danie obiadowe lub wczesną kolację. Koniecznie spróbujcie tej wersji zapiekanki, jest po prostu wspaniała w smaku.

Miłego dnia kochani.


Składniki:

- 3 bagietki
- 1 duża pietruszka
- 3 marchewki
- 4 pieczarki
- pół cukinii
- 6 łyżek ketchupu
- sól, pieprz
- łyżka masła
- łyżka oleju rzepakowego (od Woj-Len)
- łyżka miodu
- świeża bazylia
- 100 g startej mozzarelli


Pietruszkę i marchewkę obieramy i kroimy je w słupki lub plastry. Na patelni rozgrzewamy masło i olej i wkładamy marchewkę z pietruszką. Chwilkę podsmażamy i wlewamy odrobinę wody. Posypujemy solą i pieprzem i dusimy pod przykryciem, aż warzywa zmiękną. Na koniec dodajemy miód i podsmażamy. Przekładamy warzywa na talerz. 

Na tej samej patelni podsmażamy pokrojone w plastry pieczarki i cukinię. 

Bagietki kroimy na pół wzdłuż. Smarujemy ketchupem. Układamy plasterki pieczarek i cukinii, następnie układamy marchewkę z pietruszką i posypujemy startym serem. Zapiekamy w nagrzanym piekarniku - temperatura 180 stopni, 15 minut, grzanie góra-dół.
Posypujemy posiekaną świeżą bazylią.
Smacznego.




Jak zrobić kompoty na zimę


Razem z mamą przygotowujemy wiele słoiczków na zimę, zamykamy smaki lata. Wiele razy dostawałam pytania czy przygotowuje również kompoty. Tak więc postanowiłam zrobić wpis
- jak przygotowuję kompoty na zimę. W zasadzie tak można przygotować kompot z każdych owoców, schemat postępowania jest taki sam. To naprawdę nic trudnego a zimą fajnie otworzyć taki kompocik. Ja najczęściej robię kompoty z truskawek, wiśni, śliwek, porzeczek a także mieszam owoce ze sobą np jabłka ze śliwkami, porzeczki z wiśniami czy jabłka z listkami mięty. W przygotowaniu takich przetworów nic nas nie ogranicza, możemy jabłka połączyć z maliną i plasterkiem cytryny, czarną porzeczkę z gruszką, czy czereśnię z truskawką. W sumie moja mama robi bardzo dużo kompotów, lubi z tatą popijać je do obiadu, a najbardziej lubią takie kompoty dzieci. 





Do słoika wkładamy owoce - wypełniamy nimi tak 3/4 słoika, zalewamy wodą ( ja używam wody
z kranu, ale przefiltrowanej) i dodajemy 4 łyżki cukru - ilość podana na duży słoik, jak mam mniejszy to daje 3 łyżki.  Słoik dokładnie wycieramy, zwłaszcza szyjkę i zamykamy. Słoiki pasteryzujemy w garnku, od zagotowania wody jeszcze 30 minut. Najlepiej na dno garnka ułożyć ściereczkę. Słoiki następnie wyciągamy i odstawiamy niech przestygną. Przed włożeniem kolejnej porcji dolewamy zimną wodę i gotujemy, aż wszystkie będą gotowe. Chowamy do spiżarki lub piwnicy. 
Musimy pamiętać, aby słoiki były dokładnie umyte i wyparzone - ja teraz idę na łatwiznę i wrzucam słoiki do zmywarki na cykl 60 stopni. A zakrętki myję i wrzucam do miski, zalewam wrzątkiem, zostawiam ich tam na 10 minut, wylewam wodę a zakrętki układam do wyschnięcia, wycieram  przed użyciem jeszcze papierowym ręcznikiem.