Pasta ze słonecznika z suszonymi pomidorami


Pierwszy raz widziałam pastę ze słonecznika u Jadłominii. Miałam ją zrobić tyle razy, ale tak jakoś o niej zapomniałam. Ostatnio prażyłam słonecznik do sałatki i tak sobie o niej przypomniałam i zrobiłam. Ta pasta jest naprawdę łatwa i szybka, trzeba tylko wcześniej namoczyć słonecznik w wodzie. I możecie do niej dodać w zasadzie wszystko, to co lubicie lub co macie akurat pod ręką. Ja dodałam moje ukochane suszone pomidorki. W ogóle takie różne pasty są świetnym pomysłem na kanapki, my je uwielbiamy. A wy lubicie ? jaka jest wasza ulubiona pasta ? dajcie znać. Życzę wam cudownego dnia i smacznego.


Składniki:

- 150 g słonecznika (Kłos-Pol)
- 1 ząbek czosnku
- 10 suszonych pomidorów (użyłam w zalewie olejowej)
- sól, pieprz
- łyżka suszonej bazylii


Nasiona słonecznika zalewamy zimną wodą i odstawiamy na noc lub na 8 godzin. Ja zalałam je rano a resztę zrobiłam jak wróciłam z pracy. Następnie słonecznik przelewamy na sitko i płuczemy pod bieżącą wodą. Przekładamy odsączony do miski. 

Dodajemy ząbek czosnku, pomidory, sól, pieprz, suszoną bazylię i wszystko razem miksujemy blenderem na jednolitą masę. Przechowujemy w lodówce. 

Wykorzystujemy na kanapki, do naleśników, tortilli, jako dip. 








"Wściekły kucharz" recenzja książki



Całym naszym światem rządzi jedzenie, a co za tym idzie zdrowe jedzenie i modne diety. Tak kochani moda na diety jest, była i będzie zawsze. Zdrowe jedzenie w dzisiejszych czasach też jest bardzo nam znane. Każdy z nas chciałby być zdrowy i każdego dnia jesteśmy ze wszystkich stron bombardowani informacjami o jedzeniu i jego wpływie na nasze zdrowie, fit trenerzy i celebryci obiecują nam, że dzięki cud dietom będziemy zawsze fit, będziemy się czuć super. Polecają stosowanie detoksów, oczyszczania i jedzenie super produktów żywnościowych. Wiecie co - można się w tym wszystkim zatracić i po prostu pogubić. 





Ja sama kocham zdrową żywność. Wiem, że to co jem ma wpływ na moje zdrowie i samopoczucie. Tak, czytam etykiety produktów, które kupuje, staram się wybierać mądrze i racjonalnie. Ale wiecie co - robię wszystko zachowując zdrowy rozsądek. Jak mam ochotę na chipsy to po prostu je zjem, jak mam ochotę na batonik pełny cukru to go sobie kupię i zjem. Nie objadam się przecież tym codziennie, po prostu słucham swojego organizmu. Jem gluten i dobrze mi z tym, ograniczam nabiał bo mój żołądek strajkuje. 





Z wielką przyjemnością przeczytałam książkę "Wściekły kucharz"Anthonego Warnera. Naprawdę świetnie napisana i dosadnie prawdziwa. Jest w niej wszystko. Są opisane wszystkie modne diety, sposoby odżywiania w wyjątkowo złośliwy sposób. W niektórych momentach naprawdę się uśmiałam. Autor w swoich sądach opiera się na badaniach naukowych i swoim biochemicznym wykształceniu i naprawdę nie oszczędza nic ani nikogo. Książkę powinien przeczytać każdy, ale to absolutnie każdy. Jest szczera i przemyślana i pokazuję prawdziwy świat żywności. 
Kochani nie dajmy się zwariować, ja uważam, że warto słuchać własnego organizmu a nie ślepo podążać za modą i obsesją zdrowego odżywiania. Każdy niech zrobi własny rachunek sumienia i idzie wybraną mu drogą a nie ogląda się na innych i naśladuje. Bo naprawdę możemy się nabawić zaburzeń odżywiania i problemów. I nie starajmy się gonić za czymś, osiągać coś za wszelką cenę. Bądźmy szczęśliwi i niech jedzenie nam sprawia radość i przyjemność. 





Tytuł - "Wściekły kucharz"
Autor - Anthony Warner
Wydawnictwo Buchmann
Miękka oprawa, stron 384
Cena - 30,99 zł

Jesienna sałatka makaronowa


Zapraszam was dzisiaj na pyszną, jesienną sałatkę. Powstała ona przy okazji czyszczenia lodówki, w której znalazłam kawałek sera, zmęczonego już życiem kalafiora, resztki rukoli. Miałam także ugotowany makaron, który został się z obiadu. A że ja nic nie wyrzucam, to zrobiłam taką właśnie sałatkę pełną rożnych dodatków. Oczywiście dodałam do niej mojego ukochanego pieczonego buraka, którego prawie zawsze znajdziecie w mojej lodówce. Całość smakowała pysznie. Sałatkę zabrałam sobie do pracy na drugie śniadanie, gdzie musiałam się podzielić nią z moimi znajomymi, bo jak tylko zobaczyli, że coś niosę to zaraz przybiegli sprawdzić co to. A ja zawsze biorę większą ilość, bo wiem, że będą chcieli spróbować. Miłego dnia kochani.


Składniki:

- 200 g ugotowanego makaronu - ja użyłam świderek
- 2 figi
- 100 g sera camembert
- 300 g pieczonego buraka
- 3 łyżki nasion słonecznika
- połowa kalafiora pieczonego 
- 2 garście rukoli
- łyżka majonezu
- mały jogurt naturalny
- 1 ząbek czosnku
- sól, pieprz

Makaron przekładamy do miski. Dodajemy pokrojonego, pieczonego buraka i rukolę. Ser camembert kroimy w kostkę, dodajemy do makaronu, wrzucamy także pieczonego kalafiora (przepis znajdziecie tutaj) i pokrojone figi.

Majonez mieszamy z jogurtem, wyciskamy ząbek czosnku, dodajemy sól i pieprz, wszystko razem mieszamy.

Słonecznik prażymy na suchej patelni, mieszamy, aż się zarumieni i dodajemy do sałatki. Polewamy sosem i mieszamy. 



Przepisy z dynią

Już jest. Moja ukochana przyjaciółka dynia. Pyszna, kolorowa, jesienna dama. Dla mnie od razu wiążę się z jesienią, ale taką piękną i słoneczną. Zebrałam dla was w jednym miejscu kilka moich przepisów z dynią, może wam się przydadzą i wykorzystacie je w swojej kuchni. Zapraszam. 




































Porozmawiajmy - zespół policystycznych jajników teoria - część druga


Dzień dobry kochani. Czas na kolejną część serii o zespole policystycznych jajników. Chciałabym wam bardzo podziękować za wszystkie wiadomości jakie od was dostałam, to tylko świadczy o tym jak wiele z nas boryka się z tym schorzeniem a właściwie to chorobą. I wiecie co jeszcze mi uświadomiły wasze wiadomości ? że wiele z was jest tak naprawdę nie do końca zdiagnozowane, nie macie włączonego leczenia i tak się bidulki męczycie z tymi wariactwami co nam codziennie serwują hormony. Czas jak najszybciej to zmienić, musimy chodzić do lekarzy i walczyć o własne, lepsze samopoczucie. Wiele z was mi pisało, że staracie się o dzidzię, że policystyczne jajka wam to strasznie utrudniają. Ale też dostałam mnóstwo wiadomości, że jak podjęłyście leczenie, dietę i po prostu się zawzięłyście to się udało i macie dzieci i czujecie się świetnie. Tylko jest to niestety problem już do końca życia, do końca życia trzeba być pod opieką lekarza, robić badania i sprawdzać czy z jajnikami jest wszystko ok. Piszecie, że macie oprócz PCOS insulinooporność, problemy z tarczycą, hashimoto. Tak bo oprócz jajników dochodzi szereg innych dolegliwości, dlatego jest to nazywane zespołem. 

Dzisiaj chciałabym wam także przedstawić moją pomoc - dietetyka Ewelinę Tabaczar. Ewelinka jest dietetykiem w Rzeszowie i postanowiła mi pomóc za co jej ogromnie dziękuje. Zapraszam was na jej stronę Dietifit. Poniżej zapraszam do poczytania co to właściwie są policystyczne jajniki. 


Opracowanie Ewelina Tabaczar.
Zespół policystycznych jajników
Zespół policystycznych jajników (PCOS) to choroba pochodzenia endokrynologicznego
występująca u młodych kobiet. Charakterystyczne objawy dla tej choroby to trądzik,
nadmierne owłosienie, insulinooporność czy otyłość.
PCOS jest najczęstszą przyczyną niepłodności.
W jaki sposób diagnozuje się chorobę oraz jakie są metody leczenia?

Rozpoznanie PCOS:


Objawem zespołu policystycznych jajników jest pojawienie się trądziku i nadmiernego owłosienia
na brodzie, brzuchu czy piersiach co ma związek ze zwiększoną produkcją androgenów.
Ponadto występuje insulinooporność czyli obniżona wrażliwość organizmu na działanie
insuliny a także hiperinsulinemia czyli zbyt wysoki poziom insuliny.
W PCOS pojawiają się także nieregularne miesiączki oraz obraz policystycznych jajników
w badaniu ultrasonograficznym.
Diagnostyka opiera się na kilku kryteriach, a najpowszechniej stosowane są kryteria
Rotterdamskie. Podczas diagnostyki należy wykluczyć inne choroby, które mogą sugerować
zespół policystycznych jajników.  


PCOS  rozpoznaje się na podstawie kryterów Rotterdamskich po spełnieniu dwóch

z trzech kryteriów:
- brak lub rzadkie występowanie owulacji
- kliniczne i/lub biochemiczne objawy hiperandrogenizmu  i hirsutyzm (nadmierne owłosienie)
- obraz policystycznych jajników w badaniu USG
Aby rozpoznać PCOS lekarz powinien przeprowadzić dokładny wywiad,  który w szczególności
powinien dotyczyć cyklu miesiączkowego. Dodatkowo może zlecić wykonanie następujących badań:
- test tolerancji glukozy z oceną insuliny na czczo i po obciążeniu glukozą
- poziom triglicerydów na czczo, HDL i LDL oraz współczynnik glukozowoinsulinowy
i współczynnik HOMA.
- USG, tomografia komputerowa oraz rezonans magnetyczny w celu wykluczenia guza
nadnerczy lub jajnika.
- androstendion, dehydroepiandrosteron (DHEAS) oraz testosteron
- lutropina i folitropina

Metody leczenia PCOS.


W PCOS występuje nadmierne owłosienie typu męskiego w okolicach takich jak: skóra twarzy,
policzków i górnej wargi, tułowia oraz kończyn. Przyczyną tego jest nadmierna produkcja
androgenów lub wzmożona wrażliwość mieszków włosowych. Leczenie powinno polegać
na zmniejszeniu androgenów i krążącego wolnego testosteronu oraz na ograniczeniu aktywności
androgenów w mieszkach włosowych. Można to osiągnąć poprzez zastosowanie dwuskładnikowych
tabletek antykoncepcyjnych, które zaleci lekarz.
Po leczeniu można zasięgnąć pomocy u kosmetologa, który zaproponuje zabiegi depilacji
czy trwałego usunięcia nadmiernego owłosienia.
Kobiety z zespołem policystycznych jajników wymagają specjalistycznej diagnostyki i leczenia.
Bardzo ważne jest tutaj przede wszystkim wielowymiarowe wsparcia psychologiczne i społeczne.

Literatura:
Herian M., Grzesiak M., Rola witaminy D3 i jej receptora w żeńskim układzie rozrodczym,
Kosmos Vol. 66, 3, 389–399, 2017
Kowalska H., Lenart A., Marzec A. i wsp, Wykorzystanie produktów prozdrowotnych i suplementów
diety w insulinooporności®, Postępy Techniki Przetwórstwa Spożywczego 2/2017
Pujer K., Problemy nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Tom 3, 2017
Sulima M., Lalak P., Lewicka M., Charakterystyka zespołu policystycznych jajników,
Interdyscyplinarność współczesnej medycyny, 2017


Kochane moje tak więc jak pisze Ewelina sprawa nie jest prosta. Tu potrzebna jest naprawdę fachowa pomoc, same sobie nie damy rady z tym problemem. Mamy cały szereg dolegliwości, które uprzykrzają nam życie a nie leczone PCOS może doprowadzić do gorszych chorób. Policystyczne jajniki to bardzo częste schorzenie. Tak więc dziewczyny, jeżeli jeszcze któraś z was nie była u lekarza a podejrzewa takie problemy u siebie, niech nie czeka a już od razu się zapisuje do specjalisty. Ja dopisze jeszcze od siebie, że sposobem leczenia jest podanie metforminy - ja dostałam Glucophage i jak na razie się u mnie sprawdza. Metformina, której głównym celem jest zwiększanie wrażliwości tkanek na działanie insuliny a także wykazuje pośrednie działanie antyandrogenne. Dzięki niej możemy doprowadzić do spadku masy ciała i zmniejszenia insuliny w organizmie co wpływa pozytywnie na obniżenie wydzielania przez jajniki androgenów. Przepisuje się także tabletki antykoncepcyjne, ale nie każda kobieta dobrze je toleruje - pomagają one przy problemach z trądzikiem, z nadmiernym owłosieniem, nieregularnymi miesiączkami. Niestety ta dolegliwość będzie nam towarzyszyć zawsze, leki mogą ją tylko "uśpić" a nie całkowicie wyleczyć. Bardzo często po odstawieniu leków objawy wracają. I tak było w moim przypadku - po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych objawy wróciły ze zdwojoną siłą. Jeżeli planujemy dzieci a zdiagnozowano u nas ten problem to najlepiej poszukać pomocy u lekarza endokrynologa-ginekologa. Ważną rzeczą jest waga - gdy mamy nadwagę czy otyłość musimy zgubić zbędne kilogramy, im ważymy więcej tym większe problemy stwarza PCOS. Istotną rzeczą jest także ruch. Czytałam także o stosowaniu diety z niskim indeksem glikemicznym. Ale o tym porozmawiamy sobie w kolejnych częściach. Oczywiście piszcie dalej z pytaniami, możecie je również zadawać w komentarzach, na wszystkie postaramy się odpowiedzieć. 


"Ortoreksja" recenzja książki



Powiem tak - bardzo zaciekawiła mnie ta książka. Bo tak ludzie zaczęli się interesować zdrowym odżywianiem, dietami tak mogą wpaść w pułapkę i dać się "zwariować", bo w tym wszystkim można naprawdę czasami się pogubić. "Ortoreksja" Renee McGregor to odpowiedź na pytanie - zdrowe odżywianie - rozsądek czy już obsesja. 
Ale czym właściwie jest ta ortoreksja ? to zaburzenie odżywiania i bardzo trudno ją zdiagnozować. To taki "nawyk", który ciężko przezwyciężyć, to taki obłęd zdrowego odżywiania, w który bardzo szybko możemy popaść. Rezygnujemy z pewnych produktów dla zdrowia, dla lepszego samopoczucia, chcemy oczyścić swój organizm - wszystko super i ja jestem jak najbardziej za, ale nie możemy popadać w paranoję i obłęd. Wiele diet niesie za sobą takie ryzyko. Niestety, we wszystkim należy zachować umiar i zdrowy rozsądek, jak ja to mówię - wszystko jest dla ludzi. 

Dietetyk, specjalistka w dziedzinie zdrowego odżywiania oraz w zaburzeniach odżywiania Renee McGregor przychodzi nam z pomocą, ujawnia ona prawdę, co tak naprawdę kryje się za dietami, pokazuję ich niebezpieczną stronę, bardzo często przez nas nie zauważalną. Powołuje się na doświadczenia i pokazuję jak można sobie z tym problemem poradzić. 




Ta książka pokazuje nam, uświadamia nas jak szkodliwe może być obsesyjne podejście do jedzenia, do diet i do oczyszczania. Jasno nam mówi, że zdrowa dieta nie ma nic wspólnego z ciągłymi nakazami i zakazami. A jeszcze na dodatek ze wszystkich stron jesteśmy bombardowani obłędem licznych diet i fanatycznym dążeniem do idealnej figury. A to wszystko wcale nie jest dla nas dobre, nie jest dobre dla naszego zdrowia psychicznego. Autorka opisuje bardzo popularne diety np. dieta bezglutenowa. Opisuje na czym ona polega, jak wpływa na odchudzanie i jakie niesie za sobą zagrożenia dla zdrowia - oczywiście pisze także, że glutenu nie mogą spożywać osoby chore na celiakie. I tak opisuje wszystkie diety - nisko węglowodanową, roślinną, bezcukrową, beznabiałową czy detoksykacyjną. Warto w tym wszystkim znaleźć granicę. 

Przeczytałam tą książkę z ciekawością i cieszę się, że na nią trafiłam. Każdy z nas powinien ją przeczytać i zastanowić się czy przypadkiem jedzenie i panujące mody nie rządzą naszym życiem, czy umiemy jeszcze czerpać przyjemność i radość z jedzenia czy obsesyjnie wybieramy tylko określone produkty i zamykamy się w "szufladkach". Ja zdecydowanie słucham swojego organizmu i wybieram to co mi smakuje, co lubię i co lubi mój organizm. Chcę się czuć dobrze i zdrowo. 





Tytuł - "Ortoreksja"
Autor - Renee McGregor
Wydawnictwo Laurum
Cena - 38,17 zł
Miękka oprawa, stron 168

Bigos z suszonymi pomidorami, kurczakiem i kabanosami


Ostatnio pobiegłam na rynek i ledwo z niego wróciłam. Przytachałam mnóstwo warzyw i owoców. Kupiłam jeszcze śliweczki i zrobiłam już ostatnie powidła, kupiłam jeszcze jabłka i zrobiłam kilka dżemów no i górę warzyw. Cukinię, dynię, kapustę, ziemniaki, ogórki, pomidory. Zapas na cały tydzień. Trzeba jeszcze korzystać póki jest duża dostępność. No i szaleć z cukinią i dynią bo ta pomarańczowa królowa już jest. Powstał więc sos pomidorowy, no i ugotowałam wielki gar bigosu. Dodałam do niego suszonych pomidorów, kurczaka i kabanosy - wyszedł mega pyszny. Dodatek suszonych pomidorów to był strzał w dziesiątkę, naprawdę. Teraz mam w zasadzie obiady na cały tydzień. Spróbujcie takiej wersji bigosu. 
Życzę smacznego i cudownego dnia.



Składniki:

- 1 duża kapusta
- filet z kurczaka
- 100 g kabanosów (Henryk Kania)
- 400 g pieczarek
- 10 suszonych pomidorów
- 2 łyżki suszonej cebuli
- 4 łyżki koncentratu pomidorowego
- sól, pieprz
- 3 liście laurowe
- pęczek koperku
- łyżka oleju

Filet z kurczaka kroimy na kawałki, przyprawiamy solą i pieprzem i podsmażamy na patelni z łyżką oleju. Na sam koniec dodajemy pokrojone kabanosy i jeszcze chwilkę podsmażamy.
Pieczarki i suszone pomidory kroimy na kawałki. Kapustę szatkujemy.

Do dużego garnka wkładamy kapustę, pieczarki i suszone pomidory. Dodajemy liście laurowe, kilka ziarenek pieprzu, suszoną cebulę oraz wlewamy wodę - 2 szklanki. Przykrywamy i gotujemy do miękkości.

Następnie dodajemy podsmażone mięso z kabanosami oraz koncentrat pomidorowy, mieszamy, przyprawiamy solą i pieprzem, dodajemy posiekany koperek. W razie potrzeby dodajemy jeszcze wody. Jeszcze chwilkę wszystko razem gotujemy.

Podajemy z chlebem, ziemniakami lub makaronem.