Kotlety mielone z pieczarkami i serem żółtym


Ostatnio chłopaki ciągle wołają o jakieś kotlety. I powiem wam, że mielone schodzą w oka mgnieniu, zrobię na obiad a oni jedzą na kolację czy śniadanie z chlebem czy bułką. Takie mielone idealnie pasują do domowych burgerów. Dzisiaj mam dla was przepis na nieco inne mielone, dodałam do nich pieczarki i ser żółty. Wyszły naprawdę pyszne. No i zrobicie je w dosłownie kilka chwil. 
Ja zawsze robię ich znacznie więcej i zamrażam na potem, jak chodzę do pracy to nie mam czasu, aby stać zbyt długo przy garnkach a wiadomo, że jak się wróci do domu głodnym to szybko by się chciało zjeść obiadek. 
Pozdrawiam was kochani i trzymajcie się zdrowo. Buziaczki. 



 Składniki:

- 600 g mięsa mielonego z łopatki
- 300 g pieczarek
- 100 g startego sera żółtego
- 1 jajko
- sól, pieprz
- łyżeczka słodkiej papryki
- 2 łyżki suszonej cebuli
- bułka tarta
- olej rzepakowy do smażenia


Do miski wkładam mięso, przyprawiam go solą i pieprzem, dodaję słodką paprykę, suszoną cebulę i jajko. Mieszam. 

Pieczarki ścieram na tarce i podsmażam chwilkę na patelni. 

Do mięsa dodaje pieczarki i starty żółty ser, mieszam, formuję kotlety, obtaczam je w bułce tartej.

Rozgrzewam patelnię, wlewam olej i smażę kotlety na rumiano z dwóch stron, na średnim ogniu. 

Kotlety podaję z ulubionymi dodatkami, surówką, ziemniakami, ryżem czy buraczkami.






Owoce zapiekane pod migdałową kruszonką


No i mamy weekend, ja nie wiem kiedy ten tydzień tak szybko zleciał, ale wiecie co cieszę się bo lubię ten wolny czas. Jedziemy zaraz do znajomych i spędzimy fajnie dzień. 
Dzisiaj mam dla was coś szybkiego i pysznego na deser czy nawet na drugie śniadanie. Owoce zapiekane z kruszonką, po prostu coś wspaniałego w smaku. 
Takie zapiekane owoce robię z dodatkiem różnych owoców, raz są to same jabłka, raz same śliwki a innym razem dodaje wszystko to co mam akurat pod ręką i tak było w tym przypadku, wrzuciłam do zapieczenia to co miałam w kuchni i wyszedł pyszny deser no i do tego ta kruszonka.
Macie ochotę - zapraszam. Miłego dnia wam życzę i odpoczynku. 


Składniki:

- 1 kg owoców - u mnie borówki, nektarynki, morele
- 100 g masła
- 3 łyżki cukru trzcinowego
- 160 g mąki migdałowej
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 3 łyżki płatków migdałowych


Owoce kroimy na kawałki i układamy w naczyniu żaroodpornym. Przygotowujemy kruszonkę - do miski wkładamy pokrojone masło, dodajemy cukier, mąkę migdałową i ziemniaczaną. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą rozcierając palcami, tak aby się połączyły i powstała kruszonka. Na koniec dodajemy płatki migdałów i ponownie mieszamy.

Taką kruszonką posypujemy owoce i wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 220 stopni, grzanie góra-dół. Pieczemy przez 20-25 minut, aż kruszonka się zarumieni. Podajemy deser jeszcze ciepły z lodami. 






Pasta z fasoli z sezamem i siemieniem lnianym


Dzień dobry. Brakuje wam pomysłu na pyszne śniadanie, zastanawiacie się z czym zrobić kanapki do pracy czy do szkoły ? ja polecam różnego rodzaju pasty, które bardzo uwielbiamy i robię je dość często. Używam do tego celu fasolę, ciecierzycę, twaróg i zawsze powstanie coś pysznego. Ja wiem, że w sklepach tego wszystkiego jest pełno, ale ja jednak wolę zdecydowanie swoją wersję, którą zrobię w kuchni sama. Jak ja to mówię - wiem co jem i dodaje to na co mam ochotę. Polecam wam dzisiaj taką pastę z fasoli z sezamem i siemieniem lnianym, pysznie i zdrowo. Do tego jakieś warzywka i zdrowy, pełnowartościowy posiłek macie gotowy, a robi się taką pastę naprawdę błyskawicznie. 
Życzę smacznego i miłego dnia. 


Składniki:

- puszka białej fasoli
- 4 suszone pomidory
- 2 łyżki siemienia lnianego
- 2 łyżki sezamu
- sól, pieprz


Fasolę odsączamy na sitku i przepłukujemy ją pod bieżącą wodą. 

Siemię lniane i sezam prażymy na suchej patelni. 

Do fasoli dodajemy suszone pomidory i miksujemy blenderem na gładką masę. Dodajemy siemię lniane i sezam, mieszamy i przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. 



Beskid niski - miejsca, które warto zobaczyć

 


Jestem. I jest obiecany post z tegorocznego urlopu, który spędziliśmy w bardzo malowniczym i cudownym miejscu. Nie sądziłam, że Beskid Niski tak bardzo mnie zauroczy i tak bardzo będę chciała tam pojechać po raz kolejny - może w następne wakacje. Tak jak wam pisałam już wcześniej nocleg mieliśmy w domku na drzewie w miejscowości Tylawa - więcej na ten temat tutaj.
Byliśmy tam cały tydzień i pogoda przez ten czas nam super dopisała, ale i tak nie udało nam się wszystkiego zobaczyć i zwiedzić, więc trzeba będzie tam wrócić i to z pewnością zrobimy. Poza tym jest tyle jeszcze miejsc w Polsce do odkrycia, że mogłabym mieć roczny urlop i cały czas zwiedzać i odkrywać piękne zakątki. 

Beskid Niski to najniższe pasmo górskie w Karpatach, znajduje się pomiędzy Bieszczadami a Beskidem Sądeckim. Ale pomimo to, że są to niskie góry to są niezwykle malownicze i tak po prostu niezwykłe, takie tajemnicze i dzikie, miejscami nieodkryte i po prostu piękne. Panuje tu cisza i spokój, to idealne miejsce na wypoczynek, bez tłumów turystów. 
Jest to miejsce, które przez wiele lat było krainą opuszczoną i zapomnianą a to przez fakt, że po II wojnie światowej w ramach Akcji Wisła zostali z niego wysiedleni Łemkowie. I tutaj podczas pieszych wycieczek i zwiedzania zobaczycie wiele historii i kultury. Piękne doliny, które kiedyś tętniły życiem, dzisiaj opuszczone i ciche, pełne kwiecistych łąk, zieleni i właśnie niesamowitej kultury. 
Szczyty nie przekraczają wysokości 1000 m n.p.m. są poprzecinane dolinami i są świetnymi miejscami na wycieczki piesze czy rowerowe. Tutaj znajduje się aż 70 cerkwii, które są udostępnione do zwiedzania. Tak jest tutaj co robić i jeżeli myślisz, że będziesz się nudzić i nie będzie ciekawych miejsc do zwiedzania, to się mylisz, braknie ci czasu na wszystko. 







No to zaczynamy naszą podróż. Na początku chciałabym cię zabrać do rezerwatu Prządki - który jest najpiękniejszym rezerwatem na Podkarpaciu. Znajduje się on w gminie Korczyna niedaleko Krosna. Samochód zostawiamy na bezpłatnym parkingu i ruszamy. Podczas wędrówki widzimy piękne skalne ostańce - czyli wyizolowane skały górujące nad terenem, które powstały na skutek wietrzenia i erozji będące pozostałościami po dawnych masywach skalnych. Formy skalne są zbudowane z gruboławicowych piasków oraz zlepieńców. Naprawdę piękne miejsce i warto poświęcić mu więcej czasu i przejść szklakiem do samego końca i wrócić do miejsca parkingu, ponieważ po drugiej stronie jest następny szlak, który prowadzi do zamku Kamieniec. Szlak prowadzi w lesie i jest bardzo ciekawy do przejścia i można się na nim zmęczyć. 









Zamek Kamieniec to warownia obronna z XIV wieku, znajduję się na skalnym wzgórzu na skraju Czarnorzecko-Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego w Korczynie - Odrzykoniu. W okresie od 16 kwietnia do 31 października można wejść na teren zamku od godziny 9.30 do 18.30 w dni powszechne a w weekendy do 19.00. Cena biletu - zwiedzanie bez przewodnika - 6 zł za osobę, z przewodnikiem 20 zł. Widoki są przepiękne i warto zobaczyć to miejsce. Właścicielem zamku był Aleksander Fredro i to tutaj była kręcona akcja Zemsty. Obok ruin znajduję się szlak prowadzący wzdłuż Kamieńca, spacer zajmuje około 1,5 godziny a po drodze można podziwiać skałki wspinaczkowe i las jodłowo-sosnowy, wędrówkę ułatwiają nam tablice informacyjne. 










Kolejnym punktem, który zwiedzamy jest góra Cergowa - 716 m n.p.m. Znajduje się tam wieża widokowa i naprawdę warto udać się na taką pieszą wycieczkę i wejść na wieżę i podziwiać widoki. Sam szlak jest bardzo łatwy do przejścia i bardzo malowniczy. Prowadzą tam dwa szlaki - pierwszy żółty na osi Dukla - Zawadka Rymanowska oraz czerwony Nowa Wieś - Lubatowa. Droga zajmuje jakieś 1,5 godziny. Wieża widokowa ma 22 metry wysokości i posiada cztery kondygnacje, została oddana do użytku w 2018 roku. 










Następnie udajemy się na wycieczkę pieszą z Tylawy do Zydnranowej - gdzie mieści się Muzeum Kultury Łemkowskiej. Muzeum czynne jest od wtorku do niedzieli w godzinach od 10.00 do 16.00. Zobaczycie tam ekspozycję etnograficzno-historyczną wraz z pamiątkami bitwy dukielskiej. 
Zespół muzealny tworzy - chałupa mieszkalno-gospodarcza, koniusznia, chlewik, dom-świetlica, spichlerzyk, wiatrak, kaplica, kuźnia cygańska, konstrukcja traka, żuraw studzienny oraz elementy współczesne (pomniki ku czci ofiar Tallerhofu i obozu w Jaworznie oraz walk o Przełęcz Dukielską. 
Zabytkowe obiekty pochodza z końca XIX i początków XX wieku. Oryginalne jest ich wyposażenie - sprzęty, narzędzia rolnicze, meble, wyroby rzemieślnicze, stroje, dzieła sztuki ludowej. 
Muzeum znajduje się na terenie dawnej łemkowsiej zagrody i założone zostalo w latach 60-tych przez Łemka - pana Teodora Gocza. 














Z Zyndranowej wchodzimy na szlak i idziemy na Ostrą 687 m n.p.m. - to szczyt w Beskidzie Niskim w paśmie Beskidu Dukielskiego. Szlak prowadzi w lesie i jest bardzo ciekawy i pełny niespodzianek. Jest małe błotko, są cudowne widoczki. Na samym szczycie jest figura Matki Boskiej. Schodząc z szklaku dochodzimy do pola namiotowego Stasiane, następnie już asfaltem wracamy do Tylawy - droga bezpieczna bo prowadzi poboczem. 








Będąc w Beskidzie Niskim nie można zapomnieć o miejscach uzdrowiskowych takich jak Rymanów-Zdrój i Iwonicz-Zdrój. Nam udało się pospacerować i zwiedzić Rymanów-Zdrój. Udaliśmy się na ścieżkę przyrodniczą - długość ścieżki to 6 km, czas przejścia od 2-4 godzin, ilość przestanków 16, oznaczenia - biało pomarańczowe kółka. Jest także bardzo fajna ścieżka zdrowia. Po drodze jest Góra Zamczyska 561 m n.p.m. oraz punkt widokowy, gdzie rozpościera się widok kopiec, dolinę czarnego Potoku, Diablą Górę. No i oczywiście musieliśmy spróbować wody leczniczej, która w smaku była powiedzmy taka sobie i nie za bardzo nam smakowała. Sam Rymanów-Zdrój jest wart zobaczenia, jest tam wiele pięknych miejsc i terenów, następnym razem udamy się do Iwonicza-Zdroju. 












Mam nadzieję, że chociaż troszkę zachęciłam cię do zaplanowania wycieczki właśnie w miejsca Beskidu Niskiego i poznania bliżej kultury łemkowskiej i malowniczej przyrody. Kiedyś te miejsca tętniły życiem. Łemkowie mieszkali w drewnianych chatach pokrytych słomą, które zwany były Chyżami. Zamieszkiwali oni cały Beskid Niski do czasu Akcji Wisła, ponieważ byli oni zmuszeni do wysiedlenia. Dopiero po 1956 roku mieli oni możliwość powrotu do swoich ojczystych terenów. chociaż z wielkim trudem i oporami ludności, która zajęła ich tereny. 
Łemkowie nazywali siebie Rusnakami. Teraz wiele tych miejsc jest pokryte po prostu łąkami i polami, gdzie wędrując co jakiś czas można się natknąć na dawne ślady osady łemkowskiej. 
Jedno jest pewne, ja tam jeszcze wrócę i poznam inne jeszcze nie odkryte miejsca. 







































Drożdżówki z budyniem i kruszonką

 


Witam się z wami słoneczka. W końcu siadłam i napisałam dla was nowy post z przepisem na obłędnie pyszne drożdżówki z budyniem i kruszonką. Ostatnio brakuje mi na wszystko czasu, dużo jeżdżę rowerem, spędzam czas z rodzinką, na świeżym powietrzu, korzystam z pogody. Pewnie jak się zrobi jesień i przyjdzie brzydka pogoda to będę miała więcej czasu na wszystko. Ale teraz będę korzystać, póki mogę. 
Dzisiaj zrobiłam do kawki takie właśnie drożdżówki z budyniem i kruszonką, jejku jakie one wyszły pyszne. Koniecznie je zróbcie. Ciasto drożdżowe takie jak zawsze, sprawdzony i niezawodny przepis na bułeczki, drożdżówkę, struclę czy chałkę. Wychodzi zawsze i każdemu. Życzę wam miłego popołudnia i smacznego. 

Składniki:

- 600 g mąki pszennej 
- 40 g świeżych drożdży
- 2 jajka + 1 żółtko
- 100 g cukru
- 250 g ciepłego mleka
- 100 g masła

- 2 budynie czekoladowe

kruszonka

- 25 g masła
- 30 g cukru
- 40 g mąki pszennej


Do kubka wkruszam drożdże i zasypuje je łyżeczką cukru, odstawiam na chwilkę, aby się zrobiły płynne.

Do miski wsypuję mąkę, resztę cukru, rozbełtane jajka. W garnku roztapiam masło i wlewam do niego mleko, mieszam i dodaję do mąki. Wlewam drożdże. Wszystko razem wyrabiam za pomocą rąk lub mikserem z hakiem. Miskę przykrywam ściereczką i odstawiam na 1,5-2 godziny.

Budyń gotuję według instrukcji z litrem mleka i cukrem. Odstawiam, aby przestygł.

Przygotowuję kruszonkę - masło rozcieram z cukrem i mąką, aż składniki się dobrze połączą.

Gdy ciasto już wyrośnie to wykładam je na blat podsypany mąką i jeszcze raz zagniatam. Dzielę ciasto na 18 kulek i układam je na dwóch blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia. Każdą kulkę rozpłaszczam na placek i zostawiam na 30 minut, aby podrosły.  

Następnie pośrodku każdego placka robię wgłębienie szklanką. Nakładam po czubatej łyżce budyniu, smaruje rozbełtanym pozostałym białkiem i posypuje kruszonką.   

Piekarnik nagrzewam do 180 stopni, grzanie góra-dół. Drożdżówki piekę 20-25 minut, aż się ładnie zarumienią.








Zupa kalafiorowa z fasolką


Bardzo lubię gotować zupy, są dla mnie bogactwem smaków i muszą być pełne warzyw. A lato to czas, kiedy możemy w kuchni poszaleć, właśnie z warzywami. Nie wiem jak wy, ale ja również mrożę sobie warzywa, abym mogła się nimi cieszyć również zimą. Mrożę różyczki kalafiora, mrożę żółtą i zieloną fasolkę szparagową, mrożę groszek. Zimą dodaje warzywa do zup, sosów czy zapiekanek. Mroziłabym ich jeszcze więcej, ale niestety nie mam tyle miejsca w zamrażalniku. Warzywa zawsze sparzam wrzątkiem, następnie przelewam zimną wodą i zostawiam, aby przeschły.  Pakuje je do woreczków i do zamrażalnika. 
Zapraszam was na miseczkę pysznej zupy.



Składniki:

- 2 l bulionu drobiowego lub warzywnego
- 4 marchewki
- 400 g fasolki
- 1 mały kalafior
- seler
- pietruszka
- por
- kilka ziemniaków
- łyżka koncentratu pomidorowego
- 3 łyżki mleka
- sól, pieprz

Bulion zagotowuje, dodaje do niej obrane i pokrojone warzywa - marchewkę, pietruszkę i seler. Dodaje również zielone - nać pietruszki i selera oraz kawałek pora (po ugotowaniu zielone wyciągam, moje chłopaki nie lubią jak im coś tam pływa).

Dodaje fasolkę i gotuje 10 minut. Następnie dodaje różyczki kalafiora i na koniec pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotuję do miękkości. Przyprawiam solą i pieprzem, można dać domową mieszankę przypraw do zup (sproszkowane suszone warzywa), dodaje mleko i koncentrat pomidorowy. Mieszam i przelewam do miseczek. Podaje z kromką chleba.



Sałatka z serem halloumi


Cześć słoneczka. Jak ja lubię sezon letni, stragany pełne warzyw i owoców. Jak dla mnie ten czas mógłby trwać cały rok. Nie zastanawiam się co przygotować na obiad, moja cała rodzinka kocha warzywa na różne sposoby i nie musi to być danie złożone z mięsa i dodatków. 
Uwielbiamy sałatki, są tak proste do przygotowania, szybkie i takie pyszne. Czy sałatka może stanowić pełnowartościowy posiłek - oczywiście, że tak. Zobaczcie sami - jest tutaj wszystko. A ten smak - mogłabym tak jeść codziennie. Zdrowo i kolorowo. 
A wy lubicie takie sałatki ?


Składniki:

- opakowanie mieszanki sałat
- 100 g sera halloumi
- kilka oliwek
- kilka pomidorów koktajlowych
- 1 pomidor malinowy
- kilka papryczek nadziewanych serem
- 2 łyżki oliwy
- 1 łyżka wody
- łyżeczka musztardy
- pół łyżeczki octu balsamicznego
- łyżka koperku
- sól, pieprz


Ser halloumi kroimy na plastry i podsmażamy go na suchej patelni, aż się zarumieni z dwóch stron. Przekładamy na talerz. Pomidory kroimy na kawałki, papryczki na pół.

Na dużym talerzu lub w misce układamy sałatę. Układamy pomidory, oliwki, papryczki oraz ser. 

W kubku mieszamy oliwę, wodę, musztardę, ocet balsamiczny, koperek, sól i pieprz. Polewamy sosem sałatkę, mieszamy przed samym podaniem. 

Do sałatki podałam grzanki - kawałki bułki posmarowałam masłem i posypałam solą, czosnkiem granulowanym i suszoną bazylią. Podpiekłam je w piekarniku - temperatura 200 stopni - przez około 15 minut.
Smacznego.