Roladki z kabanosami


Dzień dobry słoneczka. No i mamy poniedziałek, początek tygodnia i czas wracać do rzeczywistości, czas wracać do pracy po wolnym. Oj nie powiem, bardzo ciężko się wstaje po takim lenistwie, trzeba się na nowo przyzwyczaić. Ale nic to - ubieram się w uśmiech, ciepły sweter bo za oknem strasznie zimno i lecę z tym dniem. 
Mam dla was bardzo fajny pomysł na obiadek, robiłam go ostatnio jak miałam gości i wszystkim bardzo smakowały takie roladki i często wykorzystuje taki pomysł na obiad, mięso faszeruje tym co mam akurat pod ręką, możecie dodać to co lubicie, będzie pysznie. No i szybko, bo wystarczy tylko przyprawić mięso, zawinąć i włożyć do piekarnika - obiad w zasadzie robi się sam. 
To ja zostawiam wam przepis, może skorzystacie i zrobicie takie roladki na obiad i życzę wam cudownego poniedziałku. Możecie także zrobić z mniejszej ilości, ja miałam gości, więc przygotowałam więcej, taka ilość wystarczy także na dwa dni. 



Składniki:

- 14 udek z kurczaka bez kości
- 100 g kabanosów Henryk Kania
- 2 kulki mozzarelli
- kilka pieczarek
- słoik suszonych pomidorów
- kilka oliwek
- 2 łyżki kukurydzy
- kilka listków świeżej bazylii
- garść zielonej pietruszki
- sól, pieprz
- słodka papryka w proszku


Pieczarki kroimy w plasterki i podsmażamy na patelni. Suszone pomidory kroimy w plastry.

Udka z kurczaka przyprawiamy solą i pieprzem oraz słodką papryką. Kabanosy kroimy na kawałki, mozzarellę w plastry. 

Na każdy kawałek mięsa nakładamy pieczarki, mozzarellę, kabanosy i świeżą bazylię. Na dno naczynia układamy część pieczarek i część pomidorów co nam zostały oraz kukurydzę. Udka zawijamy i układamy w naczyniu żaroodpornym. Posypujemy resztą pieczarek, oliwkami, suszonymi pomidorami oraz natką pietruszki. 

Roladki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 50-60 minut. Podajemy z ulubionymi surówkami, ziemniakami, ryżem czy kaszą.
Smacznego !!!






Pizza z pesto i serami



Dzisiaj kochani zapraszam was na domową pizzę. Oj dawno jej nie piekłam, ale chłopaki ostatnio wołali o pizzę, więc jest. W troszkę innym wydaniu - bo z dużą ilością sera i z pesto bazyliowym. Wyszła po prostu pyszna. Ciasto na pizzę od lat robię sama, mam swój sprawdzony, przetestowany przepis i zawsze wychodzi super. Cienkie ciasto i ulubione dodatki to sposób na sukces. A wy robicie domową pizzę czy raczej zamawiacie do domu gotowce ? mi czasami zdarzy się zamówić, ale to bardzo rzadko i to w naprawdę alarmowych sytuacjach. Zdecydowanie wolę taką swoją, dodaje do niej to na co mam ochotę i już. Polecam i wam. Życzę miłego dnia i smacznego. 



Składniki:

- 280 g mąki pszennej
- 15 g świeżych drożdży
- 150 ml ciepłej wody
- pół łyżeczki soli
- pół łyżeczki cukru
- 1 łyżka oliwy

- pół małej cukinii
- 2 łyżki pesto z bazylii
- kulka mozzarelli
- 50 g sera gouda
- 50 g sera cheddar
- kilka listków świeżej bazylii


Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy sól i cukier. W ciepłej wodzie rozpuszczamy drożdże i wlewamy je do mąki, dodajemy oliwę. Wyrabiamy ciasto tak długo, aż składniki się połączą a ciasto zrobi się elastyczne (ja wyrobiłam w mikserze z hakiem). Odstawiamy ciasto w ciepłe miejsce na 1,5-2 godziny, przykrywamy ściereczką. 

Na blaszkę wykładamy papier do pieczenia. Przekładamy  ciasto i rozkładamy palcami na całej długości razem z bokami. Smarujemy ciasto pesto i nakłuwamy je widelcem na całej powierzchni.  Cukinię kroimy w kostkę i układamy na pizzy, układamy listki bazylii. Ser gouda i cheddar ścieramy na tarce, mozzarellę rozrywamy palcami na kawałki i rozkładamy na pizzy, układamy także pozostały ser.

Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni, grzanie góra-dół, wkładamy pizzę. Pieczemy przez 20-25 minut. Ta pizza nie wymaga już dodatków, jest pyszna sama w sobie. Możemy przed podaniem posypać jeszcze świeżą bazylią.



Szybka pizza "na winie" (czyszczenie lodówki)


No i mamy nowy rok. Powiem wam, że ten stary bardzo szybko mi zleciał. Jaki był - powiem tak - tych złych chwil wolę nie wspominać, pamiętać tylko te dobre i miłe. No bo po co. Teraz czas na nowe wyzwania, nowe cele i postanowienia. No i czas na czyszczenie lodówki, więc powstała pizza. Wykorzystałam wszystko co wykorzystać musiałam, to co pozostało w sumie po świętach i po sylwestrze. Podaje przepis na ciasto a dodatki dobierzcie sobie sami. Zobaczcie co macie pod ręką i działajcie. Pizza to świetny pomysł na wykorzystanie resztek, bo przecież nic się nie może zmarnować, nic nie wolno wyrzucać. Ja jeszcze na urlopie, idę do pracy dopiero w piątek. Powiem wam, że się rozleniwiłam odrobinkę, ale już powoli wracam do rzeczywistości. Życzę wam cudownego dnia i wszystkiego dobrego. 


Składniki:

- 250 g mąki pszennej
- łyżeczka suszonych drożdży
- 170 ml ciepłej wody
- 1/4 łyżeczki soli
- łyżka oleju

Wszystkie składniki przekładamy do miski. Wyrabiamy ciasto. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na około jedną godzinę.

W tym czasie przygotowujemy ulubione dodatki. 

U mnie:
- podsmażone pieczarki
- podsmażona cebula
- podsmażona szynka (pokrojona w kostkę)
- kawałek żółtej papryki
- 2 łyżki kukurydzy
- łyżka ciecierzycy
- 2 garście mozzarelli pokrojonej w drobną kostkę
- 2 łyżki sosu pomidorowego domowego
- rukola

Ciasto przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia (duża blacha z piekarnika). Rozciągamy na całej powierzchni i nakłuwamy widelcem. Smarujemy sosem pomidorowym. Układamy pieczarki, cebulę, szynkę, paprykę, kukurydzę i ciecierzycę. 

Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 230 stopni, grzanie góra-dół i pieczemy przez 10 minut. Następnie posypujemy pizzę mozzarellą i pieczemy jeszcze 10 minut. 
Podajemy z rukolą. 



Bakłażan zapiekany z pomidorami i serem i książka "Takie życie tylko w Neapolu"



Byliście kiedyś we Włoszech, ja niestety jeszcze nigdy. A bardzo bym chciała tam pojechać, w jakie miejsce konkretnie - sama nie wiem. Chciałabym zobaczyć wiele miejsc, posmakować dań, napić się wina i wystawić buźkę do słońca. Lubię kuchnię włoską już od dawna, sosy pomidorowe, warzywne zapiekanki, risotto pełne smaku. Jest wiele dla mnie jeszcze smaków nie odkrytych. Wybierzecie się ze mną na małą podróż w piękne zakątki słonecznego Neapolu. 




Książkę Katherine Wilson "Takie życie tylko w Neapolu" przeczytałam jednym tchem i dziękuje bardzo Wydawnictwu Czarna Owca za taką możliwość. Książka opowiada o przygodach amerykanki Katherine, która przyjeżdża do Neapolu na trzymiesięczny pobyt i zostaje na zawsze. Znajdziecie tutaj miłość, wiele barwnych opowieści o tradycji i kulturze włoskiej, wspaniałe przepisy na pyszne dania. Bohaterka jest bardzo zaskoczona jak bardzo jej rodzima kultura różni się od włoskiej, uczy się kuchni, uczy się radości.
Pokazuje nam jak każde, nawet najprostsze danie staje się magicznych wydarzeniem, pełnym śmiechu i szczęścia, bo tylko szczęśliwa osoba potrafi przygotować szczęśliwe jedzenie. Ta książka to taki pamiętnik, książka kulinarna i historia w jednym. Czyta się ją naprawdę fajnie i są momenty, że nie można się od niej oderwać. 
Książka ma swoją premierę właśnie dzisiaj 13 kwietnia a ja zachęcam was do jej przeczytania.



A teraz podam przepis na Parmeggiana di Melanzane. Danie jest wspaniałe w smaku, po prostu mnie urzekło, przygotowuje się je tak naprawdę bardzo szybko. Zapraszam :-)

Potrzebujemy - 1,2 kg bakłażana (3 sztuki), 3/4 szklanki tartego parmezanu, 3/4 szklanki sera (we Włoszech to fior di latte czyli miękki ser podobny do mozzarelli) - ja użyłam mozzarelli, 8 listków bazylii, puszka pomidorów, mały ząbek czosnku, olej arachidowy, sól do smaku. 

No to zaczynamy - z bakłażanów odcinamy ogonki i za pomocą obieraczki do warzyw odcinamy dwa paski skóry wzdłuż, z dwóch przeciwległych stron warzywa. Kroimy bakłażany wzdłuż na plastry grubości pół centymetra. Bakłażany układamy na blaszce, aby przeschły. Niech bakłażany troszkę poleżą na tej blaszce, aby mogły się pocić. Do garnka wrzucamy pomidory, 4 listki bazylii, ja zmiksowałam wszystko blenderem, dodałam wyciśnięty ząbek czosnku i sól do smaku. Gotowałam na małym ogniu przez 20 minut. W książce jest podany sposób na smażenie bakłażanów - rozgrzać olej arachidowy i wrzucić plastry do gorącej kąpieli, odsączyć na papierowym ręczniku. Ja natomiast rozgrzałam patelnię i wlałam na nią ciut oleju i podsmażałam chwilkę plastry na rumiano z dwóch stron. Odsączyłam na ręczniku papierowym i odcięłam skórkę. 
Potrzebujemy prostokątne naczynie do zapiekania. Ser mozzarella kupiłam już tarty, parmezan starłam na tarce. Na dnie naczynia rozsmarowujemy 1/3 sosu pomidorowego i układamy warstwę plastrów bakłażana w poprzek naczynia. Następnie ponownie smarujemy sosem pomidorowym i posypujemy 1/3 parmezanu, posypujemy porwanymi listkami bazylii oraz 1/2 mozzarelli, na to ponownie plastry bakłażana, ale tym razem prostopadle do poprzednich, aby łatwiej było kroić zapiekankę. Na to sos pomidorowy, 1/3 parmezanu, listki bazylii i ponownie 1/2 mozzarelli i na wierzch 1/3 parmezanu. Całość wstawiamy do nagrzanego do 190 stopni piekarnika i zapiekamy przez 25 minut. Wyciągamy i pozwalamy zapiekance chwilkę ostygnąć. Ja postawiłam naczynie na deskę i zaniosłam do pokoju, usiedliśmy wszyscy przy stole, podałam jeszcze kawałki bagietki podpieczonej na suchej patelni. Każdy sobie nakładał łyżką porcję zapiekanki i chrupał bagietkę. To był bardzo udany obiad i bardzo smaczny. 





Sałatka makaronowa z mozzarellą



Bardzo lubię pesto, bardzo lubię makaron i mozzarellę. Z moich ulubionych składników wymyśliłam pyszną sałatkę. Do zjedzenia od razu, do zrobienia na imprezę, do zabrania ze sobą do pracy.  Ja przygotowałam sałatkę wieczorem, część zjadłam od razu a resztę zabrałam na drugi dzień do pracy.