Babka płesznik co to jest na jakie dolegliwości pomaga i jak ją stosować

 


[wpis sponsorowany]

BABKA PŁESZNIK - CO TO JEST, NA JAKIE DOLEGLIWOŚCI POMAGA I JAK JĄ STOSOWAĆ ?

Aby zadbać o zdrowie w domowych warunkach, warto stawiać na naturalne rozwiązania. Nie brakuje roślin o właściwościach leczniczych – jedną z nich jest babka płesznik. Jakie dolegliwości można rozwiązać przez jej użycie i jak ją stosować?

Czym jest babka płesznik?


Babka płesznika jest znana pod kilkoma różnymi nazwami – możemy spotkać się również z określeniami takimi jak babka afrykańska, płesznik czy Plantago psyllium. Jej nasiona przypominają wyglądem pchły, skąd wzięły się terminy „pchlica” oraz „pchle nasienie”. Jest to roślina pochodząca z regionu Morza Śródziemnego, choć można ją znaleźć też w innych regionach – m.in. w wielu częściach Afryki, w Australii, Ameryce Południowej czy nawet w Indiach.


Babka płesznik może być uprawiana także w polskich warunkach. Jej właściwości zdrowotne są znane od stuleci – głównie w zakresie dolegliwości układu pokarmowego. Brązowe ziarna tej rośliny charakteryzują się wysokim poziomem błonnika, który ma kluczowe znaczenie dla wielu procesów zachodzących w ludzkim organizmie.


Babka płesznik – właściwości


Warto zaznaczyć, że babka płesznik jest od pokoleń stosowana przez zielarki czy lekarzy z różnych regionów świata w leczeniu wielu schorzeń. Według badań roślina była wykorzystywana już w czasach starożytnych. Oprócz bardzo dużej ilości błonnika (aż 70 g na 100 g) nasiona zawierają także inne korzystne składniki – m.in. fitosterole, flawonoidy, garbniki czy aukobozyd. Ostatni z nich, nazywany także aukubiną, ma działanie przeciwzapalne, wspiera pracę wątroby i pomaga organizmowi w walce z wirusami oraz bakteriami. Fitosterole z kolei hamują wchłanianie cholesterolu, flawonoidy charakteryzują się działaniem utleniającym i przeciwnowotworowym, a garbniki łagodzą zatrucia i hamują rozwój bakterii. Wszystko to sprawia, że babka płesznika jest rośliną o bardzo korzystnym wpływie na zdrowie.


Ile kosztuje babka płesznik?


Kuracja z wykorzystaniem babki płesznik nie jest droga – nasiona są łatwo dostępne w wielu aptekach czy sklepach ze zdrową żywnością. Koszt jednego kilograma wynosi przeważnie od 20 do 30 zł. Zalecana maksymalna dawka to 8 łyżek na 1 dzień, co oznacza, że 1 kg nasion bez problemu wystarczy nawet na kilka tygodni. Na samym początku warto zamówić nieco mniejszą dawkę, by sprawdzić, jak smakują nasiona babki płesznik, jak działają na nasz organizm i w jakim stopniu pomagają na nasze dolegliwości. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z alergią na pyłki czy trawę, które mogą źle reagować na zażywanie nasion. W niektórych przypadkach występuje także uczulenie na babkę afrykańską.


Babka płesznik a zespół jelita drażliwego


Nasiona babki płesznik są polecane głównie osobom cierpiącym na problemy z układem pokarmowym. Jeśli pojawiają się częste zaparcia czy biegunki, warto spróbować suplementacji nasionami tej rośliny – dzięki temu można przywrócić sprawne funkcjonowanie organizmu. Warto zaznaczyć, że może to być skuteczne rozwiązanie nie tylko przy łagodnych dolegliwościach, lecz także w przypadku poważnych problemów zdrowotnych, takich jak zespół jelita drażliwego. Nieleczona choroba może znacznie utrudniać życie, a dodatkowo prowadzić do wielu innych chorób – z tego względu warto walczyć z nią z użyciem najlepszych dostępnych sposobów. Dzięki dużej ilości błonnika oraz łatwo przyswajalnych cukrów, jak również wielu innych korzystnych składników, babka płesznik doskonale radzi sobie z regeneracją układu pokarmowego. Nasiona po spożyciu rozpuszczają się w organizmie, tworząc bezpieczny dla cała śluz, który wpływa na perystaltykę jelit. Sprawdza się to zarówno w walce z zaparciami, jak i biegunkami.


Babka płesznik w odchudzaniu – czy z nasionami tej rośliny można zrzucić zbędne kilogramy?

Choć sama babka płesznik nie wpływa bezpośrednio na utratę wagi, stosowanie jej w swojej diecie może być bardzo pomocne w odchudzaniu. Nasiona pęcznieją w żołądku, co wiąże się także ze zwiększonym uczuciem sytości, które utrzymuje się przez długi czas. Jednocześnie babka płesznik ogranicza wchłanianie tłuszczów i węglowodanów, a co za tym idzie – przyśpiesza spalanie materii. Co więcej, nasiona wpływają na zdrową regulację stężenia insuliny w organizmie i podnoszą poziom „dobrego” cholesterolu, co pomaga w walce z nadwagą oraz jej skutkami.

Porozmawiajmy jak dbasz o swoje zdrowie na wiosnę


Jak się dzisiaj czujesz ? Zastanów się chwilkę i odpowiedź - ale szczerze.

Jest wiosna i każdy z nas powinien być pełen energii i mieć dobre samopoczucie, ale czy faktycznie tak jest. Czy nie jest tak, że czujemy się zmęczeni i senni, nie mamy na nic ochoty ? A powiedz mi kiedy ostatnio robiliście badania kontrolne ?

Co zrobić, aby nasze zdrowie było w jak najlepszej kondycji, jak o nie zadbać. Jak sprawić, aby każdego dnia budzić się wyspanym i z energią do działania ? Jest oczywiście kilka złotych zasad jakie powinniśmy zastosować:
- zdrowo się odżywiać, aby dostarczyć organizmowi wszystkie niezbędne witaminy, składniki mineralne i w razie potrzeby dobrze dobraną suplementację
- pić odpowiednią ilość wody
- zadbać o wysiłek fizyczny, ruch powinien być stałym elementem naszego zdrowia
- nie stosować używek - nie palić papierosów, nie pić alkoholu
- być optymistą i mieć grono przyjaciół a także wspaniałą pracę
- unikać stresu i dbać o regenerację ciała i umysłu
- regularnie poddawać się badaniom



To wszystko tak pięknie brzmi, ale doskonale wiemy, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Staramy się jak możemy odpowiednio się odżywiać, ale produkty, które mamy pod ręką nie zawsze są w stanie to zapotrzebowanie pokryć. Żyjemy w biegu, często zbyt dużym stresie, wieczory spędzamy na kanapie przed telewizorem i ciągle jesteśmy w niedoczasie. 
Nie wysypiamy się, nasze samopoczucie jest byle jakie, wypadają nam włosy, łamią się paznokcie, cera jest szara i blada a na dodatek przybyło nam kilka kilogramów nie wiadomo skąd. Brzmi znajomo !

To powiem ci jak to wyglądało u mnie. Jak pewnie wiesz, ja bardzo staram się dbać o zdrowe odżywianie i świadomie wybieram dobre produkty, pewnie, że czasem wpadną jakieś grzeszki. Jestem ciągle w akcji, praca osiem godzin za biurkiem, obowiązki domowe - pranie, sprzątanie, zakupy, gotowanie, mąż, syn i pies. Prowadzenie bloga plus SM to także praca już na drugi etat, trzeci to oczywiście dom i rodzina. Do tego dochodzą problemy i stres, bo kto ich w tych czasach nie ma oraz zawirowania zdrowotne - insulinooporność, pcos. I jaki jest efekt ? 



Przyszła wiosna a ja się czułam jakbym się jeszcze nie obudziła ze snu zimowego. Mój organizm się zbuntował, wstawałam rano dosłownie nieprzytomna, w pracy miałam często chwile osłabienia i brakowało mi energii i chęci do czegokolwiek. Czasami to, aż chodziłam rozdrażniona i zła na cały świat. Doszły do tego wszystkiego niedobory bo zrobiłam badania kontrolne i nie wyszły one takie super, zbyt mały poziom witaminy d, żelaza, ferrytyny, magnezu. Na moje pytanie do lekarza co teraz mam zrobić - uzyskałam odpowiedź - łykać witaminy. No dobrze, ale jakie. W aptekach jest tego mnóstwo i pytanie czy one naprawdę pomogą, jejku ile ja bym musiała łykać tabletek codziennie ! a co na to mój żołądek, który i tak jest wrażliwy. 

Szukając rozwiązania natknęłam się na Sundose. Spytacie co to takiego - już wam wszystko wyjaśniam. 

Sundose to indywidualnie dobrane witaminy, minerały, priobiotyki, antyoksydanty, adaptogeny i kwasy omega -3. Wchodzimy na ich stronę i musimy na dzień dobry przejść przez długi wywiad, odpowiedzieć na szereg pytań dotyczących naszego zdrowia. Na tej podstawie dobierany jest skład naszych suplementów. Ja spotkałam się z czymś takim pierwszy raz i wiem, że w Polsce Sundose jako jedyni mają takie rozwiązanie.



Jak to wygląda - zamawiamy sobie raz w miesiącu paczkę, w której jest kartonowe pudełko a w nim 30 saszetek podpisanych naszym imieniem i nazwiskiem - fajne rozwiązanie, gdy zamawiamy zestaw także dla męża, z pewnością się nie pomylimy. Saszetka składa się z dwóch części, w jednej jest proszek do rozpuszczenia w wodzie a w drugiej części dwie tabletki do połknięcia. Suplementy przechowujemy w lodówce, ponieważ nie zawierają one konserwantów. Ja piję je rano do śniadania, dodatkową zaletą jest to, że wypijam już od rana szklankę wody. Mój napój ma smak pomarańczowy i jest naprawdę pyszny a kapsułki połykam bez problemu, co jest dla mnie bardzo ważne, bo mam problem z łykaniem np. dużych tabletek. 
Substancje w Sundose są w dwóch postaciach - proszku oraz kapsułek i można je otrzymać w formie samego proszku, samych kapsułek lub tak jak mam ja proszku i kapsułek. 

Suplementacja aby była skuteczna musi trwać jakiś określony czas, najlepiej trzy miesiące na początek, aby przyniosła widoczny efekt i skutek. Ja po miesiącu stosowania mogę wam już potwierdzić ich działanie. Wstaję rano bez problemu, czuję się wyspana i pełna energii. Jak mam dzień wolny to także wstaje rano, robię trening a potem jem śniadanie. Mam więcej chęci na wszystko. Ćwiczę, chodzę na spacery, uśmiecham się do życia, moje włosy i paznokcie są w lepszej kondycji a cera nabrała blasku. Nawet waga zaczęła spadać. 

Odpowiednia suplementacja jest naprawdę bardzo ważna, nie wystarczy sobie łykać jakiś tam tabletek i będzie wszystko dobrze. Każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby i tu naprawdę świetnie się sprawdza rozwiązanie z Sundose. Ma to wpływ na naszą codzienną energię, zdrowie, stan kości, zdrowy wygląd, odporność, trawienie, funkcjonowanie mózgu, prawidłowy przebieg ciąży a także dopasowuje się do różnych schorzeń jak hashimoto, pcos czy insulinooporność czy cukrzyca. Dużo zależy od nas samych a odpowiednie suplementy mogą nam w tym wszystkim pomóc. 

A jak to wygląda u was ? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam was cieplutko i życzę cudownego dnia. 



Sok z ogórka i pomarańczy


Dzień dobry słoneczka. No i mamy wtorek, wczoraj miałam wolne, ale ten dzień mi tak jakoś szybko zleciał, nawet nie wiem kiedy. Latałam i załatwiałam mnóstwo spraw, to lekarz, to coś tam, muszę jeszcze w tygodniu kilka załatwić, bo nie dało się wszystkiego ogarnąć. Ale na spokojnie, przecież nic mnie nie goni. Pogoda taka sobie, fakt słoneczko wychodziło ale ten wiatr co wiał - brrr zimny jak w zimie. Nie dało się chodzić bez ciepłej kurteczki. 

A po powrocie do domu zrobiłam taki sok. Miałam akurat ogórki, owoce i tak wykombinowałam. Powiem wam, że wyszedł naprawdę pyszny, będę taki robić częściej. Trzeba się teraz wzmacniać i wykorzystywać to co mamy dostępne. 

Pozdrawiam was i życzę cudownego dnia. 



Składniki:

- 2 zielone ogórki - długie
- 3 pomarańcze
- 1 cytryna
- garść szpinaku
- kilka listków świeżej melisy
- 1 jabłko


Ogórki obieramy ze skóry i kroimy na kawałki. Pomarańcze i cytrynę również obieramy ze skóry i kroimy. Jabłko kroimy na ósemki i wydrążamy ogryzek.

Wszystkie składniki wkładamy do wyciskarki i po kilku minutach możemy pić pyszny i zdrowy sok.




"Detoks cukrowy" recenzja książki


Cukier, ach ten słodki cukier. Dodajemy go do wielu potraw i w zasadzie cały czas jest obecny w naszym życiu, jest obecny w wielu kupowanych przez nas produktów. Czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę z tego, ile codziennie zjadamy cukru. Pewnie nie, bo cukier jest dodawany do bardzo wielu produktów spożywczych, które kupujemy codziennie w sklepach. I na nic zdaje się to, że nie słodzimy kawy czy herbaty i unikamy cukru zastępując go miodem czy innymi słodkimi zamiennikami. Wart się temu przyjrzeć bliżej. Jakiś czas temu trafiłam na książkę "Detoks cukrowy" autorstwa Patricia Fariss i Brooke Alpert od Wydawnictwa Bukowy Las



















Cukier niszczy nasze zdrowie i to zostało udowodnione naukowo. Jest odpowiedzialny za suchą skórę, za młodzieńcze wypryski, zmarszczki. Powoduje otyłość i szybsze starzenie się naszej skóry. Może doprowadzić do cukrzycy oraz do chorób serca. Dietetyczka Brooke Alpert oraz dermatolożka Patricia Farris połączyły siły, by stworzyć rewolucyjny program eliminujący cukier z diety i przywracający skórze zdrowy, młodzieńczy wygląd. Opracowały program detoksu, który powstrzyma apetyt na cukier i ułatwi wykluczenie pokarmów odpowiedzialnych za tycie, zmęczenie oraz przedwczesne starzenie się. Szkodliwy dla zdrowia cukier autorki zastępują składnikami dodającymi energii, pomagającymi zrzucić zbędne kilogramy i odzyskać młody wygląd. To kompleksowe podejście do odżywiania i pielęgnacji skóry sprawi, że poczujesz się i będziesz wyglądać olśniewająco.



















Książkę przeczytałam z ciekawością i powiem wam, że sama ograniczam cukier i szukam produktów, które nie zawierają go tak dużo. Czytam etykiety i świadomie robię codziennie zakupy. Cukier dodawany jest do chleba, wędlin, płatków, gotowych sosów i dań. Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy ile tak naprawdę dziennie spożywamy cukru. Spożycie cukru może się utrzymywać cały czas na wysokim poziomie, co powoduje problemy zdrowotne, czasami bardzo poważne. A przecież ta słodycz ciągnie nas jak magnez, uzależnia od siebie. Ile razy poprawiamy sobie nastrój właśnie cukrem. A to wszystko jest bardzo zgubne. Cukier powoduje uczucie zmęczenia, powoduje tycie i wpędza nas w złe nawyki żywieniowe. Piszę to, bo sama mam świadomość tego problemu, cukier potrafi naprawdę namieszać w naszym życiu. I ja sama nie daję się zwariować, ale z czystą świadomością zmniejszyłam ilość cukru w mojej codziennej diecie i dobrze się z tym czuję. 




















Masz ochotę przeprowadzić detoks cukrowy, oczyścić swoje ciało, umysł i zmniejszyć swoją wagę, chcesz się poczuć zdrowo i po prostu dobrze. Zachęcam cię do przeczytania tej książki, będziesz mieć większą świadomość i nie dasz się tej słodkiej, białej substancji jaką jest cukier. 
Z książki dowiesz się, gdzie znajduje się cukier, jakich produktów powinnaś unikać w nadmiarze a jakie produkty możesz bezpiecznie jeść. Są tam różne porady i pomocne informację. No i oczywiście jest cały plan detoksu. Są też przepisy. 
  • Trzydniowy plan odstawienia cukru i oczyszczenia organizmu
  • Miesięczny plan posiłków
  • Lista zakupów oraz 50 przepisów
  • Strategia zwalczania niezdrowych zachcianek oraz jadania poza domem
  • Lista najlepszych produktów i potraw sprzyjających młodzieńczej, pełnej blasku cerze
  • Propozycja najlepszych naturalnych produktów służących zdrowiu skóry
Nawet jeżeli nie przeprowadzisz detoksu bo uważasz, że to nie dla ciebie warto zapoznać się z jej treścią i wziąć sobie pewne rady do serca. To ile cukru będziesz spożywać w ciągu dnia zależy tylko od ciebie. 



Tytuł - "Detoks cukrowy"
Autor - Patricia Fariss i Brooke Alpert
Miękka oprawa, stron 304
Cena 36,90 zł
Wydawnictwo Bukowy Las

"Eat pretty every day" recenzja książki



Zaciekawiłam się tym tematem jak już zobaczyłam pierwszą książkę Jolene Hatt. Zaparzyłam sobie duży kubek herbaty z malinami, wzięłam kocyk i psiaka w nogi i oczywiście książkę "Eat pretty every day" i przepadłam. Zaczytałam się bez reszty, nawet nie wiem kiedy byłam w połowie a zegar pokazywał dość późną godzinę. No dobra, pora spać. Rano po przebudzeniu zjadłam śniadanie i oczywiście przeczytałam przed pracą kolejne kilka kartek. Nie mogłam się doczekać, aż wrócę z pracy i dokończę książkę. Bardzo lubię taką tematykę i takie książki po prostu pochłaniam. Są ciekawe i bardzo inspirujące. 






















Chwila inspiracji naprawdę może odmienić nasz dzień, nie wierzysz, spróbuj. Potrafi odmienić myślenie, nawyki, życie, sposób bycia, wygląd i samopoczucie. W tej właśnie książce znajdziesz wszystko czego potrzebujesz. Jak pisze sama autorka, książka ma na celu pomóc wypracować własny, piękny styl życia. Książka jest podzielona na pory roku i łatwo można z niej korzystać sezonowo, zacznij czytać poświęcony jej rozdział od pierwszego dnia, i tak codziennie kolejny i kolejny. W książce znajdziesz propozycję jedzenia, nawyków oraz sposobów myślenia wraz z instrukcjami i poradami jak ich używać, aby podczas określonej pory roku odżywić swoją urodę i zdrowie. 























Eat Pretty to sposób na piękno, zdrowie i szczęście. Nie musisz szukać daleko, wszystko masz obok siebie, rób codziennie jedną rzecz, która doda ci blasku. Książkę czyta się naprawdę super, z przyjemnością. Przekonaj się sama jak to działa. Książka to taki rodzaj poradnika, który naprawdę trafia do czytelnika, ja sama skorzystam z wielu porad i to nie tylko kulinarnych. Wystarczy przeczytać codziennie jedną stronę i postarać się zmienić jedną rzecz ze swoich codziennych nawyków, aby poprawić swoje zdrowie, wygląd i samopoczucie. Polecam wam tą książkę, ja będę do niej wracać.








Tytuł "Eat pretty every day"
Autor Jolene Hart
Cena 27,93 zł
Miękka oprawa, stron 352
taniaksiazka.pl








Owsianka z jabłkami


Uwielbiam takie śniadania i powiem wam szczerze, że tak wygląda moje śniadanie niemal codziennie. Wszelkiego rodzaju płatki to produkt, który zawsze mam w kuchni, w zasadzie to nie umiem bez nich żyć. Zdecydowanie wszelkiego rodzaju ciepłe posiłki o poranku wygrywają z kanapkami czy innymi daniami. Zresztą to danie jest szybkie do przygotowania i proste, ponieważ rano zazwyczaj nie mamy czasu ani ochoty na skomplikowane prace w kuchni. Do takiej owsianki możecie dodać dosłownie wszystko. Zamiast jabłka możecie dodać gruszkę, śliwki, mrożone owoce, banana, orzechy, bakalie czy masło orzechowe. Na co tylko macie ochotę. Smacznego kochani. I życzę wam dużo uśmiechu.


Składniki:

- szklanka mleka
- 4 łyżki opiekanych płatków żytnich (Sonko)
- 1 łyżka nasion chia
- 1 duże jabłko
- pół łyżeczki cynamonu
- łyżka miodu

Do garnka wlewamy mleko i zagotowujemy. Wsypujemy płatki i nasiona chia, wyłączamy gaz i zostawiamy na kilka minut.

Jabłko obieramy i ścieramy na tarce na dużych oczkach. Przekładamy do rondelka z miodem i cynamonem. Gotujemy chwilkę, aż jabłka lekko zmiękną i podrumienią. 

Owsiankę przekładamy do miseczki, dodajemy jabłko i zjadamy ze smakiem.



"Superfood" recenzja książki


Kochani dzisiaj mam dla was recenzję książki, która ostatnio wpadła w moje ręce. Odebrałam ją będąc jeszcze w pracy i nie mogłam się powstrzymać, aby ją przejrzeć od razu. I wiecie co - od razu się nią zachwyciłam. Oprócz tego, że jest pięknie wydana to jej treść jest naprawdę interesująca i bardzo ważna dla naszej codziennej diety i naszego zdrowia. Każdy z nas powinien taką książkę przeczytać i mieć ją w swoich zbiorach i naprawdę z niej korzystać na co dzień. "Superfood" Sophie Manolas to jak dla mnie strzał w dziesiątkę i tą książkę wam z czystym sumieniem polecam. Przeczytałam ją od tzw. dechy do dechy w dwa wieczory i wiem, że z pewnością będę do niej zaglądać jeszcze nie raz. 
Nie od dzisiaj wiadomo, że jedzenie może leczyć. Jeżeli dbamy o naszą codzienną dietę, dostarczamy naszemu organizmowi dobrych i cennych produktów, to będziemy się czuć dobrze, możemy wspomóc leczenie chorób i uporać się z wieloma dolegliwościami. Regularne spożywanie produktów, które są pełne składników odżywczych to najlepsze co można dla siebie zrobić. Można się czuć dobrze, świetnie wyglądać i cieszyć się życiem. 




Autorka książki opisuje ponad 60 produktów, które zasługują na miano superfoods. Książka jest podzielona na kilka rozdziałów, w których są opisane poszczególne grupy produktów. Znajdziemy w niej zielone warzywa liściaste, rodzinę kapustowatych, warzywa korzeniowe, warzywa strączkowe, inne warzywa, orzechy i nasiona, owoce, zioła i przyprawy. Sophie podpowiada jak najlepiej wykorzystać każdy produkt, jakie posiada właściwości, jakie składniki odżywcze zawiera i na co wpływa zbawiennie. Są też fajne, proste i ciekawe przepisy.  Sama autorka jest ekspertką do spraw żywienia a w swoim życiu stoczyła dość długą walkę z chorobą i poprzez dietę znalazła na nią lekarstwo. 








"Superfood" to książka, którą po prostu powinniście przeczytać i ją mieć. Czasami naprawdę w codziennej gonitwie zapominamy jak ważne jest zdrowe odżywianie, jak ważne są produkty, które pomagają nam pokonać gorsze samopoczucie czy różne dolegliwości chorobowe. Ja naprawdę jestem tą książką zachwycona i już. I nie musicie spędzać godzin w kuchni, aby korzystać z dobrych i cennych produktów i stworzyć z ich pomocą pyszne dania. Ja się śmieje, że zrobię sobie listę na kartce i powieszę ją na lodówce, abym codziennie pamiętała, jakie produkty są dla nas najcenniejsze. Odpowiednie odżywianie jest naprawdę bardzo ważne dla naszego zdrowia i może być dla nas prawdziwą przyjemnością i zabawą. Ta książka jest dla mnie inspiracją i niech stanie się również dla was. 









Produkty, które są przedstawione w książce kupicie bez problemu. Warto zapamiętać ich wartość odżywczą, aby móc z nich korzystać do woli. Oczywiście autorka poleca szukać produktów jak najlepszej jakości, od lokalnych rolników, na bazarkach czy zaprzyjaźnionych warzywniakach. Jeżeli jest to możliwe poleca uprawę własnych roślin, warzyw, owoców. Ale jeżeli nie mamy takiej możliwości produkty z supermarketu też dadzą radę. 
I pamiętajcie - niezależnie od tego czy cierpicie z powodu jakiś dolegliwości, chcecie je pokonać, móc cieszyć się zdrowiem, życiem, tryskać energią i uśmiechać się szeroko - odżywianie to najważniejszy krok, aby to wszystko osiągnąć. 









Tytuł - "Superfood"
Autor - Sophie Manolas
Ilość stron - 202
Cena - 39,99 zł
Wydawnictwo - Buchmann

Koktajl ze szpinakiem i borówką amerykańską


Dzień dobry słoneczka. jak się dzisiaj macie ? ja jakoś tak nie mogłam spać w nocy, wierciłam się straszliwie. Raz mi było zimno, raz gorąco. A może to wina deszczu i ciśnienia, sama nie wiem. Zasnęłam nad samym ranem no i zadzwonił budzik, ech jak ja go nie lubię. Najchętniej to bym go wyrzuciła za okno - tylko, że to budzik w telefonie i szkoda by mi było go stracić. Wstałam i podreptałam do kuchni, myślę sobie - zaparzę mocną kawę, ale otworzyłam lodówkę i znalazłam tam świeży szpinak i moje ukochane borówki amerykańskie, takie zerwane świeżo z krzaczka. No to uruchomiłam mój blender kielichowy i zrobiłam koktajl, i wiecie co, mam wrażenie, że lepiej na mnie podziałał niż kawa, dodał mi energii i mnie obudził. No to teraz mogę biec do pracy, co nie. 
Miłego dnia słoneczka.


Składniki:

- 300 ml soku z pomarańczy
- 400 ml wody mineralnej niegazowanej
- sok z połowy cytryny
- 100 g borówki amerykańskiej
- 3 garście świeżego szpinaku


Do misy blendera wlewamy sok pomarańczowy - ja wycisnęłam z pomarańczy, możecie także użyć gotowego soku ze sklepu. Dodajemy sok z cytryny, dolewamy wodę. 
Wrzucamy szpinak i borówkę amerykańską, wszystko razem miksujemy. Porcja dla 2 osób. Taki koktajl możecie zabrać również ze sobą do pracy.




Gołąbki z mięsem na parze

Gołąbki podane na ceramicznym talerzu - zobacz tutaj.

Dzień dobry słoneczka. Mam dzisiaj dla was gołąbki, które po prostu uwielbiam. Do tego są to gołąbki przygotowane na parze. Powiem wam, że pierwszy raz je tak przygotowałam, ale nie ostatni. To naprawdę oszczędność czasu. Gołąbki wyszły po prostu pyszne. 

W przygotowaniu takich gołąbków pomógł mi garnek do gotowania na parze. Jak dla mnie jest to naprawdę świetna rzecz i bardzo przydatna w każdej kuchni. Garnek posiada termiczne dno, które umożliwia szybkie gotowanie i długie utrzymywanie ciepła. Wykonany jest z wysokiej jakości stali szlachetnej, zestaw składa się z garnka, dwóch wkładów do gotowania oraz pokrywki. Garnek wypróbowałam przy różnych daniach - oczywiście świetnie się sprawdza przy gotowaniu warzyw, mięsa a nawet ryb. Jest to także oszczędność czasu i prądu czy gazu, ponieważ uruchamiamy tylko jeden palnik a ugotować możemy cały obiad. Gotowałam w tym garnku ziemniaki, fasolkę, kalafiora, marchewkę i kalarepkę, cebulę i pieczarki, cukinię, filet z kurczaka, łososia a także gołąbki. Polecam wam ten produkt, jeżeli chcecie lub musicie gotować produkty na parze, jest to bardzo zdrowa forma przygotowania posiłków. Przygotowałam w garnku również klopsiki z mięsa mielonego, które bez problemu ugotowały się na parze i się nie przyklejały do garnka. W planach mam również bułki na parze tzw. pampuchy. Dania przygotowane na parze są zdrowe i naprawdę pyszne, nie trzeba używać soli, aby wzbogacić smak. Smak pozostaje w produktach, nie wypłukujemy go razem z wodą - tak jak jest to robione w przypadku gotowania w wodzie. Nie wypłukujemy także cennych witamin i składników odżywczych. Ja osobiście bardzo lubię dania gotowane na parze, a ten garnek rewelacyjnie się do tego nadaje. Wystarczy do garnka wlać wodę a do wkładów do gotowania włożyć warzywa, mięso i przykryć pokrywką. W kilka minut mamy gotowe danie. Mycie garnka jest bardzo proste, wystarczy woda z płynem, można także myć w zmywarce, nic nie przywiera do garnka i nie ma problemu z czyszczeniem. Zdecydowanie polecam wam ten produkt, polecam wam taką formę gotowania. 

Składniki:

- kapusta włoska
- 2 małe cukinie
- mała kapusta pekińska
- 1 kg mięsa mielonego
- 2 cebule
- 1 ząbek czosnku
- sól. pieprz
- 3 łyżki ketchupu
- 2 jajka
- 3 łyżki bułki tartej
- łyżka oleju

Z kapusty włoskiej zerwałam delikatnie liście i sparzyłam je w garnku do gotowania na parze. Wystarczyły 2-3 minutki i liście już były gotowe. Taki sposób sparzenia liści jest szybki i prosty, można również położył całą główkę i poczekać kilka minut, następnie delikatnie odrywać poszczególne liście. Oczywiście należy wcześniej wyciąć ze środka kawałek głąbu.

Farsz - mięso mielone przyprawiłam solą i pieprzem, podsmażyłam na patelni i przełożyłam do miski. Na tej samej patelni rozgrzałam łyżkę oleju i dodałam startą na tarce (duże oczka) cukinię i drobno poszatkowaną kapustę pekińską. Dodałam pokrojoną w kostkę cebulę i wycisnęłam ząbek czosnku. Wszystko razem podsmażyłam i dodałam do mięsa. Wbiłam dwa jajka, dodałam sól i pierz do smaku, ketchup i bułkę tartą. Wymieszałam wszystko razem.

Z liści kapusty ścięłam nożem twardy środek i na każdy liść nałożyłam porcję farszu, zawinęłam.

Gołąbki ułożyłam w garnku do gotowania na parze i gotowałam na małym ogniu przez 35 minut.
Gotowe gołąbki podałam z sosem pomidorowym.





Garnek do gotowania na parze. Do kupienia tutaj.






Gołąbki podałam w towarzystwie zastawy, który możecie kupić w sklepie Garneczki. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, bardzo duży wybór produktów i szeroki asortyment.