Puree z dyni
Kocham to żółto-pomarańczowe warzywko. Uwielbiam jak jesienią stragany uginają się pod ciężarem różnego rodzaju dyń, a jest ich całkiem sporo. Teraz mam "fazę" na dynię i buraki, jem je niemal codziennie. Robiąc puree z dyni od razu piekłam całą blachę buraków. No i piekąc dynię oczywiście odłożyłam jej zapas w całości do wykorzystania na potem, do sałatek czy po prostu do podjadania. Smak pieczonej dyni jest rewelacyjny i bardzo go lubię. A takie puree przekładam do małych pojemniczków i mrożę. A wy lubicie dynię ???
Składniki:
- dynia hokkaido (waga około 2 kg)
Dynię kroimy na części i wydrążamy środek z pestkami. Układamy ją na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego piekarnika - grzanie góra-dół, temperatura 180 stopni, czas 30 minut.
Następnie dynię wyciągamy, zostawiamy aby wystygła, obieramy i miksujemy blenderem lub rozdrabniamy widelcem. Przekładamy do pojemniczków i mrozimy lub chowamy do lodówki, jeżeli puree wykorzystamy w ciągu kilku dni. Takie puree możemy dodać do ciasta, do chleba, do placków.
Smacznego.



