Mini bułeczki ze smacznymi nadzieniami


Kochani zapraszam was dzisiaj na małe słodkości. Przygotowałam mini bułeczki z pysznymi nadzieniami, takie malutkie - dosłownie na jeden kęs. Takie bułeczki można nadziać dosłownie wszystkim, zrobić je na słodko czy wytrawnie. Super pomysł na słodkości dla dzieci. Takie bułeczki można zapakować w pudełko śniadaniowe do szkoły, nasze pociechy z pewnością będą zadowolone. Za oknem zrobiło się prawdziwie jesiennie, więc drożdżowe smakołyki smakują teraz wyjątkowo. Życzę wam miłego dnia i smacznego. 


Składniki:

ciasto:
- 280 g mąki pszennej
- 50 g cukru trzcinowego
- 50 g roztopionego masła
- 1 jajko
- szczypta soli

rozczyn:
- 10 g świeżych drożdży
- pół łyżeczki cukru trzcinowego
- 100 ml ciepłego masła
- 40 g mąki pszennej

nadzienie - gorzka czekolada, maliny, borówki amerykańskie, marmolada


W miseczce mieszamy ciepłe mleko (max 37 stopni) z cukrem, mąką i drożdżami. Odstawiamy na 20 minut, aby rozczyn wyrósł.

Do miski wsypujemy mąkę, cukier i rozbełtane jajko. Mieszamy i dodajemy roztopione masło i szczyptę soli. Następnie wlewamy rozczyn i wyrabiamy ciasto. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 2 godziny do wyrośnięcia.

Następnie odrywamy małe kawałki ciasta, rozpłaszczamy i nakładamy nadzienie, zlepiamy. Ja użyłam mrożone maliny, borówki amerykańskie, kawałki gorzkiej czekolady i marmoladę. Małe bułeczki układamy w foremce do pieczenia - ja miałam formę silikonową na mini bułeczki. Taką formę znajdziecie na stronie Tescoma. Świetnie się sprawdza w takich wypiekach. Formy nie ma potrzeby smarowania tłuszczem, nic się nie przykleja. Bułeczki po upieczeniu po prostu same wypadają z formy. 

Bułeczki wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni, grzanie góra-dół, pieczemy je przez około 25 minut, aż się ładnie zarumienią. 





Ryż z jabłkami zapiekany w piekarniku


Spacerując wczoraj z psem nazbierałam kasztanów i kolorowych liści. Po prostu nie mogłam się powstrzymać, takie piękne, kolorowe leżały na trawie. Już znalazły swoje miejsce w moim pokoju, wśród świeczek i jesiennych dekoracji. Zbierając skarby jesieni, której zresztą mamy dzisiaj pierwszy dzień, przypomniało mi się pyszne danie, które zawsze robiła nam mama w jesienne wieczory. To ryż z jabłkami zapiekany w piekarniku z dużą ilością cynamonu. I taki właśnie ryż przygotowałam wczoraj na kolację dla rodzinki. Mówię wam, jaki on był pyszny a jak pachniało całe mieszkanie jabłkami i cynamonem. Dla mnie to takie smaki z dzieciństwa i miłe wspomnienia. Dzisiaj też sobie pójdę po pracy na spacer i również pewnie przyniosę jakieś skarby. Miłego piąteczku kochani.


Składniki:

- 200 g białego ryżu
- 4-5 jabłek
- 2 łyżki miodu
- 1 łyżeczka cynamonu + pół łyżeczki do posypania na wierzchu
- 500 ml mleka 
- łyżeczka masła do wysmarowania formy


Do garnka wlewamy mleko i zagotowujemy. Wsypujemy ryż i dodajemy 1 łyżkę miodu. Gotujemy na małym ogniu do miękkości ryżu - u mnie to trwało około 20 minut. Jeżeli będzie taka potrzeba to dolewamy mleka - jeżeli ryż będzie zbyt gęsty. 

Jabłka obieramy i ścieramy na tarce na dużych oczkach i dodajemy cynamon i łyżkę miodu. 

Formę do zapiekania smarujemy masłem. Wykładamy połowę ryżu, następnie warstwę jabłek i ponownie warstwę ryżu. Na wierzchu posypujemy jeszcze cynamonem.

Naczynie do zapiekania wkładamy do piekarnika, temperatura 150 stopni, grzanie góra-dół i pieczemy przez 25 minut. Od razu podajemy jeszcze ciepły.
Smacznego. 

Ryż przygotowałam w mini garnkach żeliwnych od Ballarini. Jeden garnek to porcja dania dla jednej osoby. Bardzo lubię przygotowywać takie zapiekanki w tych naczyniach. Garnek ma pojemność 250 ml i bardzo długo po pieczeniu czy gotowaniu trzyma ciepło, pasuje do wszystkich kuchenek i piekarników. Dania podane w takich mini garnkach żeliwnych świetnie się prezentują na stole. 



Jesienne propozycje na pyszne dania


Kochani żegnamy lato i już jutro witamy jesień. Ogólnie to lubię tą porę roku, lubię ciepłe, długie swetry, szaliki. Lubię ciepłe, rozgrzewające herbaty i pachnące cynamonem dania. Lubię wieczory pod kocem z książką i łuną światła padającą ze świeczek. Lubię jesienne słońce i piękne kolorowe liście, lubię barwy natury, kasztany i żołędzie. Każda pora roku ma swój urok i nawet jak za oknem ponuro i pada, to jesień ma swoją magię. Jesienią chętniej sięgamy po dania syte i dające nam ciepło od środka. Zapraszam was na kilka moich propozycji. Mam nadzieje, że skorzystacie.
Smacznego. 













































Kotlety mielone z kapustą pekińską


Lubię jesień, lubię jej kolory, smaki i zapachy. Lubię piec szarlotkę, czuć zapach cynamonu, lubię usiąść z kubkiem herbaty z cytryną i miodem, uwielbiam śliwki, sycące dania i bardziej niż latem mam ochotę na mięso. Co prawda wybieram tą jesień słoneczną, abym mogła pospacerować, poszurać w liściach, nazbierać kasztanów. Zdecydowanie nie lubię jej szarości i deszczu. Zniosę wszystko, ale jak pada to brrrrr. Każda pora roku ma swoje uroki. A wy za co lubicie jesień ???
A jak jesień to kotlety mielone, które mi się kojarzą z dzieciństwem, mama robiła nam takie na obiad czy do szkoły na kanapki. Zdecydowanie wolałyśmy z siostrą taką wersję dodatków na kanapki od sklepowych szynek. Pamiętam jak koleżanki ze szkoły chciały się ze mną zamieniać na kanapki, w mojej był kotlet, była sałata z działki, był pomidorek. Tak więc dzisiaj mam dla was takie kotleciki mielone, ja dodałam do nich kapustę pekińską. Są naprawdę pyszne i polecam wam taką wersję. To miłego dnia kochani. 

Składniki:

- 500 g mielonej łopatki
- 1 duża cebula
- 3 ząbki czosnku
- sól, pieprz
- 1 bułka kajzerka
- 100 ml mleka
- kawałek kapusty pekińskiej
- olej rzepakowy do smażenia (Woj-Len)

Mięso przekładamy do miski, przyprawiamy solą i pieprzem. Bułkę łamiemy na kawałki i zalewamy ją mlekiem, aby zmiękła. Czosnek wyciskamy i dodajemy do mięsa.

Cebulę obieramy i kroimy ją w kostkę, podsmażamy na patelni z łyżką oleju. Kapustę pekińską drobno szatkujemy i dodajemy wraz z podsmażoną cebulą do mięsa. Dodajemy również bułkę wraz z całym mlekiem. Mieszamy wszystko razem ze sobą.

Rozgrzewamy patelnię z olejem, formujemy kotleciki i smażymy na rumiano z dwóch stron. 
Kotlety podajemy z ziemniakami, ryżem i ulubioną surówką. Będą również świetnie smakować na kanapki. 



Porozmawiajmy - sposoby na jesienną chandrę




Bardzo lubię jesień, kolorowe liście spadające z drzew, kasztany leżące pod nogami. Jesień kojarzy mi się z grzybami, dynią i śliwkami. Jak każda pora roku ma swoje plusy i minusy. Niestety negatywnym aspektem jest coraz krótszy dzień, ponura aura i deszcze, chociaż te mają swój urok.
Każdego z nas jesienią może dopaść chandra, złe samopoczucia a nawet depresja. Zbyt mało słońca daje się we znaki. Wracasz z pracy i siadasz na kanapie, za oknem szaro-buro a ty nie masz na nic ochoty. Pewnie w tej chwili wiele z nas powie – tak, mnie też to dopada. Dopada nas w najmniej oczekiwanym momencie. Niby wszystko jest dobrze a nasze samopoczucie się pogarsza i z dnia na dzień jest coraz gorzej. Tak to jesienna chandra.

Dopada nas codzienność, spada nasza forma, łapiemy przeziębienia i negatywnie się oceniamy, borykamy się z problemem i są sytuacje, kiedy nas to zaczyna przerastać.
Na jesienną chandrę są na szczęście sposoby, każda z nas może z tym skutecznie walczyć. Podpowiem wam jakie ja mam sposoby, aby się jej nie poddać.

Jeżeli masz w domu psa to sukces, skup się na tym, aby codziennie wyjść z psem na spacer. Nie muszą to być jakieś długie spacery, wystarczy kilka minut na świeżym powietrzy, aby poczuć się lepiej i to niezależnie od pogody. Może padać, może wiać a pies musi wyjść na spacer. Warto także pomyśleć o jakiejś aktywności fizycznej, zapisać się na fitness i biegać do klubu chociażby dwa razy w tygodniu. Jeżeli pogoda dopisuje wybierz się na rower, fajnie jest pojeździć po okolicy, zobaczyć co słychać w zaprzyjaźnionym parku czy lesie. Przy okazji dotlenisz  organizm, poprawisz wydolność oraz wzmocnisz swoją odporność. Jazda na rowerze dostarcza wiele radości, możemy zachwycić się otaczającą nas przyrodą, która o tej porze roku potrafi być piękna. Kto lubi biegać, niech biega, kto lubi tańczyć, niech zapisze się na zumbę. A może basen okaże się dla ciebie idealny.  Każdy z nas może dobrać taką aktywność fizyczną, która sprawi, że poczujemy się szczęśliwi.
Dobrym sposobem jest muzyka, film i książka. Jak czujesz, że dopadają cię szare myśli, włącz ulubioną muzykę. Obejrzyj z bliskimi fajny film lub wybierz się do kina. Nie zamykaj się w sobie, nie zamykaj się w domu. Kubek gorącej herbaty, a może kawy, ciekawa książka i ciepły koc naprawdę działają cuda. Nie bądź dla siebie zbyt surowa, jak nie masz ochoty dzisiaj na sprzątanie czy gotowanie to odpocznij. Naprawdę nic na siłę. Chociaż ja właśnie jak mam zły humor to zamykam się w kuchni i gotuje, to mnie odpręża i pozwala zapomnieć o problemach. Pamiętajmy także o rozmowie, gdy jest nam źle to podzielmy się tym z mężem, mamą a nawet siostrą czy koleżanką. Rozmowa naprawdę pomaga i fajnie mieć świadomość, że nie zostaje się samej ze smutkami. Jest nam łatwiej pozbyć się negatywnych emocji. No i uśmiech, który ma zbawienny wpływ. Uśmiechnij się do siebie w lustrze, powiedz sobie, że jest super. Nalej sobie wody do wanny, dodaj aromatycznych olejków do kąpieli, zapal świece i pozwól, aby ciepła woda zabrała całe napięcie. Połóż się wcześniej spać, odpowiednia ilość snu sprawi, że będziesz lepiej funkcjonować następnego dnia.




Warto sobie wszystko dokładnie przemyśleć i zaplanować. Nie możemy mówić, że nie mamy czasu. Każdy ma czas, to zależy od naszej organizacji. Spotkaj się z koleżanką z pracy na kawę, idź z przyjaciółką na zakupy, jak kupisz sobie nową bluzkę a może torebkę z pewnością poprawi ci się humor. A może zajmiesz się robótkami ręcznymi. Robienie na drutach czy wyszywanie, które było kiedyś tak modne wraca do łask i dzisiaj. To naprawdę potrafi zająć myśli i pozwoli się zrelaksować. Mnie zafascynowała jakiś czas temu metoda zdobienia drewnianych przedmiotów tzw. decoupage.
Jest to bardzo fajne zajęcie, bardzo wciągające i dające dużo satysfakcji. Ja sama zdobiłam tace na naczynia, pudełka na chusteczki czy wiszące aniołki. Tą metodą można zdobić kieliszki czy wazony. Wygląda to naprawdę cudnie i można jesienią się tym zająć i porobić prezenty dla bliskich pod choinkę. Właśnie takie prezenty sprawiają dużo radości, prezenty które zrobisz sama. 




Warto poszukać swojej pasji, a może właśnie teraz zrealizujesz jakieś swoje ukryte marzenia, coś co chciałaś kiedyś zrobić, ale się nie udało. Może właśnie teraz się uda.
Zadbaj też o prawidłową dietę, objadanie się słodkościami tylko pogorszy sprawę. Jedz warzywa i owoce, które są dostępne jesienią, pieczone jabłko z marmoladą smakuje wspaniale a zupa z dyni zachwyci cię swoim aromatem. Fajnym rozwiązaniem jest rozpoczęcie dnia od pożywnego śniadania, takiego które dostarczy nam energii. Ja wybieram owsiankę, zawsze się sprawdza. Można ją przygotować na wiele sposobów.


I pamiętaj jesienną chandrę możesz szybko zwalczyć, myśl pozytywnie, wychodź z domu i uśmiechaj się do świata. Zobaczysz jaki piękny potrafi być każdy dzień. 



Sałatka kartoflana z kabanosami


Sałatki po prostu uwielbiam. Mogłabym je jeść cały czas, bez końca. Na śniadanie, obiad i kolację a nawet na deser. A najbardziej mi smakują sałatki latem, pełne zieleni, mieniącej się czerwieni i przebłyskujących innych kolorów. Zdrowo, smacznie i lekko. 
Staram się zawsze przygotowywać sałatki inaczej, a to dodaje jogurt, a to oliwę. Dodatki także zmieniam w zależności od chęci i nastroju. Bardzo lubię wplatać różne zioła i sałaty. Czasami dodam szynkę, podsmażone kawałki mięsa czy kabanosy. A najbardziej mi smakuje sałatka kartoflana z dodatkami, które mam akurat pod ręką. 
Taka sałatka spokojnie wystarczy wam na syty obiad, możecie ją także zabrać ze sobą do pracy. Wasze brzuszki będą zadowolone. 

To już kolejny przepis biorący udział w kampanii "Ziemniaki czy Kartofle". Zachęcam was również do głosowania na mój przepis w kartoflanym pojedynku a także do śledzenia kampanii, mam nadzieję, że znajdziecie tam mnóstwo ciekawych inspiracji na dania z kartoflami. Zajrzyjcie na www.ziemniakiczykartofle.pl.


Składniki:

- 500 g małych kartofli
- 200 g pomidorków koktajlowych
- 100 g kabanosów
- opakowanie mieszanki sałat 
- kilka listków szczawiu czerwonego
- garść szczypiorku
- 4 łyżki jogurtu naturalnego
- łyżka oliwy
- łyżka musztardy
- łyżka miodu
- łyżeczka octu balsamicznego
- sól, pieprz


Kartofle myjemy, nie obieramy ich ze skórki. Kroimy na kawałki i wrzucamy je na patelnię z łyżką oleju. Podsmażamy je na niewielkim ogniu, zamykamy pokrywkę i dusimy, aż zmiękną. Jak będzie taka potrzeba możemy wlać odrobinę wody.

Na talerzu lub półmisku układamy sałaty. Dodajemy kartofle, pokrojone kabanosy oraz pokrojone pomidorki. Posypujemy listkami szczawiu i szczypiorkiem.

Przygotowujemy sos - jogurt mieszamy z oliwą, musztardą, miodem, octem, mieszamy i przyprawiamy solą i pieprzem. Takim sosem polewamy sałatkę. 
Taką sałatkę możemy zapakować do pojemnika i zabrać ze sobą w podróż. 
Smacznego. 




Przepis powstał w ramach kampanii „Ziemniaki czy kartofle?”, której działania sfinansowane są ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.

Tarta z owocami - galette


Taką tartę jadłam ostatnio w przytulnej knajpce, gdzie spotkałam się z przyjaciółką na pogaduszki i kawkę. Tarta była z figami i gruszką, podana na ciepło z gałką lodów. Jejku jakie to było pyszne. Tak więc przygotowałam podobną tartę z owocami. Galette bo taka jest jej nazwa to ciasto kruche i dowolne nadzienie. Jest tak naprawdę bardzo szybka i łatwa do zrobienia, po prostu zagniatamy ciasto, schładzamy je, rozwałkowujemy i dodajemy owoce, zawijamy do środka brzegi ciasta i pieczemy. A jak smakuje, po prostu mniam. Nie można się jej oprzeć a ręka sama sięga po kolejny kawałek. Koniecznie spróbujcie jak smakuje. 


Składniki:

- 300 g mąki pszennej (użyłam od Kłos-Pol)
- 150 g zimnego masła (zawartość tłuszczu 82 %)
- 80 g cukru pudru
- 1 jajko
- szczypta soli
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki jogurtu naturalnego gęstego

- kilka śliwek
- 1 duża gruszka
- 1 duża nektarynka

- cukier puder do posypania


Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy proszek do pieczenia i cukier puder. Wbijamy jajko, dodajemy jogurt i pokrojone zimne masło oraz szczyptę soli. Szybko zagniatamy ciasto, chowamy je na godzinę do lodówki. 

Śliwki kroimy na ćwiartki, gruszkę na pół - wydrążamy ogryzek i kroimy ją w cienkie plasterki. Tak samo robimy z nektarynką. 

Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na podsypanej mąką stolnicy lub blacie, na kształt owalnego koła. Ciasto przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia - taką dużą z piekarnika. Na środku układamy owoce, pozostawiamy wolne brzegi ciasta. Następnie brzegi zakładamy na owoce do środka. Posypujemy cukrem pudrem i wstawiamy do nagrzanego piekarnika - 180 stopni, grzanie góra-dół i pieczemy przez 40 minut, następnie pieczemy jeszcze 5 minut - grzanie -dół. Upieczoną tartę posypujemy cukrem pudrem i możemy jeść. Pysznie smakuje jeszcze na ciepło, spróbujcie także podać ją z gałką lodów. 
Smacznego.